Mój chłopiec motor i ja Z Druskiennik do Szanghaju W.A.B.

Rodzaj produktu: literatura podróżnicza
Producent: W.A.B.
Język: polski
Data wydania: 2011
Kategoria
Azja / Azja
Menu / Literatura podróżnicza
Oceń, napisz recenzję
Ocena:

Napisz recenzję >>

Produkt niedostępny
Dostępność produktu w księgarni ArtTravel.pl:
- Kraków: niedostępny
- Łódź: niedostępny
- Warszawa: niedostępny

Opis

Tanio jak na arttravel.pl

Na początku jest szalony pomysł, by udać się w podróż poślubną... motorem i ruszyć po przygodę życia, tak daleko, jak to możliwe, czyli, jak wskazują mapy, do Szanghaju. Stanisław Bujakowski dosiada maszyny B.S.A. o mocy 10 koni mechanicznych, Halina mości się w doczepionym do motocykla koszyku i tak zaczyna się niesamowita historia. Jest sierpień 1934 roku.
Podróż młodej pary trwa rok i siedem miesięcy, szlak wiedzie przez całą Azję, od Turcji, poprzez Syrię, Irak, Persję, Indie, Burmę, Indochiny do Chin, prawie 24 000 kilometrów. Halina Korolec-Bujakowska żywiołowym, romantycznym, pełnym rozmachu, ale też nie pozbawionym autoironii i humoru językiem opisuje życie, obyczaje i stroje mieszkańców kontynentu. Spisane dziewczęcą ręką pamiętniki to także wdzięczna lektura dla miłośników twardej, męskiej przygody, świadectwo wielkiego wyczynu sportowego. Autorka w przejmujący sposób relacjonuje trudy przeprawy, kiedy to nie motocykl niesie podróżników, ale podróżnicy pchają czy wręcz przenoszą maszynę przez pustynie Beludżystanu i błotniste szlaki Birmy. Opowiada mrożące krew w żyłach przygody, niemal na porządku dziennym są płonące w przydrożnych przepaściach ciężarówki i baraszkujące pośrodku szosy tygrysy. Egzotyczna Azja z tygodnia na tydzień, z kilometra na kilometr staje się coraz mniej tajemnicza, wciąga i oczarowuje, przed naszymi oczyma roztacza się barwna mozaika orientalnych obrazów i sylwetek, szoferów, pograniczników, hinduskich sadhu, Ików z birmańskiej dżungli...
Wyprawa, choć prowadzi ku wytyczonemu na mapie celowi, w pewnym momencie przestaje toczyć się zgodnie z planem - ale nie zdradzajmy wszystkiego. Dość powiedzieć, że beztrosko rzucony pomysł zmienia się nie tylko w wielką przygodę, ale staje się dla obojga bohaterów początkiem zupełnie nowego życia.

I chociaż nie odkryliśmy Ameryki, ani nawet małego skrawka ziemi, bo wszędzie już ktoś był przed nami wozem, wołem, wielbłądem, osłem, pieszo, konno... to jednak żaden motocykl, ani nawet samochód nie przetoczył się wcześniej naszą trasą w całej jej rozciągłości.
Halina Korolec-Bujakowska

Z zapartym tchem przeczytałem książkę Haliny Korolec-Bujakowskiej i myślę, że choć napisana została ponad siedemdziesiąt lat temu, jest bardzo współczesna. Istota innych kultur, cywilizacji i w końcu naszego świata nie zmienia się tak szybko, zmieniają się jedynie scenografie. W dobie dzisiejszych wypraw, kiedy to sukces mierzy się obecnością w mediach, a coś takiego jak prawda nie ma większego znaczenia - ta książka może być inspiracją do poszukiwania prawdziwych przygód. Wystarczy motocykl lub rower i cel - na przykład Szanghaj - który wciąż istnieje, a potem trzeba tylko wyjść za próg i ruszyć w drogę.
Niezwykłym i ciekawym pomysłem w tej relacji jest wywiad, jakiego udzielił sam motocykl, czyli jeden z głównych bohaterów historii.
Marek Kamiński

To love story w podróży. Ale też historia niezwykłej odwagi, trochę lekcja patriotyzmu, trochę prablog. Zmysłowy, zabawny, inspirujący. Chce się rzucić wszystko i wyjechać. Daleko i na długo. Tak działa opowieść Haliny i Stacha.
Maria Peszek

Recenzje ArtTravel.pl

Jest sierpień 1934 roku. Młodzi małżonkowie, Halina i Stanisław Bujakowscy wyruszają z Druskiennik, miasta położonego nad Niemnem, w podróż poślubną. Nie jest to jednak taka zwyczajna podróż poślubna. Celem młodożeńców jest Szanghaj, zaś środkiem lokomocji – motocykl. On miał pełnić rolę kierowcy, ona – pasażera w przyczepce.
W czasie tej wyprawy, trwającej od 19 sierpnia 1934 r. do 15 marca 1936 r. Halina Bujakowska prowadziła zapiski i notatki, w których na bieżąco relacjonowała to wszystko, co wydarzyło się w drodze.
Po ponad siedemdziesięciu latach jej pamiętniki zostały wydane właśnie w postaci niniejszej książki pod redakcją Łukasza Wierzbickiego.
Podróż Haliny i Stanisława Bujakowskich, wywołana tęsknotą za przygodą i szerokim światem, miała być spełnieniem ich marzeń. Ich droga prowadziła przez Niemcy, Czechy, Austrię, Jugosławię, Bułgarię, Turcję, Syrię, Irak, Iran, Birmę, aż do Chin.
Na wstępie swojej relacji autorka pisze: „Niech nastrój włóczęgi naszej, jej chwile dobre i złe same przemówią za siebie”. Ja zaś na wstępie mogę zapewnić, że rzeczywiście książka „Mój chłopiec, motor i ja” oddaje w pełni nastrój i klimat wyprawy w niej opisanej.
Zapiski autorki z podróży są bardzo różnorodne i pełne rozmaitości. Barwnie i szczegółowo opisuje ona życie, zwyczaje i tradycje, a nawet stroje mieszkańców krajów odwiedzanych po drodze. Oprócz tego wyprawa i czynione przy jej okazji obserwacje stają się też pretekstem do podzielenia się przez autorkę własnymi spostrzeżeniami na różne tematy. Np.. Ciekawe są jej przemyślenia na temat porównania Indii i Polski pod względem stosunku tych krajów do walki narodowowyzwoleńczej.
Jak się okazało, podróż poślubna Haliny i Stanisława Bujakowskich nie była podróżą z bajki, nie była też na pewno wycieczką krajoznawczą. Relacje autorki pokazują, z jakim wielkim trudem wiązała się ta wyprawa. Jej uczestnicy przemierzali wyznaczony przez siebie szlak w skrajnych warunkach pogodowych – dokuczały im ulewne deszcze, sypiący śnieg i mróz, skwar i palące słońce. Ich podróż opóźniały awarie motoru i choroby, jakie ich dotykały. Bywało też tak, że sami musieli pchać motocykl, grzęznąc po kolana w błocie. Sypiali w spartańskich wręcz warunkach, najczęściej na ziemi. Ich towarzyszami w podróży były niejednokrotnie łzy, głód, pragnienie, potworne zmęczenie fizyczne i psychiczne. Ich przeprawa bywała – według słów autorki – piekłem na ziemi.
I tu właśnie mój ogromny podziw wzbudziła odwaga bohaterów książki, ich determinacja i wielka wewnętrzna siła, która na przekór tym wszystkim przeciwnościom losu nie pozwoliła im się poddać, lecz pomogła konsekwentnie realizować i spełniać ich marzenie i dążyć do obranego celu.
Co dawało bohaterom tę siłę? Z relacji Haliny Bujakowskiej wynika, że wzajemna bliskość i poczucie, że można na tej drugiej osobie polegać. Ale także kontakt z naturą, którą autorka opisuje w piękny, niemal poetycki sposób, a także pomocna dłoń obcych ludzi, wyciągnięta do nich niejeden raz w potrzebie. O tych ludziach Halina Bujakowska tak pisze: „Swą serdecznością zatraciliście całe zło, które spotkało nas po drodze”. „Zawsze, w najbardziej zapadłym i zapomnianym zakątku świata znajdą się ludzie dobrzy i prości, którzy w najtrudniejszej chwili pospieszą z pomocą i uśmiechem”.
Na uwagę zasługuje strona językowa książki – jest ona pisana pięknym stylem i językiem pełnym ekspresji, co sprawia, że jej lektura jest ogromną przyjemnością. Spotkamy się tu z prawdziwym darem opowiadania. Relacja autorki przepełniona jest emocjami i uczuciami, które udzielają się czytelnikowi. Przykładem może być wspaniała i wzruszająca opowieść o przygarniętym przez małżonków małym niedźwiadku, z którym zamieszkali w dżungli podczas przymusowego sześciomiesięcznego postoju.
„Mój chłopiec, motor i ja” to książka niezwykła, choćby z tego względu, że wydana została po tylu latach od zakończenia podróży. Z jednej strony czuje się w niej klimat tamtych czasów, dzięki czemu mamy okazję uczestniczyć w wyobraźni w fascynującej podróży w stylu retro. Z drugiej zaś strony jest to książka pod wieloma względami wciąż aktualna, można powiedzieć – uniwersalna. Znajdziemy w niej niejedną prawdę życiową. Na końcu książki znajdują się jeszcze dwa teksty autorstwa Stanisława Bujakowskiego. Jeden z nich to ciekawy artykuł, będący rodzajem poradnika dla ewentualnych naśladowców. Choć pewne realia zmieniły się od tamtych czasów, to warto tekst przeczytać, choćby po to, by je porównać z realiami współczesnymi.
Drugi artykuł to „wypowiedź” motoru państwa Bujakowskich, który przedstawia własny punkt widzenia na podróż.
Oba te teksty stanowią podsumowanie relacji Haliny Bujakowskiej – ten pierwszy – bardzo rzeczowe, drugi zaś – żartobliwe.
I wreszcie znajdziemy w książce posłowie autorstwa Łukasza Wierzbickiego, redaktora książki. Na tej podstawie poznamy dalsze losy Haliny i Stanisława Bujakowskich, w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu, a także przyczyny, dla których dopiero teraz doszło do wydania tej książki. Posłowie jest dopełnieniem historii opowiedzianej przez autorkę.
„Mój chłopiec, motor i ja” to opowieść wspaniała i fascynująca, którą czyta się z zapartym tchem. To historia wartościowa i inspirująca. Mnie ona zachwyciła i zauroczyła. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać. Bez żadnej przesady można powiedzieć, że jest to prawdziwa perełka wśród książek o tematyce podróżniczej, której wyjątkowość nie jest wyrażalna słowami, lecz odczuwalna sercem. Polecam ją wszystkim marzycielom i miłośnikom podróży – także tych literackich. Dzięki tej książce przygoda zagości w Waszych domach!

Dorota Pansewicz

Informacje dodatkowe

Rodzaj produktu literatura podróżnicza
Wydawca W.A.B.
Autor Halina Korolec-Bujakowska
Język polski
Data wydania 2011
Oprawa twarda
Ilość stron 368
Wymiary / mm 125 x 195
Waga / gr 550
EAN 9788374149853
ISBN 978-83-7414-985-3

Napisz recenzję

Oceniasz: Mój chłopiec motor i ja Z Druskiennik do Szanghaju W.A.B.

Jak oceniasz ten produkt? *

  Słaby Dobry Bardzo dobry Świetny Wybitny
Oceń produkt