• Człowiek, który objechał świat na rowerze., literatura podróżnicza

Człowiek, który objechał świat na rowerze.

Rodzaj produktu: literatura podróżnicza
Producent: Pascal
Język: polski
Data wydania: 03-04-2013
Kategoria
Moje hobby / Podróże
Menu / Literatura podróżnicza
Oceń, napisz recenzję
Ocena:

Napisz recenzję >>

Produkt niedostępny
Dostępność produktu w księgarni ArtTravel.pl:
- Kraków: niedostępny
- Łódź: niedostępny
- Warszawa: niedostępny

Opis

Tanio jak na arttravel.pl

Ambitny plan, wyścig z czasem, wielka przygoda.Inspirująca opowieść o człowieku, który wyruszył w drogę, by spełnić swoje marzenia.5 lutego 2008 roku Mark Beaumont dotarł pod Łuk Triumfalny w Paryżu. Dokładnie 194 dni i 17 godzin po tym, jak rozpoczął podróż na rowerze dookoła świata. Pokonując średnio 160 kilometrów dziennie, pobił wcześniejszy rekord o zdumiewające 81 dni. Samotnie przemierzył niemal 30 000 kilometrów. Mark opisuje historię tej niesamowitej wyprawy – niezapomniany przejazd przez Polskę i Ukrainę, zmagania w górach i na pustyniach Iranu, uzbrojoną eskortę policyjną w Pakistanie, nieznośne australijskie upały i amerykańską zimę. Przeżył napad, rabunek, burzę piaskową i potrącenie przez samochód, ale wytrwał i osiągnął cel. To przedstawiona z wyjątkowej perspektywy opowieść o wytrwałości i determinacji. Jeśli sądzisz, że jazda na dwóch kółkach po europejskich drogach jest wyzwaniem, przeczytaj historię Marka Beaumonta – człowieka, który okrążył Ziemię na rowerze!

Recenzje ArtTravel.pl

A gdyby tak wybrać się w podróż rowerem dookoła świata? Taka właśnie myśl nawiedziła kiedyś Marka Beaumonta, który od najmłodszych lat próbował swoich sił w rowerowych wyprawach. Mark Beaumont urodził się w 1983 r. w Szkocji. W swoją pierwszą długodystansową podróż na rowerze przez Szkocję wyruszył, gdy miał 12 lat - pokonał wtedy 232 kilometry. Kilka lat później, jako uczeń szkoły średniej, samotnie przemierzył Wielką Brytanię, przejeżdżając 1661 kilometrów. Brał także udział w wyprawie rowerowej z Sycylii do Innsbrucku. Wraz ze swoimi współtowarzyszami przebył 2134 kilometry i zebrał 50000 funtów na cele charytatywne. Po ukończeniu studiów zajął się zbieraniem funduszy na planowane rowerowe wyprawy wytrzymałościowe. Taką wyprawą była niewątpliwie podróż dookoła świata. Mark Beaumont rozpoczął ją, wyruszając z Paryża 5 sierpnia 2007 r., o godzinie 8.30, zakończył zaś 15 lutego 2008 r. również w Paryżu pod Łukiem Triumfalnym – dokładnie 194 dni i 17 godzin później. Pobił tym samym wcześniejszy rekord Guinnessa, w dodatku aż o 81 dni. W tym właśnie czasie samotnie przemierzył ponad 29 tysięcy kilometrów. Jego droga wiodła przez Francję, Belgię, Holandię, Niemcy, Polskę, Ukrainę, Rumunię, Bułgarię, Turcję, Iran, Pakistan, Indie, Tajlandię, Malezję, Singapur, Australię, Nową Zelandię, Stany Zjednoczone, Portugalię, Hiszpanię i ponownie Francję.
Swoje wrażenia, przeżycia i wspomnienia związane z tą niecodzienną podróżą opisał w książce „Człowiek, który objechał świat na rowerze”.
Już gdy po raz pierwszy przeczytałam jej zapowiedź, zapragnęłam ją poznać. Uwielbiam czytać o tego typu wyprawach, dlatego ucieszyłam się, gdy w końcu książka Marka Beaumonta trafiła do moich rąk. Przyznam, że już od pierwszych stron zaciekawiła mnie i przykuła moją uwagę, stan ten zaś nie zmienił się do samego końca lektury.
Mimo iż czytałam o wydarzeniach minionych, których wynik był mi z góry znany, podczas lektury towarzyszyło mi mnóstwo emocji związanych z przedsięwzięciem, jakiego podjął się Mark Beaumont. Jak mogłam się przekonać, było to przedsięwzięcie nie byle jakie.
Choć podróż dookoła świata wydawała się bardzo dobrze i dokładnie zaplanowana, wiadomo, że w takich przypadkach nie da się niczego do końca przewidzieć. Autor książki opowiada w niej, z jak wieloma trudnościami przyszło mu się zmierzyć podczas tej niezwyczajnej wyprawy – trudnościami, które opóźniały jego podróż, a niejednokrotnie wręcz stanowiły realne zagrożenie dla jej powodzenia. Przede wszystkim należały do nich mniejsze i większe uszkodzenia roweru, wyczerpanie fizyczne i psychiczne, problemy zdrowotne, niezbyt dobre, a czasami fatalne warunki drogowe, rozmaite – w zależności od kraju i kontynentu - warunki pogodowe: od ulewy, poprzez upał, silny wiatr i przenikliwe zimno po mróz.
Z ciekawością towarzyszyłam wyobraźni Markowi Beaumontowi w jego drodze oraz śledziłam kolejne jego przeżycia, dowiadując się, jak radził on sobie z nieznajomością języka poszczególnych krajów, jak wyglądały jego noclegi i pożywienie, w jaki sposób dbał o swoje bezpieczeństwo i dobrą formę. Podobało mi się również to, że autor, zetknąwszy się podczas swojej podróży z różnorodnością kulturową, dzieli się z czytelnikami swoimi spostrzeżeniami na temat odwiedzanych po drodze krajów. Opisuje mijane widoki i krajobrazy, pisze o tym, co go w danym kraju zdziwiło, zaskoczyło, oczarowało, a co mu się nie spodobało. Znajdziemy tu m.in. ciekawe obserwacje związane z Polską oraz opis wrażeń, jakie wywarł na nim krótki pobyt w naszym kraju. Oczywiście podczas trwającej ponad pół roku podróży nie mogło się obyć bez rozmaitych – nieoczekiwanych, ciekawych, mniej lub bardziej Człowiek, który objechał świat na rowerze.miłych przygód. Tak więc w Polsce Mark Beaumont zatrzymał się na nocleg w tajemniczo wyglądającym hotelu, natomiast wielu wrażeń dostarczyło mu przekraczanie zatłoczonego polsko-ukraińskiego przejścia granicznego. W Turcji znalazł się w niebezpiecznej sytuacji związanej z wymuszeniem pieniędzy. W Iranie odwiedził klinikę oraz udzielił wywiadu dla tamtejszej telewizji. Pakistan przemierzał z policyjną eskortą, a także spędził noc na komisariacie. Podczas pobytu w Indiach jeździł na słoniu, a noc spędził w towarzystwie niespodziewanych czworonożnych gości. W Tajlandii stanął przed prawdziwymi kulinarnymi wyzwaniami, próbując tamtejszych tradycyjnych potraw, zaś w Malezji otrzymał propozycję specjalnego masażu. Pobyt w Australii obfitował w bliskie spotkania z różnymi zwierzątkami, w tym z wielkim pająkiem, zmusił także do walki z wyjątkowo uciążliwymi warunkami atmosferycznymi. W Nowej Zelandii Mark spożył nietypową kolację bożonarodzeniową, natomiast w Stanach Zjednoczonych uległ wypadkowi i został okradziony.
To oczywiście tylko niektóre z przygód, jakie spotkały Marka Beaumonta podczas jego wyprawy dookoła świata. Wszystkie poznać można dokładnie dzięki lekturze jego książki. Choć w podróży spotykały go nieraz przykre przejścia, chociaż tak wiele trudności stawało na jego drodze, jednocześnie doświadczał on od przypadkowych osób wielkiej życzliwości, serdeczności i pomocy. Wspomnienia o tych niezwykłych, niespodziewanych aktach dobroci przewijają się przez całą opowieść i sprawiają, iż podczas czytania o tych zdarzeniach ciepło robi się na sercu. Czytając tę książkę cały czas pamiętałam oczywiście, iż opisana tu wyprawa nie jest zwyczajną podróżą, lecz prawdziwym wyścigiem z czasem i walką z trudnościami i słabościami. Stąd lektura wyzwalała we mnie mnóstwo emocji, które trwały przez cały czas i nie gasły aż do ostatnich stron książki. Chociaż bowiem – jak wspomniałam wcześniej – znany był mi rezultat tego wyścigu, Mark Beaumont tak żywo i mocno potrafił oddać tu swoje uczucia i emocje, jakie towarzyszyły mu podczas tej wyprawy (ekscytację, radość, wzruszenie, obawy, niepewność, frustrację, zwątpienie, poczucie samotności), że wręcz emanowały one z kart książki i udzielały mi się w trakcie jej czytania.
Warto zwrócić uwagę na bogactwo językowe tej publikacji oraz podkreślić bardzo dobry warsztat pisarski autora, dzięki któremu lektura książki jest prawdziwą przyjemnością. W tekst książki wplecione zostały fragmenty pisanego w drodze, na bieżąco, dziennika podróży. Wpisy te jeszcze mocniej przybliżają czytelnikowi gorącą atmosferę wyprawy.
Ponadto opowieść Marka Beaumonta uzupełniają ciekawe zdjęcia z jego podróży oraz krótka relacja jego matki, do której zadań należało nadzorowanie całej wyprawy na miejscu, w Szkocji.
„Sukces leży w osiąganiu własnych celów”. Te słowa autora książki zwróciły moją szczególną uwagę. Jego relacja z niesamowitej wręcz podróży dookoła świata potwierdzają słuszność tego stwierdzenia. „Człowiek, który objechał świat na rowerze” to fascynująca, pochłaniająca bez reszty, pełna pasji i przygód książka, którą czyta się jednym tchem. To opowieść o walce z samym sobą, o odwadze, wytrwałości i determinacji w dążeniu do celu. Dowodzi, że jeśli naprawdę mocno się tego pragnie, można spełnić swoje marzenia i osiągnąć upragniony cel. Relacja Marka Beaumonta nie zawiodła moich oczekiwań, przeciwnie, zapewniła mi wiele wspaniałych wrażeń i pozostawiła we mnie uczucie niedosytu – choć bowiem książka jest obszerna, żałowałam, gdy dotarłam do jej ostatniej strony. Szczerze polecam tę pasjonującą opowieść wszystkim miłośnikom emocjonujących zdarzeń i przygód – tego na pewno tu nie zabraknie. Chcielibyście poznać człowieka, który objechał świat na rowerze, ustanawiając nowy rekord świata? Ja już poznałam i nie żałuję. Teraz kolej na Was – okazja jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy tylko chcieć.

Dorota Pansewicz

Informacje dodatkowe

Tytuł oryginalny Człowiek, który objechał świat na rowerze
Rodzaj produktu literatura podróżnicza
Wydawca Pascal
Autor Mark Beaumont
Język polski
Data wydania 03-04-2013
Oprawa miękka
Ilość stron 480
Zdjęcia ilość tak
Wymiary / mm 155 x 234
Waga / gr 605
EAN 9788376420660
ISBN 978-83-7642-066-0

Napisz recenzję

Oceniasz: Człowiek, który objechał świat na rowerze.

Jak oceniasz ten produkt? *

  Słaby Dobry Bardzo dobry Świetny Wybitny
Oceń produkt