Świat jest ciekawy: Palio – wielka gonitwa w Sienie

Według mitologii rzymskiej Romulus i Remus byli wnukami króla miasta Alba Longa (obecnie Castel Gandolfo), Numitora. Zanim jeszcze przyszli na świat, brat Numitora, Amuliusz, dokonawszy zamachu stanu, uwięził króla, zaś jego córce, Rei Sylwii, nakazał zostać westalką i żyć w celibacie. Tymczasem za sprawą boga Marsa Rea Sylwia zaszła w ciążę i urodziła dwóch chłopców – bliźniaków. Nazwano ich Romulus i Remus. Amuliusz oskarżył ich matkę o złamanie ślubów czystości i rozkazał, by chłopców utopić. Do rzeki wrzucono koszyk z dziećmi, jednak on nie zatonął, lecz utknął w zatoczce. Chłopców znalazła wilczyca i wykarmiła ich własnym mlekiem. Następnie przygarnął ich i wychował jak synów królewski pasterz. Gdy chłopcy dorośli, dowiedzieli się o swym pochodzeniu. Przywrócili na tron prawowitego władcę – Numitora, sami zaś udali się na poszukiwania miejsca na własną siedzibę. Znaleźli je nad Tybrem, w okolicy siedmiu wzgórz, gdzie postanowili założyć miasto. Posługując się rytuałem auspicjów, mającym na celu odczytanie woli bogów, mieli dowiedzieć się, który z nich ma zostać władcą w założonym grodzie. Wybór bogów padł na Romulusa. Remus posprzeczał się z bratem, ten zaś go zabił. Romulus został więc królem, zaś swoje miasto nazwał Roma. Jego symbolem stała się wilczyca, która wykarmiła bliźnięta.
Mit o założeniu Rzymu jest powszechnie znany. Wiąże się on też w pewien sposób z innym włoskim miastem. Według legendy synowie Remusa, Senio i Aschio, byli założycielami Sieny. Uciekając przed Romulusem, schronili się w górach, gdzie wznieśli zamek Senio. Herbem nowo założonego grodu stało się również ich rodowe godło – czyli wilczyca karmiąca Romulusa i Remusa.
Siena dziś to niewielkie miasto leżące w malowniczej krainie - Toskanii. Jest to specyficzne miasto, jak chyba żadne inne podkreślające swą odrębność i wyjątkowość. Pewnym symbolem tej cechy miasta oraz jego znakiem rozpoznawczym jest Palio.
Palio to odbywający się dwa razy do roku, właśnie w Sienie, słynny toskański festyn na cześć Matki Boskiej. Głównym punktem programu tego święta jest wyścig na nieosiodłanych koniach na głównym placu miasta, Piazza del Campo. Rozgrywany jest on dwa razy do roku: 2 lipca – w hołdzie Matce Boskiej z Provenzano oraz 16 sierpnia – w hołdzie Matce Boskiej Wniebowziętej. Pierwszy termin został ustalony jeszcze w 1659 r., drugi zaś – w 1774 r. Wydarzenie to ma dość bogatą tradycję, bowiem swoimi korzeniami sięga czasów średniowiecza. Ciekawa jest historia owych wyścigów.
Siena, jak wszystkie średniowieczne miasta, podzielona była na dzielnice, tzw. contrady. Każda contrada obejmowała inny obszar miasta i stanowiła odrębną społeczność, jakby małe miasteczko z własnym rynkiem, kościołem i fontanną, zaś ich mieszkańcy należeli do stowarzyszeń kupieckich i rzemieślniczych, tzw. gildii. Każda z nich miała też swoją armię. Taki stan rzeczy był spowodowany tym, że podczas niezliczonych wojen z Florencją, w razie nagłego ataku, łatwiej było zebrać kilka małych armii, niż jedną dużą pod wspólnym dowództwem. Członkowie tych armii, podczas długich oblężeń, zbierali się na publicznych placach, na których urządzali rozmaite turnieje, opierające się głównie na starciach fizycznych. Do dyscyplin turniejowych należały m.in.: elamora – pozorowana bitwa pomiędzy dwoma oddziałami, uzbrojonymi w wiklinowe tarcze i drewnianą broń, giorgiano – obrona fortyfikacji przed natarciem innej grupy za pomocą tępych mieczów, pugna – walka bez broni, polegająca na ciosach pięścią, pallonata – gra w piłkę. Wszystkie te średniowieczne gry i turnieje zarezerwowane były oczywiście dla szlachty.
Pod wpływem Hiszpanów w Sienie rozpoczęły się też w 1499 r. walki byków. To one stały się zalążkiem Palio. Właśnie w czasie tych zawodów contrady zaczęły ze sobą rywalizować. Od 1599 r. zaczęły ścigać się ze sobą na Piazza del Campo, najpierw na bykach. Contrada zwycięskiego zwierzęcia otrzymywała Palio – kawałek cennej tkaniny. Później ścigano się jeszcze na osłach, a wreszcie konno. Tradycja ta trwa do dziś.
Początkowo w Sienie były 23 contrady. Edykt księżnej Wioletty Beatrycze Bawarskiej z 1729 r. zinstytucjonalizował je, wyznaczając im oficjalne granice oraz zmniejszając ich liczbę do 17 – tyle jest ich także dzisiaj. Każda contrada ma swoją nazwę. Są to: Gąsienica, Smok, Orzeł, Las, Żyrafa, Gęś, Baran, Sowa, Pantera, Jeżozwierz, Muszla, Wilczyca, Ślimak, Wieża, Żółw, Jednorożec i Fala.
Przynależność do danej contrady uzależnione jest zazwyczaj od tego, w której części miasta się ktoś urodził. Jednak sam fakt narodzin to jeszcze nie wszystko. Aby stać się prawowitym członkiem contrady, należy wypełnić rozmaite obowiązki, których celem jest kultywowanie jej wewnętrznych tradycji.
Dziś określenie Palio odnosi się do wyścigów konnych. W rzeczywistości oznacza ręcznie malowany sztandar, który wręcza się zwycięskiej contradzie. Ze względu na to, iż festyn odbywa się ku czci Matki Boskiej, na sztandarze obowiązkowo musi znajdować się jej wizerunek. Ponadto powinny być na nim kolory biorących udział w wyścigach contrad. Poza tymi wymogami, wygląd sztandaru zależny jest od wyobraźni artysty, który go wykonuje.
Organizacja Palio wiąże się z wcześniejszymi przygotowaniami. Na miesiąc przed wyścigami odbywa się losowanie contrad, które wezmą w nim udział. Jest to konieczne, gdyż ze względu na ograniczone miejsce na placu, tylko dziesięć dzielnic spośród wszystkich siedemnastu może uczestniczyć w zawodach. Jednak zasady losowań są sprawiedliwe. Ta siódemka, która nie wzięła udziału w lipcowym wyścigu, ma zagwarantowany udział w sierpniowym. Pozostałe trzy miejsca losuje się między pozostałą dziesiątką. Podobne reguły towarzyszą losowaniu w sierpniu. Może się tak zdarzyć, że jakaś contrada będzie biec dwa razy w roku, wówczas, aby sprawiedliwości stało się zadość, jest ona wykluczana z obu wyścigów w roku następnym. Dodać należy, iż losowania odbywają się w uroczystej atmosferze, z zachowaniem wszelkich obowiązujących ceremonii, a jednocześnie radośnie i hucznie.
Cztery dni przed festynem (29 czerwca i 12 sierpnia), po próbnych gonitwach i wnikliwej selekcji, ustalana jest ostateczna lista koni, które wezmą udział w wyścigu. One także są przez contrady losowane, co sprzyja dodatkowym emocjom. Aby bowiem wyścig był urozmaicony i bardziej atrakcyjny, konie dobiera się w ten sposób, że 2 lub 3 to te, które już kiedyś wygrały, kolejne 2-3 też już brały udział w gonitwie, lecz bez większych sukcesów, natomiast reszta koni to debiutanci w wyścigach. Jak widać, wiele tu zależy od tego, do której contrady uśmiechnie się los. Konie wprowadzane są do kościoła, gdzie udzielane jest im uroczyste błogosławieństwo. Później aż do dnia wyścigów, dzień i noc, są ściśle pilnowane i chronione. Wybiera się również dżokejów, którzy pojadą na nich.
W dniu samego Palio w całym mieście panuje ogromne podniecenie, emocje mieszkańców sięgają zenitu. Każdy niecierpliwie oczekuje wyścigów i ma nadzieję, iż to właśnie jego contrada zwycięży. Siena zmienia się w tym dniu nie do poznania. Na ulicach zapala się specjalne latarnie używane tylko podczas Palio, wywiesza się flagi i wstęgi w barwach poszczególnych dzielnic, ustawia się stoły, przy których zasiadają mieszkańcy miasta razem ze swoimi sąsiadami. Odbywa się szereg barwnych parad i pochodów rywalizujących ze sobą drużyn w średniowiecznych strojach. Do najbardziej widowiskowych pokazów należy symultaniczne żonglowanie wielkimi jedwabnymi chorągwiami w barwach poszczególnych dzielnic. Każda dzielnica śpiewa głośno swoją piosenkę – rodzaj hymnu. Punktem kulminacyjnym jest oczywiście sama gonitwa – trzykrotne okrążenie placu. Choć trwa jedynie kilka minut, to ona właśnie dostarcza najwięcej emocji. Zwycięstwo w wyścigu dodaje bowiem wielkiego splendoru. Każda contrada stawia sobie wygraną za punkt honoru. Ponadto wiąże się z tym szansa na wygranie niemałej kwoty pieniędzy – poprzez przyjmowane w tych dniach zakłady o bardzo wysokie nieraz stawki.
Mieszkańcy tych dzielnic, które przegrały wyścig, reagują nieraz bardzo żywiołowo: rozpaczają, a nawet płaczą. Natomiast zwycięzcom towarzyszy niewyobrażalna radość i euforia. W oknie Palazzo Publico wywiesza się flagę contrady, która wygrała. Zarówno dżokej, który jechał na najszybszym koniu, jak i sam koń, traktowani są jak bohaterowie. Wszyscy mieszkańcy szczęśliwej dzielnicy udają się do kościoła, gdzie odprawiana jest dziękczynna msza. Potem zaś odbywają się dalsze uroczyste parady oraz kolacje organizowane przez zwycięską contradę.
Palio to niezwykła impreza otwarta dla przyjezdnych, dlatego przyciąga ona wielu turystów z całego świata. Słowa nie są w stanie w pełni oddać atmosfery panującej w czasie festynu, kłębiących się emocji, barwnych i żywiołowych wydarzeń – to trzeba przeżyć.

Dorota Pansewicz