Rzym na każdą okazję

Zwiedzanie Rzymu

RZYM NA KAŻDĄ OKAZJĘ

Wieczne Miasto fascynowało nas odkąd zaczęliśmy podróżować. Niezniszczalna metropolia, świadectwo antycznej architektury, a to wszystko na wyciągnięcie ręki, za symboliczną cenę taniego biletu lotniczego. Wybraliśmy się na cztery pełne dni, odliczając datę przyjazdu i powrotu, licząc, iż jest to odpowiednia ilość czasu, by rozsmakować się w tiramisu popijanym espresso, zachwycić widokiem Koloseum o zachodzie słońca i zgubić na bajkowym Zatybrzu. I choć chętnie zostalibyśmy dłużej, pomimo nieuchronnie mijających godzin, udało nam się skosztować namiastki włoskiego życia, a swoim doświadczeniem z radością się podzielimy.

WARTO WIEDZIEĆ, WARTO PAMIĘTAĆ

Jak znaleźc się w Rzymie

Do Wiecznego Miasta bez problemu dostaniecie się drogą lotniczą. W pobliżu znajdują się dwa lotniska: Rzym-Ciampino oraz w Fiumicino. 

Koszt biletów

Choć linie lotnicze lubią zaskakiwać zawrotnością cen, do Rzymu możecie polecieć już za kilkadziesiąt złotych. My zapłaciliśmy 140 zł za jednego pasażera w obie strony, a można i taniej!

Bilety komunikacji miejskiej

Pojedynczy bilet łączony (metro i autobus) kosztuje 1,50€ i obowiązuje 100 minut. 

Sjesta

Pamiętajcie, że w okolicy czternastej lokalne restauracje zostają zamknięte, a Włosi udają się na popołudniowy wypoczynek. My zapomnieliśmy o tym na Sycylii, więc przez kilka godzin chodziliśmy głodni.

Sygnalizacja 

Właściwie nie obowiązuje. Wiele samochodów przejeżdża na czerwonym, więc bądźcie ostrożni (warto także zaznaczyć, że czerwone światło nie powstrzymuje pieszych przed wtargnięciem na jezdnię).

Koloseum

MUST HAVE WIECZNEGO MIASTA

Do plecaka spakowaliśmy przewodnik od Expressmap w wersji light i ruszyliśmy przed siebie. Minęliśmy owiany złą sławą dworzec Termini, a w drodze do Koloseum zatrzymaliśmy się w kafejce La Licata, gdzie zaznaliśmy aromatu świeżo parzonej, włoskiej kawy (choć śmiem twierdzić, że nie najlepszej tego wyjazdu). Smak wartego grzechu cornetto z kremem pistacjowym towarzyszył nam aż do kas biletowych Koloseum, którego widok zapierał dech w piersiach. Ta licząca sobie niemal dwa tysiące lat budowla nie ma sobie równych w całym Rzymie, i jeśli na zwiedzanie Wiecznego Miasta macie kilka godzin i nie wiecie dokąd uderzać, niech będzie pierwszą na Waszej liście. Tego przedpołudnia zajrzeliśmy również na Forum Romanum, skąd zgrabnie przeskoczyliśmy na wzgórze Palatyn, a  to właśnie tam, według legendy, powstał Rzym. Głód zaspokoiliśmy na Zatybrzu w Trattoria Papa Re, a cacio e pepe niezaprzeczalnie skradło nasze podniebienia (któż lepiej od Włochów przyrządzi danie z makaronu, sera i pieprzu?). Dalej Kapitol, Plac Wenecki, Piazza Navona, Panteon i oczywiście najsłynniejsza fontanna Di Trevi, barokowy kunszt południa, biała na zewnątrz, błękitna w środku. I lody! Włosi słyną z gelaterii, o których będziecie śnić po nocach, słowo daję! My zapukaliśmy do Bar Giolitti, gdzie smak limoncello to zdecydowanie numer jeden, idealny na ciepłe dni, a tych nie brakuje!

Watykan

RZYM DLA CHRZEŚCIJAN

Najważniejszym punktem kolejnego dnia był Watykan i – wybaczcie nam! – nie zawierał on w sobie Muzeów Watykańskich. Czy żałujemy? Trochę tak, choć postanowiliśmy sobie, że będzie to nasz pierwszy i najważniejszy element kolejnych rzymskich wakacji, a dziś skupimy się na Placu Świętego Piotra i Bazylice. W Watykanie rozmiłowaliśmy się do tego stopnia, że w kolejnych dniach odwiedziliśmy go jeszcze trzy razy (a od miejsca zakwaterowania do jego bram dzieliła nas godzina drogi!). Warto również zajrzeć na Plac św. Piotra w niedzielę o 12:00, by ujrzeć samego papieża, odmawiającego publicznie modlitwę Anioł Pański. Mówiąc o miejscach świętych, nie zapominajcie, iż to właśnie w Wiecznym Mieście odnajdziecie Schody Jerozolimskie, po których – według niektórych badaczy – Jezus szedł na sąd przed oblicze Piłata. Mieszczą się one nieopodal bazyliki św. Jana na Lateranie, ale wiedzcie, iż obiektów sakralnych w Rzymie są setki. My dziennie bywaliśmy w kilkunastu Kościołach, a zachwytom nie było końca!

Zatybrze

NAJLEPSZA KAWA W RZYMIE

Pierwszego dnia piliśmy kawę dobrą, drugiego bardzo smaczną, by trzeciego dnia posmakować kawy doskonałej. Tazza d’Oro odmieniła mój stosunek do napojów kofeinowych, który przed wizytą w niej był neutralny, a teraz, gdybym tylko mogła zamieszkać wśród jednej z zatybrzowskich uliczek, cappuccino i espresso piłabym nałogowo. Zakochajcie się w kawie, bywajcie w Tazza d’Oro codziennie! A dzień trzeci, skoro już o nim wspomniałam, określiłabym czasem niewinnego spacerowania po Zatybrzu. Przemierzaliśmy te same ścieżki po kilka razy, dużo rozmawiając, jedząc i pijąc wino. Bez planu, bez obaw, bez pośpiechu. Zajrzeliśmy do Pompi, by spróbować słynnego tiramisu (które wraz z ciastem od Carlo Menta zajęły pierwsze miejsce na cukierniczym podium), tysiąc razy przeszliśmy na czerwonym świetle, eksplorowaliśmy wąskie uliczki Zatybrza w kolorze pomarańczy, a potem, jak na zmęczonych turystów przystało, uraczeni lasagne od Tonarello, popitą czerwonym Chianti, poszliśmy spać.

Carlo Menta

GDZIE ZJEŚĆ W RZYMIE?

Czymże jest wyjazd do Włoch bez rozsmakowania się w lokalnej kuchni? Dzień czwarty był dla nas czasem poszukiwania knajpy doskonałej, o przystępnych cenach, oferującej pyszne wino, pastę wartą każdej kalorii oraz pizzę, o której w Polsce możemy pomarzyć. Werdykt jest prosty, ale żeby zobrazować Wam naszą sympatię do najdoskonalszej restauracji w Rzymie, powiem, iż jedliśmy tam TRZY razy i TRZY razy wyszliśmy oczarowani! Carlo Menta (spostrzegawczy niech zauważą, że wspomniałam o niej powyżej, pisząc o tiramisu) ma wszystko to, o czym marzy każdy poszukujący prawdziwego, włoskiego smaku. Na przystawkę spróbujcie bruschetty (polecamy tę z pomidorami!), potem poproście o przesmaczne gnocchi i spaghetti carbonarę, ewentualnie nieodbiegająca jakością od makaronu pizzę z ostrym salami. Tiramisu obowiązkowo na deser, a to wszystko w towarzystwie domowego białego wina w karafce. Wokół roześmiani lokalsi, na zewnątrz ciepły, wczesnojesienny wieczór i tętniące życiem Zatybrze, nasza ulubiona, Rzymska dzielnica. Niech ten sen się nie kończy!

Jeśli jednak nie odwiedzicie Carlo Menta, śmiało wpadnijcie do zatybrzowskiego Papa Re na carbonarę z karczochami i nie omijajcie Tonarello, bo pizzę z szynką parmeńską mają naprawdę dobrą! Chyba, że naszła Was ochota na wariację margherrity z bufalą - wówczas Al Forno della Soffitta nie ma sobie równych. Warto też postać w kolejce do Trattorii Da Enzo al 29 po ogromną porcję pasty. I oczywiście Pinsere - tam bakłażan na pizzy smakuje najlepiej na świecie. A wyśmienite espresso znajdziecie w Sant’ Eustachio Il Caffè.

Jak głosi słynne powiedzenie, wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Wybierzcie więc którąś z nich i dajcie się oczarować Wiecznemu Miastu. Nie zawiedziecie się. 

Autor: Magda Zydor / ArtTravel.pl

Data publikacji: 21.10.2020