Świat jest ciekawy: Śladami Drakuli i świętej Kingi

Co może łączyć ze sobą wampira Drakulę i świętą Kościoła Katolickiego – Kingę? Wydawać by się mogło, że nic. Jednak obie te postaci poprzez legendy związane są z Transylwanią – historyczną krainą, malowniczo położoną na Wyżynie Siedmiogrodzkiej w centralnej Rumunii.
Jej polska nazwa Siedmiogród wywodzi się od niemieckiego słowa „Siebenbürgen”, oznaczającego „siedem warowni”, czyli siedem miast z zamkami warownymi, postawionymi w celu obrony granicy. Natomiast nazwa Transylwania pochodzi z łaciny i oznacza „kraj za lasami”.
Zgodnie z etymologią nazwy, Transylwania zachwyca pięknymi krajobrazami, szczególnie że Wyżyna Siedmiogrodzka otoczona jest ze wszystkich stron górami, na które składają się Karpaty, Góry Bihorskie i Góry Rodniańskie. Stąd też kraina ta stanowić może gratkę dla miłośników górskich wędrówek. Poza tym znajduje się tam wiele miast o bogatej historii, które, wraz z mniejszymi miasteczkami i wsiami, można zaliczyć do prawdziwych perełek architektonicznych. Już te atuty stanowią powody, dla których warto odwiedzić tę krainę.
Jednak trzeba też pamiętać, iż Transylwania kojarzy się z najsłynniejszym chyba wampirem, legendarnym hrabią Drakulą. Kim naprawdę był ów Drakula i czy rzeczywiście, zgodnie z upodobaniami przypisywanymi wampirom, pijał krew ludzką?
Prawdziwy Drakula to Vlad III Tepes, znany także jako Wład Palownik. Nie był hrabią, lecz władcą panującym w XV w. na Wołoszczyźnie. Żył w latach 1431 – 1476. Urodził się w miejscowości Sighisoara, jako syn Włada II, członka powołanego do obrony chrześcijaństwa Zakonu Smoka. Właśnie temu zawdzięczał on swój przydomek: Draco – Smok, przekształcony w Dracul – Diabeł. A stąd rozpowszechniony w legendzie przydomek Włada III, Draculea, Drakula, oznaczający po prostu syna Smoka lub syna Diabła.
A skąd wobec tego przydomek Palownik? Odpowiedzi na to pytanie należy szukać w dziejach samego już Włada III. A są one niezwykle interesujące, choć jednocześnie bardzo krwawe.
Jako 11-letni chłopiec Wład został pojmany wraz z ojcem i jednym z braci przez Turków. Później ojciec został uwolniony, lecz jego synowie pozostali na tureckim dworze jako gwarancja lojalności ojca wobec sułtana. Po jego śmierci sułtan osadził na tronie wołoskim Włada, licząc i na jego lojalność. Reakcją Węgrów na to było wysłanie na Wołoszczyznę wojsk, związku z czym Wład musiał uciekać do Mołdawii, a później schronił się w Siedmiogrodzie. Ponieważ jednak wybrany przez Węgrów władca wołoski nie wykazywał się szczególną lojalnością, a w międzyczasie Władowi udało się zaskarbić sobie względy węgierskiego władcy, wkrótce po raz drugi zasiadł on na tronie, stając się hospodarem Wołoszczyzny. Jego panowanie przeszło do historii jako niezwykle krwawe. Legenda mówi, że gdy obejmował znów we władanie Wołoszczyznę, pokonał swego poprzednika na tronie, ścinając mu głowę jednym ciosem szabli. Dalsze jego poczynania potwierdzają sławę, jaka mu jest przypisywana. W pierwszej kolejności zemścił się on na winnych śmierci jego ojca i brata bojarach, używając do tego podstępu. Zaprosił ich wraz z rodzinami na posiłek do swej twierdzy, po czym część z nich kazał powbijać na pale, a pozostałych zmusił do przejścia bez odpoczynku drogi prowadzącej ok.200 km przez góry. Tych, którym udało się przeżyć tę mordęgę, przymusił do budowy nowej twierdzy w Poenari.
Chyba już zrozumiałe staje się, skąd wziął się przydomek Włada – Palownik. Można powiedzieć, że całe jego rządy naznaczone były palami, na które kazał on wbijać swych wrogów i przeciwników. Szczególnie warto tu wspomnieć o wyjątkowym przywitaniu, jakie zgotował Wład sułtanowi i jego armii, którzy atakując Wołoszczyznę, stanęli przed jego siedzibą w Târgovişte. Ich oczom przedstawił się makabryczny widok: szeroki na kilometr i długi na 3 kilometry szpaler utworzony z pali, na które zostali powbijani tureccy jeńcy. Ten widok podkopał i tak już upadające morale tureckiej armii, więc sułtan zarządził odwrót.
Dalsze koleje losu doprowadziły do uwięzienia Włada i do jego wygnania (łącznie na 14 lat), powrotu na tron, a wreszcie niewyjaśnionej do końca śmierci (według jednych zginął on przypadkowo, gdy został raniony podczas zamieszek, wedle zdania innych – został zamordowany skrytobójczo).
Dziś wiadomo, że Wład III Tepes, choć jego rządy były krwawe, to krwią w sensie dosłownym raczej się nie żywił. Skąd więc wzięła się legenda o wampirze? Najprawdopodobniej były to pogłoski rozpowszechniane przez politycznych przeciwników Włada. Już za jego życia powstawały pamflety opisujące rzekome okrucieństwa popełniane przez niego i przedstawiającego go jako szaleńca. Także i po jego śmierci przede wszystkim na terenie Niemiec powstawały podobne w tonie utwory, w których przedstawiany był on jako wzbudzający przerażenie tyran, pijący ludzką krew.
Legenda Drakuli odżyła wówczas, gdy irlandzki pisarz Bram Stoker opublikował w 1897 r. powieść „Dracula”, która wówczas wstrząsnęła czytelnikami i stała się sensacją. Choć dziś wiadomo, że Stoker, tworząc swego książkowego bohatera, zaczerpnął jedynie napotkane w jednej z historycznych ksiąg imię Drakula, to legenda, jaka powstała, wiążąc postaci wampira i Włada Palownika, wciąż intryguje i budzi przerażenie, zaś wizerunek Drakuli stał się jednym z najbardziej znanym symbolem popkultury, pojawiającym się później w wielu filmach, serialach, grach komputerowych, a także w literaturze.
W nieco mniejszym stopniu z Transylwanią kojarzona jest postać świętej Kingi, żyjącej dużo wcześniej, niż Drakula, bo w latach 1234 – 1292. Warto jednak i o tym pamiętać, zwłaszcza że legenda o niej wiąże w pewnym stopniu Siedmiogród z naszym krajem.
Otóż legenda mówi, że gdy polski książę Bolesław (nazwany później Wstydliwym) oświadczył się węgierskiej królewnie Kindze, ta poprosiła swego ojca, aby w posagu nie dawano jej kosztowności, gdyż, jak argumentowała, zostały one okupione trudem i cierpieniem ludzkim. Zażyczyła sobie natomiast, jako daru dla swojej nowej ojczyzny – Polski, soli. Ojciec jej podarował jej więc najbogatszą kopalnię soli w rumuńskiej miejscowości Prajd (Praid). Do niej Kinga wrzuciła swój zaręczynowy pierścień, który potem został odnaleziony w bryle soli bocheńskiej.
Transylwania kusi wspomnianym już wcześniej pięknem krajobrazów i architektury. Warto też, udając się w tamten rejon, powędrować śladami owianego złą sławą Drakuli oraz życzliwej dla poddanych królewny Kingi, popuścić wodze fantazji i przenieść się w wyobraźni do czasów, w których oboje żyli.

Dorota Pansewicz