• Makaron w sakwach czyli rowerem przez Andy i Kordyliery Bezdroża, literatura podróżnicza

Makaron w sakwach czyli rowerem przez Andy i Kordyliery Bezdroża

Rodzaj produktu: literatura podróżnicza
Producent: Bezdroża
Język: polski
Data wydania: 22-10-2012
Kategoria
Moje hobby / Podróże
Menu / Literatura podróżnicza
Oceń, napisz recenzję
Ocena:

Napisz recenzję >>

Cena: 25,90 zł

39,90 zł

Chwilowo niedostępne
Dostępność produktu w księgarni ArtTravel.pl:
- Kraków: niedostępny
- Łódź: niedostępny
- Warszawa: niedostępny
Dostawa zamówienia:
- Polecona. Poczta Polska
0,00 zł
- Odbiór w księgarni Arttravel
0,00 zł
- Kurier 48. Poczta Polska
6,90 zł
- Paczkomaty. inPost
8,90 zł
- Express. Kurier DPD
11,90 zł

Opis

Tanio jak na arttravel.pl

Rozsiadłem się na niedużym placyku. Zajadałem konserwę, popijając jęczmienną nalewką, kiedy przysiadł się do mnie postawny, barczysty mężczyzna.

    (...) skąd jesteś?
    Z Polski.(...)
    A sól w Polsce jest?
    Sól? Tak, mamy sól. Dużo soli.
    Dużo macie soli? Ale nie tyle, co w Boliwii, tutaj wszędzie sól.
    Tak, tyle to pewnie nie mamy, ale też mamy dużo, tylko że nie w jeziorach.
    Nie w jeziorach? Hmmm... A po ile w Polsce kilo soli?
    Dwa dolary - mówię i patrzę, jak mężczyźnie zaświeciły się oczy.
    Dwa dolary!! Puta madre! Jak mówiłeś? Polska? Jaki piękny kraj! Jadę, dwa dolary!

Puta madre! Daleko do tej Polski? Ile dni samochodem? Sąsiad ma ciężarówkę, załadujemy ją solą i wrócimy bogaci! Dwa dolary za kilogram! Tutaj całe jeziora soli, po horyzont! Powiedz, jak się jedzie do tej Polski? (fragment rozdziału Podróż przez Andy)

O książce:
Polecieć na drugi koniec świata, aby męczyć się długą jazdą na rowerze i żywić się kolejnymi porcjami makaronu z makaronem? Pedałować wiele dni przez zaśnieżone góry Alaski, czujnie rozglądając się za głodnymi niedźwiedziami? I w dodatku robić to za własne pieniądze, a co gorsza, dla przyjemności? Dla większości z nas to czyste szaleństwo, ale na szczęście nie dla Piotra Strzeżysza!

O autorze:
Autor po raz kolejny zadziwia nas swoim zapałem, energią i żelazną konsekwencją w dążeniu do celu. Jest przy tym rzadkim przykładem osoby wręcz emanującej otwartością na wszelkie przygody i chęcią poznawania nowych ludzi. Tym razem postanowił wyruszyć do obu Ameryk, a plonem tych wypraw jest książka opisująca, co przeżył, kogo spotkał na swojej drodze i dlaczego w życiu rowerzysty tak ważny jest tytułowy makaron.

Recenzje ArtTravel.pl

Jeśli podróżować, to tylko rowerem, poruszając się po odludnych drogach, z dala od większych miast. Tak w skrócie można by scharakteryzować postawę życiową Piotra Strzeżysza, podróżnika, autora dwóch, jak dotąd, książek: „Campa w sakwach, czyli rowerem na Dach Świata” oraz „Makaron w sakwach, czyli rowerem przez Andy i Kordyliery”.
On sam na swojej stronie internetowej przedstawia się jako włóczykij, który jest w ciągłym ruchu, nie może bowiem usiedzieć dłużej w jednym miejscu. Spełniając swe marzenia, zwiedza świat z perspektywy siodełka rowerowego i łączy przy tym swoje pasje: podróżowanie, fotografowanie i pisanie.
Piotra Strzeżysz przejechał dotąd przez trzydzieści krajów na pięciu kontynentach. Za swoje podróżnicze dokonania dwukrotnie otrzymał prestiżową nagrodę „Kolosy”.
Jego książka „Makaron w sakwach” wydana przez wydawnictwo Bezdroża, należy do serii pt. „Szlaki ludzi ciekawych”. Już wtedy, gdy przeczytałam wcześniejszą książkę tego autora - „Campa w sakwach”, również wchodzącą w skład tej serii, nie miałam wątpliwości, iż z całą pewnością należy on do właśnie takich ludzi – ciekawych, niebanalnych, wzbudzających sympatię i zainteresowanie. Właśnie dlatego z chęcią sięgnęłam po jego kolejną książkę. Poprzednio opisywał on swoją wyprawę do Tybetu. Obecnie opowiada o podróżach rowerowych przez obie Ameryki, w rejonie położonych tam pasm górskich – Andów i Kordylierów.
Podczas tych rowerowych wypraw autor jechał przez Boliwię, Argentynę, Chile, Alaskę, Kanadę i Stany Zjednoczone. W swojej relacji z podróży nie skupia się on jednak na opisach odwiedzanych miejsc, co nie znaczy, że nie znajdziemy w jego książce wzmianek na ten temat. Piotr Strzeżysz zachwyca się pięknem natury, podziwia krajobrazy, opowiada o lokalnych przysmakach, takich jak curanto czy empanadas. Barwnie odmalowuje przed oczami czytelników mijaną po drodze miejscowość: „Miasteczko, podobnie jak poprzednie, które mijałem, pełne było tęczowych domków z przepięknymi gontami z drzew araukariowych. Fioletowe, żółte, pistacjowe czy czerwone, mieniły się w słońcu wielobarwnymi kolorami”.
Taki obraz z pewnością zachęca do zobaczenia na własne oczy opisanego w ten sposób miejsca i świadczy – podobnie jak wzmianki o pięknie przyrody – o dużej wrażliwości autora.
Jednak, jak wspomniałam, nie opisy miejsc są w opowieści Piotra Strzeżysza najważniejsze, zwłaszcza że podczas swoich wypraw wybiera on drogi i szlaki raczej odludne, omijając miejsca oblegane przez turystów. Autor opowiada w większym stopniu o swoich własnych przeżyciach i wrażeniach, dzieląc się z czytelnikami własnymi refleksjami i spostrzeżeniami na temat tego wszystkiego, co napotkał w drodze, a także odczuciami takimi jak zachwyt wywołany pięknem natury oraz radość spowodowana możliwością podziwiania tego piękna w samotności. Dzięki temu wspaniale udaje mu się oddać atmosferę podróży.
Oczywiście podróż ta nie była zwyczajną przejażdżką rowerową, co jasno wynika z relacji autora. Jego wyprawom towarzyszyły rozmaite trudności, do których zaliczyć można: niewielkie środki finansowe, wyboiste, czasem nieprzejezdne drogi, niskie temperatury, bardzo silny wiatr, uniemożliwiający właściwie jazdę na rowerze, a zmuszający do mozolnego pchania go. Piotr Strzeżysz opowiada o tym wszystkim bardzo obrazowo i sugestywnie. Podczas czytania jego książki można pojąć, niemal wyczuć ogromny wysiłek włożony przez niego w pokonywanie drogi. Mógłby ktoś zapytać: Po co w takim razie tak się męczyć? Jaki jest sens jeżdżenie na rowerze po obcych krajach, znosząc tak wielkie niewygody? Myślę, że lektura tej książki pozwoli każdemu czytelnikowi na zrozumienie tego sensu.
Piotr Strzeżysz, relacjonując swe wyprawy, opowiada także o spotkaniach z ludźmi – spotkaniach wspaniałych i serdecznych, ze względu na ogromną życzliwość i gościnność tych ludzi. Wspomnienia te wywołują prawdziwe ciepło w sercu. Ale bywały też i spotkania dość przykre i o nich autor także pisze szczerze.
Jednak mimo wspomnianych przeze mnie wcześniej trudności, jakie towarzyszyły opisywanym wyprawom, mimo wielu przykrych sytuacji, w których niejednokrotnie Piotr Strzeżysz się znajdował, stara się on dostrzec i pokazać to, co w jego podróżach jest dobre i piękne: życzliwych i pomocnych ludzi, piękno przyrody, spokój, brak pośpiechu i jakichkolwiek przymusów, swobodę w podejmowaniu decyzji.
Prawdziwy podziw wzbudza postawa autora: jego umiejętność przyjmowania z pogodą ducha porażek i godzenia się z nimi, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach, odwaga, chęć niezależności, a także entuzjazm i zapał, którymi potrafi zarazić czytelnika. W czasie lektury książki udziela się przede wszystkim właśnie ta pozytywna energia, płynąca z opowieści Piotra Strzeżysza, aż chciałoby się – jego wzorem – wsiąść na rower i pojechać przed siebie, czerpiąc zadowolenie i satysfakcję z samej jazdy, z pokonywania trudności, z bycia sam na sam z naturą.
„Makaron w sakwach” to książka, którą warto czytać bez pośpiechu, z uwagą wczytując się w zawarte w niej słowa i spostrzeżenia. Dla mnie jej lektura była prawdziwą przyjemnością i odskocznią od codzienności. Dużym atutem tej publikacji są świetne, ciekawe fotografie, bogato ilustrujące opowieść autora.
Piotr Strzeżysz cytuje tu słowa Nicolasa Bouviera, pochodzące z jego książki „Kronika japońska”: „Dalekie podróże mają to do siebie, że przywozi się z nich coś zupełnie innego niż to, po co się pojechało”. A co przywiózł zatem nasz podróżnik ze swych dalekich wypraw? Trzeba koniecznie przeczytać jego relację, by się tego dowiedzieć.
Opowieść ta pozwala na poznanie jej autora, wyraźnie pokazuje, jak wielką jego pasją są podróże, stanowiące nieodłączny składnik jego życia. Jest to książka o poznawaniu siebie, swojej siły i swoich słabości, o ciągłym odkrywaniu radości życia, o szukaniu jego sensu i odnajdywaniu go w małych rzeczach, w niewielkich sukcesach, ale także i w porażkach. Autor podkreśla, jak ważne jest to, by mieć marzenia i je urzeczywistniać. Wspaniale oddają to słowa: „Życie stawia nam granice, ale marzenia granic nie znają”.
Wspomniałam na początku, iż po „Makaron w sakwach” sięgnęłam, zachęcona znaną mi już osobą autora z jego wcześniejszej książki. Przyznaję, że lektura niniejszej publikacji całkowicie mnie usatysfakcjonowała – znalazłam w niej dokładnie to, czego oczekiwałam.
Szczerze zachęcam więc do przeczytania książki „Makaron w sakwach” i do wkroczenia za jej pośrednictwem na „Szlaki ludzi ciekawych”, które tym razem wiodą przez Andy i Kordyliery. Zapewniam, że warto – prawdziwi miłośnicy literatury podróżniczej z pewnością nie poczują się zawiedzeni.

Dorota Pansewicz

Informacje dodatkowe

Rodzaj produktu literatura podróżnicza
Wydawca Bezdroża
Autor Piotr Strzeżysz
Język polski
Data wydania 22-10-2012
Oprawa miękka
Ilość stron 280
Wymiary / mm 150 x 210
Waga / gr 480
EAN 9788324663866
ISBN 978-83-246-6386-6

Napisz recenzję

Oceniasz: Makaron w sakwach czyli rowerem przez Andy i Kordyliery Bezdroża

Jak oceniasz ten produkt? *

  Słaby Dobry Bardzo dobry Świetny Wybitny
Oceń produkt