Campa w sakwach czyli rowerem na Dach Świata Bezdroża

Rodzaj produktu: literatura podróżnicza
Producent: Bezdroża
Język: polski
Data wydania: 2011
Kategoria
Azja / Nepal
Menu / Literatura podróżnicza
Oceń, napisz recenzję
Ocena:

Napisz recenzję >>

Produkt niedostępny
Dostępność produktu w księgarni ArtTravel.pl:
- Kraków: niedostępny
- Łódź: niedostępny
- Warszawa: niedostępny

Opis

Tanio jak na arttravel.pl

Tybet – niedostępna, bezkresna kraina otoczona najwyższymi górami świata. Pogrążeni w modlitwie mnisi i pasterze pędzący swoje stada przez pustynne wyżyny. Czy wybierając się do tego kraju można jeszcze odkryć coś nowego, tylko dla siebie? Dlaczego nie?!

Autor książki Campa w sakwach, czyli rowerem na Dach Świata pokazuje, że z perspektywy rowerowego siodełka świat wygląda zupełnie inaczej, że nie ma takich problemów, z którymi nie można sobie poradzić, ani takich miejsc, których nie można odwiedzić. To książka o niezależności, jaką daje podróżowanie rowerem, o samodzielnym odkrywaniu nowych, nieprzetartych szlaków i przypadkowych spotkaniach z życzliwymi ludźmi.

Recenzje ArtTravel.pl

Podróżować można na wiele sposobów i za pomocą różnych środków lokomocji. Piotr Strzeżysz, autor książki „Campa w sakwach”, przekonuje czytelnika, że wspaniale podróżuje się rowerem. A gdzie można nim jeździć? Wszędzie. Można na przykład wybrać się na wyprawę rowerową po Tybecie.
Na książkę tę składają się relacje z dwóch podróży, jakie Piotr Strzeżysz odbył po Tybecie, latem i zimą. Dlaczego właśnie rower uważa za najlepszy środek lokomocji? Autor opowiada o swojej fascynacji takim sposobem poznawania świata, mówiąc: „Rower to wolniejsze odkrywanie, głębsze poznawanie, wolność wyboru, niezależność, samowystarczalność. Rower prowadzi cię do miejsc, o których nawet nie wiedziało się, że istnieją, pomaga przeżyć chwile, o których nie myślało się, że mogą się wydarzyć”. Książka Piotra Strzeżysza o takich właśnie miejscach i przeżytych chwilach opowiada.
Autor w książce stwierdza, że takie podróże w dalekie, odległe zakątki wywołują u niego poczucie radości, szczęścia i poczucia bezpieczeństwa. I to widać w jego relacjach – z książki emanuje prawdziwy entuzjazm, dzięki czemu jej lektura daje radość i sprawia przyjemność.
Piotr Strzeżysz, relacjonując swoje wyprawy, opowiada o wszystkim, co go w drodze spotkało. Znajdziemy więc w książce opowieści o jego walce z absurdalnymi przepisami i biurokracją, o jeździe w nieraz trudnych warunkach drogowych i pogodowych, o spotkanych po drodze ludziach, o gościnności, jakiej doświadczał od zupełnie obcych osób.
Jak autor pisze, nieznajomość języka stanowiła dla niego dość dużą barierę komunikacyjną, co nieraz doprowadzało do zabawnych, a czasem kłopotliwych sytuacji. Ale jednocześnie okazywało się, że przy odrobinie dobrej woli można było tę barierę pokonać, gdy uniwersalnym językiem porozumienia stawało się dobre serce. W książce przeczytamy wiele budujących opisów niezwykłej gościnności ludzi, nieraz bardzo ubogich, którzy potrafili przyjąć pod swój dach zupełnie obcą osobę, której mowy w dodatku nie rozumieli, a od której często nawet nie chcieli przyjąć zapłaty.
Piotr Strzeżysz pisze, że będąc w gościnie u napotkanych w drodze ludzi, starał się wtopić w ich świat. Myślę, że w jakimś stopniu mu się to udało, gdyż w swojej książce znakomicie udało mu się przekazać panującą w tym świecie atmosferę spokoju i wolno płynącego czasu, który w tym zakątku świata „się spędza, ale bynajmniej nie traci, na domowych pracach, na zabawie, na rozmowie, ale i na milczeniu, na uśmiechach, nieśmiałych próbach zbliżenia, wzajemnego poznania, zrastania się myśli, zaplatania spędzanych razem chwil”.
Można powiedzieć, że „Campa w sakwach” to wspaniała, pobudzająca wyobraźnię opowieść o Tybecie – niedostępnej, odosobnionej, bezkresnej krainie, znajdującej się poza czasem i przestrzenią.
Jest to również opowieść o ludziach – mieszkańcach tej dalekiej krainy, o ich codziennym, zwyczajnym życiu. Zwyczajnym, a jednocześnie niezwyczajnym. Dla mnie, mieszkanki kraju o zupełnie odmiennej kulturze, poznanie za pośrednictwem tej książki życia tamtejszych ludzi, było czymś bardzo ciekawym.
„Campa w sakwach” to opowieść o różnych ludziach – i tych, o których wspomniałam, bardzo gościnnych, otwierających swe domy i serca, i tych nieraz zbyt ciekawskich, natrętnych, natarczywych. Jednak w tym drugim przypadku autor, opisując oglądaną rzeczywistość, jawi się jako wnikliwy obserwator, który opowiada, lecz nie ocenia, jedynie czasem drażniące go sytuacje skomentuje żartobliwie lub z dobrotliwą ironią.
Nawet o trudnościach, jakie spotykały go nieraz w drodze, potrafi opowiadać z humorem, wywołując uśmiech na twarzy czytelnika.
Piotr Strzeżysz relacjonuje swoje wyprawy w sposób barwny i interesujący – żartobliwie, z poczuciem humoru, czasami też z nutką zadumy, smutku, refleksji. Dzięki swojemu bezpośredniemu sposobowi opowiadania staje się dla czytelnika kimś bliskim, niemal znajomym. Aż chce się towarzyszyć mu w jego podróży. Z zaciekawieniem czytałam o jego przeżyciach, czując się, jakbym przy tym była, a nawet jakbym to ja sama przemierzała rowerem Tybet. Myślę, że autor zasługuje na uznanie z tego powodu, że potrafi tak bardzo zaciekawić i przyciągnąć uwagę czytelnika.
„Campa w sakwach” to nie tylko książka o wielkiej przygodzie. Jest to także opowieść o podróżowaniu, które może nadać sens życiu. Uczy ona tego, że warto mieć swoje pasje i marzenia i je konsekwentnie realizować. Uczy też radości życia, zwraca naszą uwagę na piękno i różnorodność otaczającego nas świata. Pokazuje, że czasem można podróżować, nie mając ściśle określonego planu wyprawy. A mimo to i taka podróż przynosi wiele radości, dając satysfakcję i wytchnienie od codzienności. Tak było w przypadku autora książki. Pisze on, że ta jego podróż, przepełniona rozmaitymi trudnościami, była jak walka z wiatrakami, ale pozwalała poznać prawdziwą wartość życia.
W książce znajdziemy też bardzo ciekawe fotografie, które swym pięknem robią wrażenie. Pokazują nie tylko miejsca, ale przede wszystkim ludzi – dzieci, dorosłych i starszych – na których twarzach uchwycone zostały uczucia i emocje.
Książka „Campa w sakwach” naprawdę spodobała mi się. Uważam, że dla miłośników literatury podróżniczej może stanowić ona prawdziwą gratkę. Ale każdy czytelnik może znaleźć tu coś dla siebie.
Warto ją przeczytać, aby dowiedzieć się, czym jest tytułowa „campa” i jakie znaczenie miała dla autora.
Warto ją przeczytać, by poznać choć w jakimś stopniu życie innych ludzi, żyjących w dalekim, egzotycznym dla nas kraju.
Warto ją przeczytać, aby po lekturze pozwolić sobie na chwilkę refleksji i zadać sobie pytanie: Co nadaje sens mojemu życiu i czy potrafię cieszyć się tym życiem tak, jak umie radować się autor książki?
Szczerze polecam!

Dorota Pansewicz

Informacje dodatkowe

Rodzaj produktu literatura podróżnicza
Wydawca Bezdroża
Autor Piotr Strzeżysz
Język polski
Data wydania 2011
Oprawa miękka
Ilość stron 280
Wymiary / mm 150 x 210
Waga / gr 474
EAN 9788324636938
ISBN 978-83-246-3693-8

Napisz recenzję

Oceniasz: Campa w sakwach czyli rowerem na Dach Świata Bezdroża

Jak oceniasz ten produkt? *

  Słaby Dobry Bardzo dobry Świetny Wybitny
Oceń produkt