Świat jest ciekawy: Gruzja - gościnność to dar od Boga

Nasz kraj słynął niegdyś z szeroko osławionej szlacheckiej gościnności. Wyrażała ona się w tym, iż dla gospodarza domu każdy gość był osobą oczekiwaną, upragnioną, szczerze i z radością witaną. Znane są nawet przysłowia, będące doskonałą ilustracją staropolskiej gościnności: „Gość w dom, Bóg w dom” czy też „Czym chata bogata, tym rada”.
Gdyby zapytać, który kraj dziś najbardziej kojarzy się z taką gościnnością, pewnie wiele osób wskazałoby na Gruzję. I chyba nie bez słuszności, bowiem wiele osób, które były w Gruzji, podkreśla, z jak ogromną życzliwością byli goszczeni przez Gruzinów. Oni sami nie widzą w tym chyba nic nadzwyczajnego. Uważają, że gościnność to dar od Boga, którym trzeba się dzielić z innymi.
Między innymi właśnie o tej słynnej już chyba gruzińskiej gościnności opowiadali Anna Dziewit – Meller i Marcin Meller w napisanej wspólnie książce „Gaumardżos! Opowieści z Gruzji”. Można tam przeczytać takie słowa na ten temat: „Jak wiadomo, w Gruzji gość to prawdziwie święta osoba, nie zabraknie mu niczego, a każde jego życzenie zostanie spełnione, zanim zdąży je wypowiedzieć”.
I jak podkreśla to wiele osób, które doświadczyły bezpośrednio gruzińskiej gościnności, jest ona zupełnie szczera i naturalna i sprawia Gruzinom prawdziwą radość i przyjemność.
Istnieje pewna legenda, która w ciekawy sposób przedstawia początki gruzińskiej gościnności.
Gdy Pan Bóg rozdawał różnym narodom ziemie, które odtąd miały do nich należeć, wszystkie ludy ustawiwszy się tłumnie w kolejce, przepychały się nawzajem i kłóciły o to, komu z nich powinien przypaść najlepsza część ziemi. Jedynie Gruzini nie stanęli w kolejce, tylko usiedli z boku i rozpoczęli ucztowanie. Przez ten czas Bóg rozdzielił już prawie wszystkie ziemie, oprócz jednej, najpiękniejszej, którą zamierzał zostawić sobie. Wtedy Gruzini spostrzegli, że zostali już tylko oni, bez przydzielonej ziemi. Spytali więc Boga, gdzie jest dla nich ziemia. Na pytanie Boga, co robili w czasie, kiedy on je rozdawał, odpowiedzieli, iż ucztowali i przyjmowali gości. Wtedy Bóg, po krótkim zastanowieniu, odrzekł, że skoro są oni tak gościnni i umieją się przy tym bawić i radować, dostaną tę ziemię, którą zamierzał zostawić sobie. Tak też się stało. Minęło kilka lat. Bóg postanowił sprawdzić, czy Gruzini nie zmienili się, czy nadal są tak gościnnym narodem. Przybrał postać żebraka i odwiedził ubogiego Gruzina, u którego w domu nie przelewało się. Sam miał niewiele pożywienia, lecz przyjął do swego domu wędrowca i ugościł go. Wtedy Bóg ujawnił, kim jest naprawdę. Ponieważ nie zawiódł się na Gruzinach, obiecał, że nawet jeśli nie będą mieć wiele, to nigdy nie będą głodować, gdyż jeśli z kimś podzielą się tym, co mają, zwróci im się to wielokrotnie.
Legenda ta, oprócz tego, że opowiada o gościnności gruzińskiej, podkreśla też to, z czego Gruzini są bardzo dumni – piękno ich ziemi. Rzeczywiście, Gruzja to kraj, którego większą część terytorium pokrywają pasma górskie Kaukazu i tamtejsze krajobrazy wprawiają w prawdziwy zachwyt. Szczególnie piękny jest wysokogórski region Gruzji – Swanetia. We wspomnianej wcześniej książce pt.”Gaumardżos! Opowieści z Gruzji” jej współautorka pisze: „Gdyby krowy z reklamy alpejskich czekolad zobaczyły kiedyś góry Swanetii, bez wahania opuściłyby swe szwajcarskie obory i to na swańskich łąkach podzwaniałyby fioletowymi dzwonkami”. Chyba te słowa, nawet potraktowane z przymrużeniem oka, wystarczająco dużo mówią o urodzie Gruzji.
Wracając do gościnności, warto przytoczyć też bardzo wymowne powiedzenie, popularne wśród mieszkańców Gruzji: „Jeżeli Gruzin zaprosi do domu gościa, to jest to jego gość. Ale jeżeli gość sam zatrzyma się przez domem Gruzina, to znaczy, że przysłał go Bóg, a z Bogiem się nie dyskutuje”.
Jak można wywnioskować z wypowiedzi osób, które podróżowały po Gruzji, nie są to puste słowa. Wiele z nich podaje jako przykład sytuację, gdy prosząc o pozwolenie na rozbicie namiotu gdzieś na trawniku, podwórku, przed domem, spotkały się wręcz z oburzeniem Gruzinów, którzy twierdzili, że na to nie mogą pozwolić i że ich gość będzie spał jak członek ich rodziny.
I choć tamtejsi mieszkańcy nie należą do zbyt zamożnych, gości zawsze traktują z wielką hojnością, nawet jeśli tak naprawdę nie stać ich na to. Taka postawa tym bardziej podkreśla wagę i znaczenie gruzińskiej gościnności i świadczy o naprawdę wielkim sercu Gruzinów. Dlatego warto o tym pamiętać i choćby symbolicznie zrewanżować się za to hojne przyjęcie, przynosząc ze sobą jakiś podarek.
Co ciekawe, tamtejsza gościnność rozciąga się także na wrogów. Powszechnie uważa się tam, że gdy właśnie wróg przekroczy próg gruzińskiego domu, nie wolno wyrządzić mu krzywdy i powinien być on traktowany z szacunkiem.
I tu znów odwołam się do doświadczeń Anny i Marcina Mellerów, którzy na pytanie, czy w Gruzji nie jest niebezpiecznie, odpowiadają, że tak – jest bardzo niebezpiecznie. I wyjaśniają: niebezpiecznie jest iść przez ten kraj, fotografować drzewa, domy, krajobrazy, zachwycając się nimi, bowiem zawsze można trafić na gościnnego Gruzina i wtedy wszelkie nasze plany mogą ulec całkowitej zmianie, a sprawy potoczą się swoim własnym torem. Gdy się bowiem wstąpi w progi gościnnego Gruzina, nie tak szybko się je opuści.
I to chyba jedyne „niebezpieczeństwo”, na jakie przybywający tam podróżnik jest narażony. Jako gość jest traktowany niczym wysłannik z nieba i mieszkańcy Gruzji czują się w obowiązku zapewnić mu bezpieczeństwo. I jak przeczytamy znów we wspomnianej książce, „(…) przy pierwszym spotkaniu przybysz otrzymuje solenną obietnicę, że jeśli spadnie mu choćby jeden włos, gospodarz zastrzeli winowajcę, spokojna głowa, kałasznikow jest w domu”. Nawet jeśli potraktować te słowa jako żart, to także świadczą one o tym, jak znaczącą osobą jest dla tamtejszych ludzi gość, który przybywa do ich kraju. Kraju – który bardzo kochają i chcieliby, aby i w pamięci przybyszów zapisał się jak najlepiej.
Bez żadnej przesady można powiedzieć, iż Gruzini otwierają przed gościem swe serca, domy i lodówki. Gdy już bowiem chcą ugościć przybysza, dbają o to, by na stole znalazło się wszystko, co tylko mogą zaoferować do jedzenia. Nawet gdy sami mają niewiele, dzielą się tym, co mają.
Osobna sprawa to sentyment, jaki czują Gruzini do Polski i Polaków, stąd chyba właśnie mieszkańcy naszego kraju są tam szczególnie mile widziani i przyjmowani z wielką estymą, a jednocześnie jak przyjaciele czy bracia.
Gruzja to piękny kraj pełen różnorodności, o ciekawej historii, interesujących zwyczajach i tradycjach. Z pewnością warto odwiedzić go choćby dla zasmakowania tej słynnej już, wręcz legendarnej gościnności, o której opowiada tak wiele osób. Z pewnością więc ci, którzy zdecydują się tam pojechać, nie pożałują.

Dorota Pansewicz

- przewodniki, mapy na każde wakacje" products_count="16"}}