Szlakiem legend Beskidu Wyspowego

beskid wyspowy

Beskid Wyspowy to część Beskidów Zachodnich, położonych pomiędzy doliną rzeki Raby i Kotliną Sądecką. Nazwa ta pochodzi od występujących tam pojedynczych górskich szczytów, wywierających szczególne znaczenie wtedy, gdy otulone są one morzem mgieł, z którego wyłaniają się niczym wyspy.

Z tym regionem Polski wiąże się wiele ciekawych historii, legend, podań, ludowych opowieści i baśni. Stanowią one prawdziwy skarbiec polskiej tradycji i kultury, dlatego warto je poznawać.

Mogielica

Najwyższym szczytem Beskidu Wyspowego jest Mogielica. Ludowa opowieść wyjaśnia jego nazwę. W dawnych czasach uważano, że nie godzi się pochować w poświęconej ziemi na cmentarzu ludzi, którzy rozstali się z życiem nagle, bez przyjęcia ostatnich sakramentów, przede wszystkim samobójców. Dlatego „mogiłą” dla tych właśnie osób był północny stok góry, nazwanej stąd później Mogielicą, gdzie ze zwłokami rozprawiały się dzikie zwierzęta i ptactwo.

Tuż pod szczytem Mogielicy znajduje się duży, płaski głaz zwany Zbójnickim Stołem. Według legendy na tym stole zbójnicy liczyli zrabowane pieniądze, by je potem ukryć gdzieś w jaskini.

Legendy o zbójnikach związane z Beskidem Wyspowym, w tym z Mogielicą, nie są zupełnie bezpodstawne, bowiem właśnie na Mogielicy w XIII wieku ukrywał się prawdziwy beskidzki zbójnik, Józef Baczyński, zanim został pojmany, osądzony i ścięty. Podobno zdobyte przez niego dzięki rabunkom skarby są zakopane gdzieś w lesie na Mogielicy.

Istnieje też legenda, która tłumaczy, jak doszło do powstania Mogielicy, a także innych szczytów Beskidu Wyspowego: Łopienia, Śnieżnicy i Ćwilina. Mówi ona, że kiedyś, dawno temu, okolice te zamieszkiwane były przez wielkoludy. Ich władcą był Łopień – człowiek o bardzo dobrym sercu, stąd nazywano go również Złotopień. Jego żoną była Mogielica – kobieta złośliwa i kłótliwa. Mieli piękną córkę – Śnieżnicę, która podobała się wielu młodzieńcom, jednak jej matka ukrywała ją przed nimi, otulając ją mgłą. Kiedyś zakochał się w niej ze wzajemnością młodzieniec o imieniu Ćwilin i poprosił o jej rękę. Łopień zgodził się, lecz Mogielica stanowczo odmówiła. Wówczas obojgu młodym serca pękły z żalu.

Ich mogiły po jakimś czasie porosły krzewami i drzewami i w ten sposób powstały góry: Śnieżnica i Ćwilin. Łopień nie mógł pogodzić się ze stratą córki. Wciąż przesiadywał przy mogiłach obojga zakochanych i wkrótce też zmarł, a niedługo po nim jego żona, Mogielica, nękana wyrzutami sumienia. W ten sposób powstały kolejne szczyty: Mogielica i Łopień.

Łopień

Z górą Łopień wiąże się jeszcze wiele innych opowieści. Według jednej z nich inna nazwa Łopienia – Złotopień wzięła się stąd, iż niegdyś ze znajdowanych w tej okolicy kamieni wytapiano złoto. Podobno jeszcze dziś, mając szczęście, można natknąć się tam na grudkę złota. Ponoć także tu, na Bagnach Łopieńskich, zatapiano ciała samobójców, których nie można było pochować na poświęconym cmentarzu. Mówi się też, że między Łopieniem i Mogielicą istnieje podziemne przejście, a także, iż w pobliżu Łopienia zdarzało się, że ziemia rozstąpiła się i pochłonęła kogoś.

Śnieżnica

O Śnieżnicy tak pisał XIX-wieczny podróżnik, Jan Nepomucen Rostworowski: „Jako róża jest najpiękniejszą i najwonniejszą z kwiatów, tak i tę górę można uznać za najpiękniejszą ze swego układu”. Nazwa góry pochodzi od zalegającego pod szczytem, o wiele dłużej, niż gdzie indziej, śniegu. Według ludowych przekazów na zboczach góry jest ukryta jaskinia, z której tunelem można dojść aż do góry Grodzisko. Legenda zaś głosi, iż pewien dawny właściciel ziemski planował wybudować most łączący Śnieżnicę z Ciecieniem. Od wróżki usłyszał, że aby plany te urzeczywistniły się, musi rozciągnąć pomiędzy tymi dwoma szczytami jedwabną linę. Tak też zrobił, jednak pasterze przecięli sznur, dlatego jego zamiar nie doszedł do skutku.

Drugim co do wielkości szczytem Beskidu Wyspowego jest Ćwilin. Legenda głosi, że do znajdującej się pod szczytem przepaści rzucił się niegdyś młodzieniec z powodu zawodu miłosnego i doznanej zdrady. Po tym zdarzeniu można było usłyszeć dobiegające z przepaści przerażające odgłosy i jęki. Kiedyś przechodziła tamtędy dziewczyna, która zdradziła owego młodzieńca. Wówczas on ukazał jej się pod postacią upiora i wciągnął ją w przepaść, która zamknęła się za nimi. Od tamtej pory żadnych odgłosów nikt już tam nie słyszał.

Podobno w dawnych czasach góra Szczebel obfitowała w złoża złota i było ono stamtąd wydobywane. Te przekazy od dawna rozpalały wyobraźnię ludzką i zapewne stąd wzięła się legenda, według której pewna dziewczyna, wypasająca bydło, ruszyła na poszukiwanie byka, który odłączył się od stada. Znalazła go wewnątrz jaskini na stoku Szczebla. Zobaczyła tam też mnóstwo skarbów oraz ludzi, którzy pozwolili jej nabrać kosztowności do tobołka i wynieść pod warunkiem, że nie będzie oglądać się za siebie. Dziewczyna jednak nie wytrzymała i przy wyjściu z jaskini obejrzała się. Wówczas zarówno niesione przez nią kosztowności, jak i bogactwa w jaskini zniknęły.

Szczebel

Istnieje też inna legenda związana z górą Szczebel i położoną nieopodal wsią Kasinka Mała. Otóż kiedyś na tamtych terenach polował król Kazimierz Wielki. Tak spodobały mu się te ziemie, że postanowił założyć tam osadę. Nową wioskę nazwał na cześć swojej córeczki Kasi – Kasinką Małą. Sołtysem wioski został hrabia Lubomirski, który rządził dobrze i sprawiedliwie, dzięki czemu panowały tu szczęście i dobrobyt. Jednak po latach hrabia przekazał wioskę swemu synowi, którego rządy były oparte na ucisku i wyzysku chłopów. W wiosce zapanowała bieda. Jednym z mieszkańców, którego dotknęła nędza, był chłop Bartłomiej, który miał chorą żonę i sześcioro głodnych dzieci. Choć było mu ciężko, nie chciał zdobywać pieniędzy ani pożywienia w sposób nieuczciwy. Kiedyś, gdy szedł drogą, spotkał tajemniczą postać, która poleciła mu pójść do jaskini Zimna Dziura, znajdującej się na zboczu Szczebla. Tam Bartłomiej spotkał dziwnego stworka, który obdarował go dukatami. Gdy udał się z nimi do hrabiego, by kupić ziarno, ten zainteresował się pochodzeniem pieniędzy. Usłyszawszy historię Bartłomieja, sam wybrał się w kierunku Zimnej Dziury, po czym przepadł bez wieści. Tylko czasami słychać było w tym miejscu jęki – podobno to skargi pokutującej duszy hrabiego.

Luboń Wielki

A jak powstała góra Luboń Wielki? O tym również opowiada legenda, dotycząca dawnych czasów, gdy w tym miejscu nie było jeszcze gór ani rzek. Położona tu krainą rządził król Stary Sącz, który miał córkę Rabkę. O jej rękę starał się władający sąsiedzką krainą książę Luboń. Rabka była mu przychylna, jednak król nie chciał go na zięcia. Wnet jednak Stary Sącz wyruszył na wyprawę wojenną, przedtem zaś zamknął córkę w klasztorze. Książę Luboń dowiedział się o tym i wykradł stamtąd ukochaną. Młodzi pobrali się i mieli syna. Gdy król wrócił z wojny i dowiedział się o wszystkim, wpadł w gniew. Odnalazł zamek, w którym zamieszkali małżonkowie, po czym rzucił na nich klątwę, w wyniku której zamek zamienił się w skalne rumowisko, a Luboń w górę. Rabka z żalu i tęsknoty tak bardzo płakała, że z jej łez powstała rzeka Raba. Królewnę upamiętnia też miejscowość nazwana od jej imienia Rabką, zaś jej ojca – miejscowość Stary Sącz.

Inna baśń związana z Luboniem Wielkim opowiada o Arelce, córce czarnoksiężnika Arwota, która zakochała się ze wzajemnością w herszcie zbójców, Tomku Luboniu. On obiecał zerwać ze zbójeckim procederem w zamian za zdobycie czarodziejskiej księgi. Taką księgę posiadał jej ojciec, Arwot, a pilnował jej nieustannie wielki smok. Arelce udało się jednak wykraść księgę i dała ją ukochanemu. Ten, dzięki czarom, otworzył wielką górę, w której kazał wybudować dla siebie i Arelki komnaty. Nie musiał już zajmować się rabunkiem, bo za sprawą czarodziejskiej księgi miał skarby, którymi dzielił się z biednymi. Jednak któregoś dnia pod nieobecność Arelki czarnoksiężnik wysłał diabła, który zabrał księgę i zamknął górę, zostawiając Tomka w środku, zaś powracającą Arelkę zamienił w osikę. Góra ta została nazwana Luboniem. Obok niej zaś w postaci osiki bezustannie płacze nad losem ukochanego Arelka.

Grodzisko

Grodzisko to szczyt, na którym kiedyś wzniesiony został zamek, spalony w XIII wieku przez Tatarów. Obecnie pozostały po nim jedynie resztki ruin. Według legendy mieszkał w nim pewien rycerz ze swoją żoną, którą bardzo kochał. Z myślą o przyszłym potomku wykonał złotą kołyskę. Wkrótce jednak wyruszył na wojenną wyprawę, z której długo nie wracał. Jego żona w tym czasie zdradziła go i wnet urodziła dziecko, które usypiała w złotej kołysce. Gdy rycerz wrócił do domu z wyprawy, jego żona ze strachu wyrzuciła przez okno kołyskę wraz z dzieckiem. Rycerz w gniewie kazał podpalić zamek, sam zaś wyruszył na tułaczkę.

U podnóży góry Grodzisko znajduje się ogromny głaz, zwany Diabelskim Kamieniem. Ma 55 m długości, 12 m szerokości i 17-25 m wysokości. Jest pomnikiem przyrody nieożywionej. Ciekawostką jest fakt, że kiedyś w niewielkiej pustelni obok głazu mieszkał pustelnik z klasztoru Cystersów, hodując kozy i pszczoły, sypiając w otwartej trumnie. Zmarł w 1992 roku. Według legendy ów potężny kamień znalazł się tu za sprawą diabła, który nie mogąc znieść istnienia w pobliskim Szczyrzycu klasztoru Cystersów, chwycił wielki głaz, chcąc zrzucić go na klasztor. Jednak modlitwy zakonników oraz dźwięk bijących dzwonów sprawiły, że diabeł utracił swoją siłę i upuścił kamień w lesie. Podobno na głazie tym można ujrzeć pięć wgłębień, będących śladami po palcach diabła.

Takie to właśnie opowieści krążą wśród ludzi na temat Beskidu Wyspowego, tworzących go górskich szczytów i okolic. To niby tylko legendy, ale mówi się, że w każdej legendzie tkwi ziarnko prawdy, z pewnością więc warto odwiedzić Beskid Wyspowy, by przekonać się, co z tych historii jest zmyśleniem, a co prawdą.

Dorota Pansewicz