Jadę do Szkocji! – Wyspy, whisky i Robert Burns

Zimą zorza polarna, latem słońce całą dobę na Szetlandach, wycieczki w trzecie tysiąclecie p.n.e. do neolitycznych miasteczek, płonący statek wikingów, pokonanie trudnej trasy whisky, toast „Za stare dobre czasy”, gdy „Ogniska już dogasa blask”.

SZETLANDY

Szetlandy (gaelicki Sealtainn, ang. Shatland, pow. 1426 km², 1500 km linii brzegowej; ludność ok. 22 tys.) leżą na Oceanie Atlantyckim, ok. 200 km na północ od wybrzeża Szkocji. Spośród 100 wysp zamieszkanych jest 15, największa z nich to Mainland (2/3 powierzchni archipelagu). Zimą na wyspach wieją wiatry, ale temperatura zawsze jest powyżej zera, słońce wschodzi o 9.30, zachodzi o 15.00. Co wtedy robić? W ciągu krótkiego dnia pospacerować nad klifami i oglądać foki szare i te śpiewające, wydry, wieloryby, morświny, delfiny i zaprzyjaźnić się pięknymi i łagodnymi szetlandzkimi kucykami. A potem czekać na wspaniały spektakl – zorzę polarną. W stolicy Szetlandów, Lerwick, jest dość bogate muzeum archeologiczne (Shetland Museum) i sklepy, w których sprzedaje się swetry i płaszcze z puszystej szetlandzkiej wełny. Jeśli wybraliśmy zimę na Szetlandach, koniecznie trzeba być w Lerwick w ostatni wtorek stycznia, gdy miasto żyje świętem Up-Helly-Aa.

Festiwal Nordyckich Ogni

Przez wiele miesięcy mieszkańcy czyszczą pancerze, hełmy z rogami, wikińskie topory i budują w malowniczym starym porcie wielki dakkar wikingów. W dniu święta z pojawieniem się słońca ludzie wychodzą z domów; wąskimi brukowanymi ulicami, z XVII- i XVIII-wieczną zabudową, już maszerują w równych szeregach oddziały wikingów. Odwiedzają instytucje publiczne, by wygłosić przemówienia i zaśpiewać dawną pieśń. Kiedy zapadnie zmrok, zapalają pochodnie i znów przemierzają ulice Lerwick, kierując się w stronę portu z cumującym drakkarem. Rzucają pochodnie na pokład i wikiński drakkar płonie. Zapełniają się puby, w całym mieście odbywają się biesiady i zabawy, w których biorą udział turyści, specjalnie przyjeżdżający do Lerwick w tym okresie. Spalenie statku wikingów nie oznacza zwycięstwa nad wrogiem. Ogniem czciły nordyckie ludy powrót Słońca w okresie zimowego przesilenia. Niegdyś w uroczystej ceremonii toczono po drogach beczki z zapaloną smołą, które zrzucano z pochyłości, rozrzucone kawałki miały chronić przed złem. Zwyczaje te zachowały się w wielu miejscowościach Szkocji.

Turystyczne Szetlandy

Wiosną rozkwitają łąki, zielenią się niewysokie wzgórza, a przy urwistych klifach i na licznych ptasich wyspach – Foula, Hermaness, w rezerwacie Noss – zaczynają się ptasie gody. Turyści mogą popłynąć tam łodziami lub kajakami i z bliska podpatrywać maskonury, kormorany, petrele, głuptaki, albatrosy, alki. Lato zaskoczy każdego przybysza, nawet jeśli wie, że na Szetlandach słońce wieczorową porą godzinami wisi nad horyzontem, ociągając się z zachodem. „Simmer dim” trwa 19 godzin – aż tyle jasnego dnia w ciągu doby! Dziwnie się w tym okresie prezentuje życie nocne: wchodzi się do baru w dzień i w dzień wychodzi. Atrakcji na Szetlandach wiele: wycieczki rowerowe i piesze drogami przez wrzosowiska z harcującymi królikami, nurkowanie do podwodnych jaskiń, wśród zatopionych klifów, żeglowanie, łowienie morskich pstrągów i fascynujące wyprawy w bardzo odległą przeszłość.

Broch

W całej Szkocji doliczono się 570 brochów, ale najwspanialszy – bo najlepiej zachowany – znajduje się na niezamieszkanej wyspie Mousa. Jest to okrągła wieża, wysokości 13 m, o podwójnych murach zbudowanych z dopasowanych kamieni, bez zaprawy. Pomiędzy murami jest wolna przestrzeń, przedzielona poprzecznie kamiennymi płytami, łączącymi ściany murów. Tak powstałe galerie służyły jako magazyny i pomieszczenia mieszkalne. Przez występy w murze wchodzi się na szczyt wieży. Wąski korytarz prowadzi na dziedziniec, niegdyś zabudowany drewnem i podzielony na piętra drewnianymi stropami. W najniższej kondygnacji zwykle była studnia. Od zewnątrz do wieży wchodzi się wąskim otworem drzwiowym. W brochu na wyspie Mousa mieszkają ciemnobrązowe ptaki z białą ozdobą na skrzydłach, nazwane przez biologów, nie wiadomo dlaczego, nawałnikami burzowymi. Są małe, wielkości jaskółki, towarzyszą łodziom rybackim w nadziei na smaczny obiad, a zbliżających się do gniazd turystów straszą głośnym warknięciem. Brochy wznoszono od ok. 250 r. p.n.e. do 500 n.e. Prawdopodobnie niektóre z nich zbudowali Piktowie. Służyły jako schronienia i punkty obserwacyjne, ponadto z ich szczytów za pomocą umówionych znaków przekazywano informacje innym brochom, znajdującym się w zasięgu wzroku. Na Szetlandach turyści zwiedzają broch Clickimin nad fiordem w pobliżu miasta Lerwick, broch Culswick oraz brochy Old Scatness (z IV–II w. p.n.e.; koło lotniska Sumburgh) i Jarlshof, obydwa w otoczeniu osad.

Jarlshof

Przedmioty znalezione w strefie archeologicznej Jarlshof (w pobliżu Sumburgh) pochodzą z epoki neolitu, ok. 3200 p.n.e., pozostałości osiedla z epoki brązu i żelaza, a najnowsza budowla to ufortyfikowany XVII-wieczny zamek Sumburgh, wzniesiony przez earla Roberta Stuarta. Walter Scott (ulubiony autor młodszej młodzieży – powieści Robin Hood, Rob Roy, Ivanhoe) nazwał ten zamek „Jarlshof”, umieszczając w nim akcję powieści Pirat. Na wcześniejszych fundamentach wznosili tu swoje okrągłe domy Piktowie, którzy pozostawili symboliczne ryty religijne na kamieniach, potem wikingowie i Szkoci. Na cyplu – Sumburgh Head – stoi XVIII-wieczna latarnia morska.

Niepodległa Wyspa Forvik

Wcześniej nazywała się Forewick Holm. W 2008 r. ogłosiła niepodległość od Wielkiej Brytanii, m.in. z racji historycznych: w IX w. wyspę skolonizowali wikingowie; w 1469 r. król Danii Christian I zastawił Wyspy Szetlandzkie (a więc także Forewick Holm) u szkockiego króla Jakuba III, a ponieważ Chrystian pożyczki nie spłacił, wyspa formalnie nie mogła przejść pod koronę brytyjską, lecz wraz z Wyspami Szetlandzkimi należała do historycznej niepodległej Szkocji. Na Forvik nie obowiązuje podatek VAT, podatek od dochodów ani żadne inne podatki. Wyspa, ogłaszając niepodległość, wystąpiła z Unii Europejskiej, posiada własną flagę, własną monetę, znaczki pocztowe. Graniczy z Papa Stor (Wielka Wyspa Mnichów; 20 mieszkańców) w zatoce Papa. Motto Forvik brzmi: „Með løgum skal land biggja” (Z miłością budujemy nasz kraj). Powierzchnia: 1 ha, mieszkańców: 1 okazjonalny; narodowość: Anglik, niestety; zawód: żeglarz amator uratowany z katastrofy morskiej przez szetlandzkich rybaków; rok urodzenia 1943.

ORKADY

Archipelag Orkadów (Orkney Islands, w j. gaelickim Àrcaibh; pow. 975 km², 67 wysp, 17 zamieszkanych, ludność ok. 20 tys.) pomiędzy Morzem Północnym a Oceanem Atlantyckim, na północ od wybrzeży Szkocji nad cieśniną Pentland Firth. Największą wyspą jest Mainland ze stolicą Kitkwall i głównymi miastami Strommes i Finstown. W Kitkwall trzeba zobaczyć wyjątkową katedrę św. Magnusa, zbudowaną w XII w. w normandzkim stylu romańskim i w późniejszym okresie rozbudowaną w stylu gotyckim. Do budowy użyto żółtego i różowawego piaskowca. Normańscy wikingowie zdobyli Orkady w IX w., a w 1472 r. dostały się Jakubowi III szkockiemu. Wyspy są bezleśne, pagórkowate i płaskie, ozdobione płachtami wrzosowisk i mnóstwem jezior z krzykliwą awifauną. Łagodny morski klimat sprzyja pieszym wyprawom trasami wiodącymi aż w trzecie tysiąclecie p.n.e., niekiedy o kilkanaście stuleci bliżej, a malownicze klifowe i piaszczyste zatoki służą nieustraszonym żeglarzom i nurkom, których najbardziej ciekawią niemieckie okręty – aż osiem – zatopione pod koniec I wojny światowej w Scapa Flow, by nie wpadły w ręce czyhających na morzach Brytyjczyków.

Neolityczne wioski Skara Brae i Barnhouse

Osady były zamieszkane ok. 3100 r. p.n.e., sześć wieków później z niewiadomych przyczyn zostały opuszczone. Odkryto je na Mainland: Skara Brae nad zatoką Skail w 1850 r., kiedy wichry rozwiały wydmy, i Barnhouse nad jeziorem Harray w 1986 r. W obu osadach kamienne domostwa, z kamiennymi meblami (łoża, siedziska, pomieszczenia na ubrania, produkty spożywcze) i paleniskiem pośrodku są do siebie podobne. Z braku drewna na Orkadach spalano kości wielorybów, suche trawy i krzewinki. Skara Brae miała osiem domów połączonych kamiennymi tunelami, a także kanalizację – w domach znaleziono nawet prymitywne toalety. Jeden dom pełnił funkcję warsztatu, robiono w nim igły z kości, naczynia, ubrania ze skór. W Barnhose, jak się zdaje, domostwa – było ich 15 – stały oddzielnie. Największe z nich usytuowano w ten sposób, że promienie słońca w południe podczas letniego przesilenia, wpadając przez otwór drzwiowy, oświetlały długi korytarz (podobnie jak w grobowcu Maeshowe). Z Barnhose prowadzi szlak turystyczny do Stones of Stennes.

Kromlechy – Standing Stones Stennes i Ring of Brodgar

Stojące Kamienie Stennes zajmują kamieniste wzniesienie nad strumieniem wpadającym do jeziora Stennes, w pobliżu Kręgu Brodgar (Ring of Brodgar) i kurhanu Maeshowe. Kromlech Stones Stennes układa się w formie elipsy; 12 wąskich bloków skalnych stoi nad kamienistą fosą głębokości 2 m i szerokości 7 m, otoczoną wałem ziemnym, z jedynym dostępnym wejściem od strony północnej. Na zewnątrz kręgu stoi tzw. Kamień Strażnik (Watch Stone). Drugi większy kromlech – Ring of Brodgar pomiędzy jeziorami Stennes i Harray – o średnicy 104 m, tworzyło 60 kamieni (wys. od 4,7 m do 2,1 m) nad fosą głębokości 3 m i szerokości 9 m. Zachowało się 27 kamieni. Kromlechy powstały – jak się przypuszcza – ok. 2500 r. p.n.e. Były ośrodkami kultu religijnego i obserwatoriami astronomicznymi.

Kurhan Maeshowe

Kurhan (wys. 7 m, średnica 35 m) zbudowano z kamieni piaskowcowych i nakryto darnią. Do komory grobowej prowadzi wąski korytarz, który oświetlają promienie słoneczne, wpadające przez otwór drzwiowy w czasie przesilenia zimowego. Budowla powstała ok. 3000 r. p.n.e. W XII w. ciekawscy wikingowie wdarli się do grobowca, zabrali skarby, ale za to pozostawili na kamieniach wewnątrz wyryte swoje runy. Turyści mogą je oglądać i odczytywać. Malt Whisky Trail Mocno wędzona, delikatnie wędzona, ze słonawym posmakiem, z posmakiem torfowym, nutka dębu, miodowa, cytrusowa, imbirowa, waniliowa, złotawa, bursztynowa, słodka, ostra, pikantna, agresywna... singl malt whisky z samego słodu jęczmiennego, mieszana blended... Regiony Highland Whiskies, Lowland Whiskies, Island Whiskies, Orkney Whiskies, Speyside Whiskies produkują ponad dwa tysiące gatunków i odmian. Najbardziej atrakcyjny dla turystów jest słynny Malt Whisky Trail – szlak whisky w regionie Speyside, gdzie działa najwięcej destylarni (ponad 50) w Szkocji. Szlak prowadzi do najsłynniejszych gorzelni, m.in. Benromach (zał. w 1887 r.) w mieście Elgin, Glen Grant (1840 r.) w Rothes, Glenlivet (1824 r.) w Drumin, Stratishla (1789 r.) w Keith, Cardhu (1811 r.) w Knockando. Turyści zwiedzają destylarnie, oglądają filmy o produkcji, a na końcu degustują trunki, by te najbardziej wymowne wybrać z półek w sklepikach. W maju i we wrześniu w regionie odbywają się festiwale whisky z mnóstwem imprez (koncerty na dudach, tańce ceilidh, pochody) i długim przesiadywaniem w barach i pubach.
Skąd się wzięła whisky? Irlandczycy i Szkoci od setek lat debatują zagorzale na ten temat. Wiadomo natomiast, co oznacza nazwa, a jeśli znamy nazwę, nietrudno trafić do twórcy tego pożytecznego płynu. Otóż whisky to nic innego tylko „woda życia” – gaelicka „uisce beatha” i gaelicko-szkocka „uisge beatha”, czyli zniekształcona łacińska „aqua vitae” (jak nasza poczciwa okowita). Mocno zniekształcona, jako że tę pierwszą w dobrych intencjach wytwarzał św. Patryk (385/89–460) i mnisi w klasztorach. Lekarstwem była dobrym na wiele chorób. Leczono nią ospę, wrzody, paraliż, kolkę, bóle głowy i żołądka i inne dolegliwości nękające Celtów, Szkotów, Piktów, Brytów... A ponieważ w ciągu wieków narody coraz częściej i tłumniej chorowały, a klasztory nie nadążały z produkcją aqua vitae, więc produkowano uisge poza nimi, z licencją królów lub bez. Przodowały szkockie klany, wymyślając receptury, potem zazdrośnie strzeżone... W 1707 r. Parlament brytyjski nałożył niebotyczne podatki na gorzelników... i wtedy powstało jeszcze więcej nielegalnych destylarni, a więc i więcej gatunków whisky. W 1823 r. ciężary podatkowe zdjęto, zatem rozkwitła produkcja na eksport, zapełniając po 1880 r. pustkę po francuskim koniaku, gdyż tak się szczęśliwie złożyło, że plaga jakowaś zniszczyła francuskie winnice. Poważnym importerem whisky były Stany Zjednoczone, a gdy wprowadzono tam Wielką Prohibicję (1919–1933), wydawało się, że szkocki rynek whisky się załamie. Nikt się nie spodziewał, że w tych złotych latach cała Ameryka będzie chodziła pijana...

Szkockie święta

Szkoci nie wyobrażają sobie świąt bez biesiad, podczas których celebrują spożywanie swej narodowej potrawy haggis, tańczą ceilidh, śpiewają narodowe pieśni i piją whisky. Najbardziej spektakularne imprezy odbywają się pod koniec grudnia i w styczniu, związane z nadejściem Nowego Roku i urodzinami Roberta Burnsa (25 I 1759–1796), oraz wiosenne święto Beltane (30 IV), kiedy na wzgórzach płoną ogniska. Warto być podczas Beltane (a jest to noc św. Walpurgi) w Edynburgu – słynna wielka impreza Beltane Fire Festival wskrzesza dawne obyczaje i obrzędy. Ne’er Day (Nowy Rok) witają Szkoci pieśnią swego ukochanego poety barda Roberta Burnsa „Auld lang syne”. Znana jest na całym świecie: śpiewają ją studenci w Chinach i Japonii, jest piosenką pożegnalną w Hiszpanii, Katalonii, we Włoszech, śpiewa się ją przy różnych okazjach wspólnie, trzymając się za ręce. Harcerze w Polsce wciąż śpiewają „Ogniska już dogasa blask”.

„For auld lang syne!” – „Za stare dobre czasy!”

„Hotaru no hikari (jap.), Purano shei diner kotha (bengali), Skuld gammel venskab rejn forg (duń.), Samakkhi chumnum (taj.), Po tu dlouhou dobu (czes.), A régi-régi dalt (węg.), Igual que en viejos tiempos (hiszp.), Der alten Zeiten wegen (niem.), Garai zaharrengatik (bask.), На довгії літа (ukr.), Skall gamla vänner (szw.), Ce n'est qu'un au revoir (fr.), Per i vecchi tempi (wł.), Bho àm nan iomadh linn (gaelic. szkocki), Za dawny czas...”
Auld lang syne!
„Should auld acquaintance be forgot,
And never brought to mind?
Should auld acquaintance be forgot,
And auld lang syne?
For auld lang syne, my dear,
For auld lang syne,
We’ll tak a cup of kindness yet,
For auld lang syne!
And surely ye’ll be your pint-stowp,
And surely I’ll be mine,
And we’ll tak a cup o kindness yet,
For auld lang syne!
We twa hae run about the braes,
And pou’d the gowans fine,
But we’ve wander’d monie a weary fit,
Sin auld lang syne.
We twa hae paidl’d in the burn
Frae morning sun till dine,
But seas between us braid hae roar’d
Sin auld lang syne.
And there’s a hand my trusty fiere,
And gie’s a hand o thine,
And we’ll tak a right guid-willie waught,
For auld lang syne.”

Za dawny czas
(przełożyła Zofia Kierczys)

„Pójść ma w niepamięć stary druh,
wspomnienie zgasnąć w nas?
Pójść ma w niepamięć stary druh
i dawny czas?
Za dawny, bracie, czas,
za dawny czas.
Kielichy wznieśmy jeszcze raz
za dawny czas.
Więc pijmy, pijmy, ty i ja,
za dawnych wspomnień blask!
Wypijmy wszystko aż do dna
za dawny czas.
We dwóch zrywaliśmy ze wzgórz
stokrotki w pełni kras.
Za stromą górą został już
ten dawny czas.
We dwóch brodziliśmy od zórz
w strumykach, aż dzień gasł.
Zza mórz nie można wrócić już
w ten dawny czas.
Dłoń podaj mi przez przepaść lat
i wypij ze mną wraz
za dróg przebytych w życiu szmat,
za dawny czas.”
Ogniska już dogasa blask
(tekst Jerzego Litwiniuka wg Auld lang syne)
„Ogniska już dogasa blask,
braterski splećmy krąg,
w wieczornej ciszy, w świetle gwiazd
ostatni uścisk rąk.
Kto raz przyjaźni poznał moc,
nie będzie trwonić słów.
Przy innym ogniu, w inną noc
do zobaczenia znów.
Nie zgaśnie tej przyjaźni żar,
co połączyła nas.
Nie pozwolimy, by ją starł
nieubłagany czas.
Kto raz przyjaźni poznał moc,
nie będzie trwonić słów.
Przy innym ogniu, w inną noc
do zobaczenia znów.”

„Jęczmienne łany” w „Piwnicy pod Baranami”

W „starych dobrych czasach” czekaliśmy, aż pojawi się Mieczysław Święcicki i zaśpiewa romantycznie i łobuzersko „Jesienne łany”. Muzykę do wiersza Roberta Burnsa skomponował piwniczny muzyk Zygmunt Konieczny. Łezka się w oku kręci...
„Było to nocą w porze żniw,
gdy śliczny jest łan pszenny –
w księżyca jasny blask wśród niw,
wybrałem się do Annie.
Niepostrzeżenie mijał czas,
aż się zgodziła wdzięcznie,
gdy poprosiłem tylko raz:
Odprowadź mnie przez jęczmień!
Błękitne niebo, ucichł wiatr,
noc księżyc opromieniał,
a jam ją zgodną, chętną kładł
wśród łanów, wśród jęczmienia.
Wiedziałem, miłość łączy nas
z pierwszego już wejrzenia,
więc całowałem raz po raz
wśród łanów, wśród jęczmienia.
Pszenicy łan i łan jęczmienia
prześlicznie się zieleni;
noc szczęsna, nie do zapomnienia
wśród łanów z moją Annie.
Zamknąłem ją w uścisku splot,
jej serce biło w drżeniach.
Szczęsne to miejsce było, ot,
wśród łanów, wśród jęczmienia.
Lecz na ten księżyc i gwiazd moc,
co noc tę opromieniał –
i ona wciąż tę pomni noc
wśród łanów, wśród jęczmienia.”


Zofia Siewak-Sojka