Świat jest ciekawy: Pełna tajemnic Wyspa Wielkanocna

Wyspa Wielkanocna położona jest na Oceanie Spokojnym. Od brzegów Chile, do którego należy, oddalona jest o 3600 kilometrów. Tym samym jest ona najbardziej oddaloną od wysp i lądów zamieszkaną wyspą na świecie. Jedyną miejscowością na niej jest miasto Hanga Roa.
Wyspa Wielkanocna znana była podróżnymi nazwami. Podobno kiedyś, przed wieloma wiekami, gdy osiedlili się na niej pierwsi mieszkańcy, nosiła nazwę Mata-ki-Te-rangi, co oznaczało Oczy Patrzące w Niebo. Czy rzeczywiście była to pierwotna nazwa wyspy? Trudno powiedzieć. Być może istniała wcześniej inna. A może na samym początku miejsce to nie miało żadnej nazwy. Ze względu na znaczne oddalenie od wysp i lądów nie było początkowo potrzeby nazywania go i odróżniania od innych miejsc świata.
Wyspa zwana była także kiedyś Te Pito O Te Henua, co zostało przetłumaczone jako Pępek Świata. Istnieje też inne wytłumaczenie tej nazwy. Słowo „pito” oznacza nie tylko pępek, ale również pępowinę. Użyte w takim kontekście w nazwie miało oznaczać łącznik pomiędzy światem żywych a światem duchów i magii.
W języku hiszpańskim wyspa nosi nazwę Isla de Pascua, zaś jej polinezyjska nazwa, znana dziś bardzo dobrze, to Rapa Nui.
Pierwszym Europejczykiem, który stanął na tej wyspie, był Holender Jacob Roggeveen, który przypłynął na nią 5 kwietnia 1722 roku. Ponieważ właśnie wtedy wypadała Niedziela Wielkanocna, wyspę, dla upamiętnienia tych wydarzeń, nazwano Wyspą Wielkanocną.
Nie wiadomo dokładnie, kiedy, skąd i w jaki sposób na wyspie pojawili się ludzie.
Według miejscowej mitologii pierwszym władcą Rapa Nui był król Hotu Matua. Legenda mówi, iż pewnej nocy ujrzała on we śnie przepiękną wyspę pełną zieleni i gajów palmowych. Miała ona leżeć daleko na wschód od jego ówczesnej ojczyzny. Król wysłał najpierw na zwiady swoich żołnierzy. Ci potwierdzili, że w oddali, poza horyzontem, znajduje się jakiś nieznany ląd. Wówczas Hotu Matua rozkazał przygotować królewską łódź, która wyruszyła w kierunku owego lądu. Po wielu dniach żeglugi dotarła do celu. Król zobaczył wyspę dokładnie taką, jaka ukazała mu się we śnie. Jako pierwszy postawił stopę na niej i tu się osiedlił.
Legenda mówi również, że wyspę Rapa Nui zamieszkiwały kiedyś klany Długouchych i Krótkouchych. Długousi stanowili rodzaj arystokracji panującej, zaś Krótkousi byli stanem niższym. Król Hotu Matua był podobno pierwszym Długouchym na wyspie. On też zapoczątkował tu wiarę w boga Make Make. Według wyznawców bóg ten przybierał postać morskiego ptaka. Dlatego co roku ku jego czci na wyspie organizowano wielkie zawody, będące wyścigiem po jajko. Uczestniczyli w nim reprezentanci poszczególnych klanów. Mieli oni za zadanie dopłynąć do wysepki Motu Nui, na której rybitwy czarnogrzbiete składały jaja. Zawodnicy musieli przy tym pokonać około dwóch kilometrów wód oceanu pełnego rekinów – wpław lub na tratwie. Komu się to udało, musiał następnie wspiąć się na stromą skałę, znaleźć gniazdo, wyjąć z niego jajko i wrócić z nim bezpiecznie na wyspę. Jajka, aby nie uległy rozbiciu, przenoszono w specjalnych opaskach zakładanych na czoła. Nie było to jednak takie proste. Wyścig był prawdziwą walką na śmierć i życie. Zawodnicy usiłowali zniszczyć przeciwnikom jajka lub zepchnąć ich ze skał. Zwyciężał ten wojownik, który jako pierwszy powrócił na wyspę z nieuszkodzonym jajkiem. Wówczas otrzymywał on tytuł Człowieka – Ptaka i stawał się wcieleniem boga Make Make. Jajko stało się dla mieszkańców wyspy symbolem niezwyciężonej siły, zwinności i wytrzymałości.

Tyle mówią legendy i przekazy związane z Rapa Nui. Jeśli chodzi o niezaprzeczalne fakty, niewiele wiadomo o pierwszych mieszkańcach wyspy. Istnieje wiele koncepcji na ten temat. Jedna z nich mówi, iż około roku 300 – 400 n.e. wyspę zasiedlili osadnicy z Hawajów. Według innej – stało się to za sprawą osadników polinezyjskich, którzy przybyli na wyspę około 1000 – 1100 n.e. Istnieją też zwolennicy teorii głoszącej, że pierwsi mieszkańcy Rapa Nui przybyli tu z Ameryki Południowej. Potwierdzeniem jej miały być uprawy na wyspie słodkiego ziemniaka. Tak uważał m.in. norweski podróżnik i badacz Thor Heyerdahl. Chcąc tę teorię potwierdzić, przepłynął tratwą nazwaną „Kon-Tiki” z Peru do Polinezji. Co prawda, udało mu się dowieść, iż dotarcie z Ameryki Południowej do wyspy było możliwe, jednak nie można było tego uznać za dowód na to, iż tak rzeczywiście się kiedyś stało. Podobnie nie udało się potwierdzić w sposób naukowy żadnej z koncepcji na temat pierwszych ludzi na Rapa Nui.
Gdy do tego odległego zakątka świata w 1722 r. dotarł wspomniany Jacob Roggeveen, zobaczył nad brzegiem morza setki stojących kamiennych kolosów. To właśnie ze znajdujących się na wyspie olbrzymich, tajemniczych posągów zwanych moai znane jest to miejsce.
Jest ich na wyspie około 900. Wykonane one zostały ze skał pochodzenia wulkanicznego. Materiał, z którego je tworzono, pochodził z krateru wulkanu w Rano Raraku, pełniącego rolę kamieniołomu. Te monolityczne figury zostały wyrzeźbione za pomocą prymitywnych kamiennych narzędzi. Są ogromne, niektóre z nich mają ponad 6 metrów wysokości i mogą ważyć nawet ponad 20 ton. Część moai miała na głowach wyrzeźbione tzw. pukao, czyli polinezyjskie czerwone koki, przypominające kapelusze.
Kamienne posągi zdają się potwierdzać istnienie klanów Długouchych i Krótkouchych, bowiem niektórym z nich wyrzeźbiono uszy zwyczajnie, inne zaś mają wydłużone małżowiny uszne.
Około 200 rzeźb stoi dziś nad brzegiem morza, z twarzami zwróconymi w głąb wyspy. Nie wiadomo dokładnie, dlaczego właśnie tak je ustawiono. Być może dlatego, iż maoi miały strzec wioski, stąd też na nią były zwrócone ich oczy.
Duża część kamiennych figur rozproszona jest po całej wyspie. Niektóre z nich leżą przewrócone i częściowo pokryte są ziemią.
Sporo posągów wciąż znajduje się w kamieniołomie Rano Raraku. Widok ten sugeruje, iż kamieniołom został nagle opuszczony przez rzeźbiarzy, którzy pozostawili tu niedokończone jeszcze figury.
Wielu badaczy zastanawiało się nad tym, w jaki sposób tak ogromne i ciężkie posągi transportowano nad brzeg morza i ustawiano pionowo. Stanowi to do dziś zagadkę. Najbardziej prawdopodobna wydaje się teoria, że rzeźby te toczone były na miejsce przeznaczenia na drewnianych balach, później stawiane do pionu za pomocą lin.
Czy tak było w rzeczywistości? Do końca nie wiadomo. Po co w ogóle wyrzeźbiono aż tyle posągów? Dlaczego wiele z nich pozostało porzuconych w kamieniołomie? Dlaczego moai zostały poprzewracane? Na te pytania wciąż brakuje jednoznacznej odpowiedzi.
Zastanawiający jest też fakt, że na wyspie niemal zupełnie brakuje bujnej roślinności i drzew. Naukowcy twierdzą, że wycinka lasów spowodowana była kiedyś budową domostw i łodzi, a także koniecznością transportowania kamiennych kolosów na drewnianych balach. To w konsekwencji doprowadziło do wyginięcia zwierząt, wyjałowienia gleby i ruiny wyspy. Według ustnych przekazów dalszym efektem były bratobójcze walki pomiędzy mieszkańcami wyspy oraz kanibalizm, spowodowany brakiem żywności. To wszystko prawdopodobnie wyniszczyło pierwotną ludność Rapa Nui.
Dziś niezwykła Wyspa Wielkanocna wciąż fascynuje i inspiruje, zaś skrywanymi tajemnicami i zagadkami rozbudza ciekawość i ożywia wyobraźnię ludzką.

Dorota Pansewicz