Świat jest ciekawy: Życie na wodzie

W dzisiejszych czasach, przy intensywnym rozwoju cywilizacji, coraz trudniej znaleźć miejsca, o których można by powiedzieć, że czas tam stoi w miejscu. Coraz trudniej – lecz jednak nie jest to niemożliwe. Do takich miejsc zaliczyć można tzw. pływające wioski, spotykane na przykład w Kambodży, Wietnamie czy Tajlandii.
*Kambodża – tu znajduje się Tolne Sap, największe jezioro Azji Południowo – Wschodniej. Słynie ono z wielkiej obfitości ryb. Zjawisko to spowodowane jest tym, że w sukcesywnie, czasie pory deszczowej, jezioro zasilane jest świeżą wodą przez łączący je z rzeką Mekong kanał. Tamtejsi mieszkańcy, chcąc wykorzystać to dobrodziejstwo jeziora, często wypływali na połowy. Ponieważ pewnym utrudnieniem były codzienne wyprawy na jezioro i powroty na ląd, ktoś wpadł kiedyś na pomysł wybudowania na łodzi chaty, a następnie przeniesienia jej na podstawę z grubych belek. Tak powstał pierwszy dom na wodzie. Wkrótce inni ludzie poszli za tym przykładem i takich pływających domów zaczęło powstawać coraz więcej, tworząc całe wioski i osady. Dziś właśnie na jeziorze Tolne Sap znajduje się wiele takich pływających wiosek.
*Delta Mekongu to malowniczy region w południowym Wietnamie. Znajdują się tam zielone pola ryżowe, zachwycają piękne krajobrazy. Mekong w miejscu tym tworzy całą sieć licznych kanałów i odnóg rzecznych. Na terenie tym mieszkają ludzie, których życie bezpośrednio związane jest z wodą. Zajmują się oni uprawą ryżu i rybołówstwem. Wiele tamtejszych domów i urzędów stoi na brzegu, ale też wiele pływa po powierzchni wody.
*W północnej części Wietnamu znajduje się zatoka Ha Long (Zatoka Lądującego Smoka). Miejsce to wyróżnia się występowaniem ok.1900 wapiennych wzgórz, które przez miliony lat powstawały pod wodą, a zostały odkryte przez obniżenie się poziomu wód oceanu. Jedna z legend mówi, że wzgórza te to wypustki grzbietu i ogona olbrzymiego smoka, którego ciało nie zmieściło się w całości pod wodą. Inna zaś legenda głosi, że Wietnamczycy prosili smoka o pomoc i wsparcie przed chińską potęgą. Smok wysłuchał ich próśb i wylądował w zatoce, uderzając przy tym ogonem o ląd tak mocno, że rozkruszył okoliczne przybrzeżne skały. Te powpadały do morza, tworząc niezwykły archipelag wysp, które swym kształtem przypominają olbrzymie zwierzęta. Wody zatoki Ha Long znane są również ze znajdujących się tam pływających wiosek.
*Także i w Tajlandii zobaczyć można wioski zbudowane na tratwach w Parku Narodowym Sai Yok oraz pływające targi w miasteczku Ampała oraz w miejscowości Damnoen Saduak. W dawnych czasach, gdy w Tajlandii nie było jeszcze lądowych dróg, transport musiał odbywać się poprzez rzeki i kanały. Właśnie wtedy zaczęły powstawać wodne targi, które przetrwały do dziś.
Jak dokładnie wygląda takie życie na wodzie?
Domy w pływających wioskach zbudowane są z desek i pokryte najczęściej blachą. Osadzone są na dużych tratwach, tworzących samowystarczalne gospodarstwa. Bardzo często w pobliżu pływa kilka takich tratw, tworząc małe, dobrze zorganizowane osiedle, którego mieszkańcy są ze sobą spokrewnieni. Podobne osiedla pływają w nieco większej odległości, tworząc całą wioskę.
Życie na wodzie podyktowane jest często biedą – mieszkańców tych wiosek nie stać było po prostu na mieszkanie na lądzie. Poza tym jednak wiąże się ono z połowami i hodowaniem ryb, które później przeznacza się na sprzedaż. Pod pływającymi domami zazwyczaj umieszczone są podwodne klatki, w których trzymane są młode ryby do czasu, aż podrosną. Aby je sprzedać, nie trzeba udawać się zbyt daleko. Temu służą właśnie pływające bazary rybne, na których ryby są przeładowywane z łodzi do łodzi, ważone i sprzedawane.
Zazwyczaj dotarcie do takich pływających wiosek drogą lądową nie jest możliwe, można dostać się do nich jedynie wodą. Dlatego dzieci są tam od samego niemal początku przyzwyczajane do tego, że muszą dbać o swoje bezpieczeństwo. Wiedzą, że mają na siebie uważać. Często w wieku 3-4 lat umieją już bardzo dobrze pływać. Od małego uczone są również wiosłowania, by móc samodzielnie poruszać się po wiosce. Pływają po rzece beczkami czy baliami.
Wiele rodzin, zazwyczaj uboższych, mieszka na łodziach o dużo mniejszej powierzchni niż tratwy. Także i one zajmują się połowami ryb, którymi później płacą za możliwość bezpiecznego zacumowania na czas nocy przy tratwie.
Wspomniana samowystarczalność pływających wiosek wiąże się również z faktem, że ich mieszkańcy nie muszą koniecznie udawać się na ląd w celu zrobienia najpotrzebniejszych zakupów. Niemal we wszystko zaopatrują ich pływające sklepy. Można przy tym zamówić potrzebne artykuły przez telefon.
Osoby, które miały okazję na własne oczy zobaczyć i przekonać się, jak wygląda życie na wodzie, podkreślają, że jest to jakby inny świat. Pływające wioski nie powstały na potrzeby turystyczne, lecz z autentycznej konieczności. Ich mieszkańcy żyją z dnia na dzień. Może nie są całkowicie pozbawieni cywilizacji, bo można w ich domach, u nieco zamożniejszych rodzin, spotkać sprzęt taki jak telewizory czy DVD. Jednak większość ludzi żyje ubogo, utrzymując się z pracy fizycznej. Gdy patrzy się na te całe osiedla zbudowane na wodzie, można odnieść wrażenie, jakby tu czas zatrzymał się w miejscu. Właśnie tu doświadczyć można spokojnego rytmu życia tamtejszych mieszkańców.
Pozostając przy temacie wody, należy wspomnieć jeszcze o pewnej atrakcji, jaką warto zobaczyć, będąc w Wietnamie, a którą jest teatr lalek na wodzie. Wywodzi się on z dawnej tradycji plebejskiej, jednak do dzisiejszych czasów stał się cenioną i popularną rozrywką kulturalną, występującą tylko w tym kraju. Scenę w takim teatrze zastępuje tafla jeziora czy stawu. Przedstawienia stanowią barwne i zapierające dech w piersiach widowiska. Treść spektakli wiąże się z wydarzeniami historycznymi lub zwykłymi, codziennymi. Tematem są najczęściej sceny z życia wsi. W każdym przedstawieniu bierze udział ok. 100 kolorowych lalek, poruszanych przez stojących po pas w wodzie aktorów. Poruszają oni lalkami za pomocą całego systemu sznurków, tyczek i rolek. Aby opanować skomplikowane ruchy lalek, muszą nieraz trenować latami. Ostateczny efekt wywiera na widzach ogromne, niezapomniane wrażenie. Z pewnością warto zobaczyć ten niecodzienny rodzaj sztuki.

Dorota Pansewicz