Jadę do Hiszpanii

Ocean, morze, góry; zabytki wszystkich europejskich cywilizacji; więcej niż gdziekolwiek na świecie barów i klubów; korrida, pieśni i tańce flamenco; południowe owoce, zapach kwiatu pomarańczy; prawdziwa zima tylko w górach – Hiszpania to kraj na fascynujące wakacje o każdej porze roku.

HISZPANIA

(pow. 506,0 tys. km2), królestwo na Półwyspie Iberyjskim, graniczy z Portugalią, Francją, Andorą, Gibraltarem i Marokiem.

Kiedy jechać?

Zwiedzanie przez cały rok. Szczyt turystycznego sezonu przypada na sierpień (wtedy Hiszpanie biorą urlop, plaże są przepełnione, drogi zapchane, brakuje miejsc w ośrodkach wakacyjnych). Najgoręcej jest na południu, w Andaluzji (temperatury do 38°C); w zimie we wnętrzu kraju najniższa temperatura wynosi 6–8°C, taka sama jest na Balearach. Śnieg na stokach narciarskich w Pirenejach utrzymuje się do końca marca.

Potrawy, smakołyki, napoje

tapas (niewielkie kanapki lub porcje rozmaitych dań podawane do wina lub piwa w lokalach zwanych barami tapas), galisyjskie churrascos (steki wołowe), wyjątkowe baskijskie pintxios (tapas), owoce morza,  gazpacho (chłodnik), tortilla (rodzaj ziemniaczanego omletu); crema catalana (krem karmelowy), chocolate (gęsta gorąca czekolada), turrón(twarda masa z orzechów i migdałów).

Wyjątkowe zakupy

w pasażach handlowych w każdym mieście; rastros („pchle targi”).

Madryt

, ze stosunkowo młodą barokową starówką, ma do zaoferowania trzy muzea ze zbiorami należącymi do najbogatszych w świecie (Prado, Tyssen-Bornemisza, Centro Reina Sofía). Gorąca Andaluzja to kraina flamenco i wspaniałych zabytków architektury Maurów, zachowanej w dawnej siedzibie kalifów, Córdobie (Meczet-Katedra), i w ostatnim królestwie Maurów, Granadzie (Alhambra). Słynna Giralda w Sewilli stała się wzorem wież wznoszonych w Europie i Ameryce. Suwerenne Księstwo Andory, tradycyjnie reprezentowane przez biskupa Urgell w Hiszpanii i prezydenta Francji, żyjąc z turystyki, ma najlepiej przygotowaną bazę hotelową, rozrywkową i wycieczkową. Celem wypraw są malownicze doliny z romańskimi kościołami oraz szlaki i kurorty w Pirenejach. Ośrodki narciarskie w hiszpańskich i francuskich Pirenejach od dawna stanowią konkurencję dla ośrodków alpejskich. Na Wyspach Kanaryjskich, zwanych przez Greków Wyspami Szczęśliwymi, trwa wieczna wiosna; na Balearach jest Latarnia Krańca Świata (wyspa Formentera),  jedyny w świecie pomnik pirata (Ibiza), wytwórnia prawdziwych sztucznych pereł (Majorka), są  pieczary wykute w skale – zamieszkane od neolitu do końca XX w. (Menorca) – i setki pubów i klubów nad morzem i wszędzie.

Salamanca

– „hiszpańskie Ateny”, „Mały Rzym” – była w IV w. p.n.e. osadą ludu iberyjskiego, w 217 r. p.n.e. łupem Hannibala, wkrótce wyszarpanym Kartagińczykom przez Rzymian, następnie miastem Wizygotów, a od VIII w. Maurów, którzy ostatecznie ustąpili pod naporem osadnictwa Franków, Kastylijczyków, Portugalczyków, Żydów, Mozarabów (chrześcijan żyjących w królestwach Maurów), Galisyjczyków. Każda z tych nacji budowała swoje świątynie. W 1218 r. król Alfons IX z Léonu ufundował wyższą uczelnię obok już istniejących od stu lat różnych katedr, ta jednak w 1254 r. jako pierwsza w Europie uzyskała tytuł uniwersytetu. Zbudowana ze złocistej barwy piaskowca, fasada główna obecnego gmachu Universidad de Salmanca to wybitne dzieło stylu platereskowego (kamienne płaskorzeźby naśladujące ornamentykę wyrobów ze srebra – hiszp. plata). Wśród ozdób kryje się magiczna kamienna żaba, zapewniająca powodzenie na egzaminach, jeśli student odnajdzie ją sam, bez niczyich wskazówek. W auli, w której wykładał słynny profesor Fray Luis de León, teolog i poeta, zachował się jego pulpit. Profesor został w 1572 r. skazany na więzienie przez Świętą Inkwizycję za przetłumaczenie Pieśni nad pieśniami na język kastylijski (tłumaczenie Biblii na języki „wulgarne”, czyli ludowe, było wciąż zakazane). Po pięciu latach wrócił chory i wynędzniały, stanął przy pulpicie i rozpoczął wykład od słów: „Jak mówiliśmy wczoraj...”. Barów i klubów jest w Salamance zatrzęsienie, warto jednak wybrać Café Novelty (z tarasem na Plaza Mayor), gdzie od 1905 r. spotykają się politycy, literaci i artyści. Aragońskie miasto Teruel stanowi przykład pokojowego współistnienia trzech kultur: muzułmańskiej, żydowskiej i chrześcijańskiej. Gdy Alfons II Aragoński w 1171 r. podbił miasto Maurów nadał im oraz mieszkającej tam społeczności żydowskiej prawa wolności religijnej. Jeszcze XVI w. były czynne synagogi i meczety. Gdy rozbudowywano chrześcijańską katedrę, gmina żydowska ofiarowała pieniądze, a muzułmanie pracę swych najlepszych artystów. Na kasetonowym suficie katedry można zobaczyć wśród malowideł z symbolami chrześcijaństwa (smok – grzech, jednorożec – Chrystus, orzeł – Kościół) także symbole islamu (sławiące imiona Boga arabskie stylizowane napisy, przynoszące szczęście dłonie Fatimy, córki proroka Mahometa) i judaizmu (menory i gwiazdy Dawida). Kościół San Pedro od wieków odwiedzają pary nowożeńców, była tu też w swoje złote gody cesarska para z Japonii, w srebrne gody przybyli królowa Sofía z królem Juanem Carlosem, brytyjska królowa Elżbieta II z księciem małżonkiem. Nic w tym dziwnego: wizyta u Kochanków z Teruel gwarantuje szczęście w miłości i wszelką pomyślność. Spoczywają oni w szklanej trumnie pod rzeźbioną alabastrową płytą. Isabel i Diego umarli z miłości. Ojciec Isabel obiecał Diegowi rękę córki, jeśli ten wyjedzie i wróci za pięć lat sławny i bogaty. W XIII w. nie było to takie trudne. Młodzieniec zdobył majątek i sławę, lecz spóźnił się o jeden dzień – ojciec wydał Isabel za innego. Diego spotkał ukochaną w kościele i poprosił, by go ostatni raz pocałowała, lecz ona nie chciała złamać przysięgi małżeńskiej. Wtedy Diego umarł z żalu, a Isabel, widząc go martwego, umarła z rozpaczy. Nieszczęśników pochowano w kościelnej krypcie. W 1555 r. podczas renowacji kościoła odnaleziono ich zmumifikowane zwłoki. Łobuziaki, widząc wchodzącą do kościoła San Pedro parę nowożeńców, wyśpiewują: Los amantes de Teruel, tonta ella y tonto el (Kochankowie z Teruel, głupia ona i on też).
Katedra w aragońskim mieście Jaca, zbudowana w stylu romańskim przeniesionym z Francji, stała się wzorem kościołów stawianych przy pielgrzymkowym Szlaku Świętego Jakuba (Camino de Santiago), prowadzącym z Prowansji przez przełęcz Somport.

Aragońska Zaragoza (Saragossa)

podczas hiszpańskiej wojny o niepodległość (1808–1813) była dwukrotnie oblegana przez wojska napoleońskie – formacje francuskie i polskie pułki Legii Nadwiślańskiej (z 24 tys. polskich żołnierzy poległo ok. 10 tys.). „Bito od świtu w zamek Aljaferia, odwieczne więzienie inkwizycji, w bramę Carmen i w bramę Engracia. Zarazem strzelcy polscy ruszyli po drugiej stronie rzeki Ebro na przedmieście Arrabal. W całym mieście domy zamienione były na niezdobyte warownie. Żołnierze ginęli na rozdrożu Cossio… Klasztor franciszkanów, zdobyty szturmem przez oddział polski, z wyjątkiem wieży, gdzie usadowieni Hiszpanie razili wciąż granatami przechodzące wojsko (Stefan Żeromski, Popioły). Za pełną poświęceń obronę Zaragoza otrzymała tytuł Siempre Héroica (Zawsze Bohaterska). Pamplona, stolica Navarry, słynie z fiesty Sanfermines, urządzanej nieprzerwanie od średniowiecza każdego roku 6 lipca. W samo południe rozlega się huk petardy, otwierają się bramki i stado byków wypada na ulicę. Śmiałkowie biegną za bykami, starając się chwycić któregoś za rogi, po chwili już tylko byki gnają za uciekającym tłumem, częste są upadki, rozdarte ubrania, a nawet groźne rany. Po zakończeniu gonitwy turyści szturmują okoliczne lokale (a jest ich bardzo wiele, gdyż Pamplona słynie z nocnego życia), by ukoić skołatane nerwy wyśmienitym likierem z tarniny (pacharán). Region La Rioja słynie z produkcji wytrawnych czerwonych win o takiej nazwie. Biura turystyczne i bodegi w miasteczkach Haro, Calahora i Logroño organizują wycieczki do okolicznych winnic (z degustacją). W transepcie romańsko-gotyckiej katedry w Logroño gdaczą dwie białe kury w specjalnym kurniku. Pewien młody pielgrzym został niesłusznie oskarżony i stracony. Wkrótce po egzekucji rodzice młodzieńca usłyszeli głos z nieba, że ich syn żyje, przybyli więc do burmistrza miasteczka z tą wieścią. Burmistrz odrzekł: „on tak żyje jak ta upieczona kura, którą za chwilę zjem”. I wtedy kura w cudowny sposób ożyła i zagdakała. Na pamiątkę tego wydarzenia od XV w. w katedrze mieszkają kurki. León, główne miasto prowincji León, pyszni się, że było stolicą cesarstwa. Otóż Alfons VII w 1135 r. obwołał się cesarzem wszystkich królestw Hiszpanii, a rządził wspólnie ze swą małżonką (od 1152 r.) Ryksą, córką Władysława II Wygnańca. Ich córka Sancha wyszła za mąż za króla Aragonii. Gotycką „katedrę światła” rozjaśnia 1800 m² witraży – najstarsze pochodzą z XIII w. Turyści i miejscowi odwiedzają Mokrą Dzielnicę (Barrio Húmedo), wędrując od jednego lokalu do następnego i tak dalej (ponad 200 barów, pubów, restauracji).

Wybrzeże Atlantyku

Od granicy z Portugalią na zachodzie do galisyjskiego miasta A Coruña na północy przy ujściach licznych rzek wpadających do Oceanu Atlantyckiego utworzyły się riasy (rías), zatoki o lejkowatym kształcie wcinające się w głąb lądu. Na wysokich brzegach riasów, otoczonych łachami złocistego piasku, usadowiły się rybackie wioski i portowe miasteczka, doskonale przygotowane na przyjęcie turystów (kempingi, domy letniskowe, pensjonaty, nowoczesne hotele, bary tapas, dyskoteki, kluby muzyczne). Statki wycieczkowe mijają tratwy i kutry rybackie oraz pomosty nad zbiornikami, w których hoduje się małże.  Granitowe miasteczko Baiona, na zalesionym cyplu otoczonym średniowiecznymi murami obronnymi, słynie z życia nocnego (przybywają tu wieczorami do klubów turyści i mieszkańcy sąsiednich miejscowości). 1 marca 1493 r. do nabrzeża przy cyplu Baiona przypłynęła „La Pinta”, karawela Krzysztofa Kolumba, powracająca z wyprawy do Nowego Świata. W kierunku Vigo – zwanego „Bramą Atlantyku” – rozciąga się piaszczysta Praia América (Plaża Ameryka). Z miasta kursują łodzie na trzy wyspy Cíes – na jednej mieszkają wyłącznie ptaki, na dwóch pozostałych, połączonych piaszczystą mierzeją, bawią się turyści (kempingi, bary). Wyspy były schronieniem i czatownią korsarza Francisa Drake’a, który polował tam na statki hiszpańskiej Niezwyciężonej Armady.

Według chrześcijańskiej tradycji, św. Jakub Starszy (brat św. Jana Ewangelisty) po misji ewangelizacyjnej na Półwyspie Iberyjskim powrócił do Jerozolimy, gdzie z rozkazu Heroda Agryppy został ścięty. Dwaj uczniowie apostoła wykradli jego ciało, zawieźli do Jaffy i złożyli w barce, która w cudowny sposób dotarła aż do iberyjskiego wybrzeża Atlantyku, następnie popłynęła rzeką Arousa w głąb lądu i zatrzymała się przy słupie (padrón), gdzie już czekał wóz zaprzężony w woły. Uczniowie przywiązali barkę do kamiennego słupa (znajduje się w XVII-wiecznym kościele w mieście Padrón), po czym przenieśli ciało na wóz i pojechali. Woły same zatrzymały się przy wzgórzu, więc uczniowie tam pochowali apostoła. W 813 r. pustelnik Pelayo ujrzał nad wzgórzem ogniki podobne do gwiazd, poszedł za nimi i odnalazł grobowiec św. Jakuba. Powiedział o swym odkryciu biskupowi Teodomirowi, a ten zawiadomił  Alfona II. Król rozkazał zbudować na wzgórzu – zwanym odtąd Campus Stellae (Gwiezdne Pole) – kościół, w którym złożono relikwie Santiago (św. Jakuba).  Santiago de Compostela stało się najważniejszym po Rzymie i Jerozolimie miastem pielgrzymkowym. Przy drogach na europejskich szlakach wiodących do Santiago de Compostela od wczesnego średniowiecza budowano schrony pielgrzymie, szpitale, kościoły i kaplice. Rozwinęła się wówczas wspaniała architektura romańska, a po niej gotycka. Pierwsi pątnicy po oddaniu czci świętemu kierowali się nad ocean, by zmyć z siebie kurz podróżny i wyprać szaty. Wracając do swych krajów, zabierali z sobą na pamiątkę muszle – stąd ów symbol pielgrzymujących do Santiago de Compostela.

Port A Coruña to nowoczesne miasto z ładną starówką z romańskimi kościołami i barokowymi domami. Reklamuje się jako „Latarnia Atlantyku” – faktycznie, już w czasach rzymskich w II w. n.e. na wysokim cyplu stała Wieża Herkulesa, ostrzegająca przed straszliwym Wybrzeżem Śmierci (Costa da Morte), ciągnącym się aż do jeszcze straszniejszego Finis Terrae – Krańca Ziemi. Tam przepaść była bezdenna: gasło w niej słońce, hulały morskie potwory, wpadały do niej łodzie. Niezrażeni turyści tłoczą się na wybrzeżu koło przylądka Fisterra(z łac. Finis Terre), bo kto by nie chciał odpocząć na piaszczystej plaży, a potem zniknąć w jakimś barze „na końcu świata”.

Zielone Wybrzeże Costa Verde

jest rzeczywiście zielone: pas łąk ciągnie się wzdłuż brzegu z niewielkimi skalistymi zatoczkami, w których kryją się piaszczyste plaże, z oddali w głębi lądu widać ośnieżone wierzchołki pasma Picos de Europa. Turystów wabiły tu przed laty ciche porty i rybackie wioski, ale raz odkryte stały się popularnymi kurortami, np.. Cudillero, z punktem widokowym w latarni morskiej, i Ribadesella z piękną średniowieczną starówką i pobliską jaskinią Tito Bustillo (rysunki naskalne sprzed 17 tys. Lat). Tradycyjne restauracje serwujące najsmaczniejsze atlantyckie owoce morza i siderías sąsiadują z modnymi pubami i klubami muzycznymi. Sidrę, narodowy napój Asturyjczyków, wytwarza się z jabłek. Kelnerzy nalewają sidrę (cydr), trzymając butelkę nad głową, a kieliszek poniżej wysokości stołu – w ten sposób wytwarzają się bąbelki. Należy szybko wypić, nie czekając, aż znikną bąbelki, gdyż wtedy sidra jest najlepsza.

„Wrócę, zobaczę Owiedo, chwycę karabin i granat…” – nie, nie, nikt w oficjalnym od 1984 r. hymnie Asturii nie chwyta karabinu. Bohater pieśni wraca do „Asturii, ukochanej ojczyzny”, by ofiarować kwiat swej „czarnulce”. W Polsce znamy tylko rewolucyjną wersję pieśni, śpiewanej podczas strajku generalnego zainicjowanego w 1934 r. przez górników asturyjskich kopalń. Ta właśnie wersja przywędrowała potem do Polski z żołnierzami, którzy walczyli w Hiszpanii podczas wojny domowej (1936–1939). Melodia była znana dużo wcześniej. Jak twierdzą hiszpańscy badacze, jest melodią pieśni biesiadnej, którą śpiewali polscy górnicy pracujący w kopalniach Caudal i Mieres w latach 20. XX w. Spodobała się: kilka hiszpańskich wspólnot autonomicznych wybrało tę melodię do swojego hymnu. W Oviedo dwa kościoły z połowy IX w. reprezentują asturyjską architekturę preromańską (kolebkowe sklepienia, ślepe arkady). Przy placach Fontán i Paraguas kwitnie życie nocne.

Wybrzeże Kantabryjskie

z szerokimi i piaszczystymi plażami i mnóstwem kurortów i wiosek rybackich pełnych pensjonatów, jest oblegane przez turystów i wakacjuszy. W wielu miejscach, leżąc na ciepłym piasku, widzi się śniegi na szczytach i zboczach Gór Kantabryjskich. Piechurzy chwalą sobie nadmorskie trasy i szlaki turystyczne prowadzące w góry. Szczególną atrakcją są dwie jaskinie: 14-kilometrowa El Soplao, z malowniczymi naciekami (draperie, stalaktyty, stalagmity, heliktyty), i słynna Altamira, obwołana „prehistoryczną kaplicą sykstyńską”. Malowidła sprzed 15 tys. Lat przedstawiają stado bizonów w ruchu, jelenie, konie, kozice, sarny. Prehistoryczni artyści  wykorzystali naturalne wgłębienia i wypukłości na ścianach i sklepieniach komnat jaskini, używali trzech barw: fioletu, czerni i czerwieni.

Królową Wybrzeża Baskijskiego jest modna Playa de la Concha (ma kształt muszli, stąd nazwa) w San Sebastián, mieście zwanym „perłą oceanu”. Hiszpanie uważają, że kuchnia baskijska jest najlepsza na całym Półwyspie Iberyjskim, a najlepsze restauracje (i najdroższe) są w San Sebastián. Turyści, naśladując mieszkańców San Sebastián, wędrują popołudniami od baru do baru, zjadając w każdym po przekąsce (dziesiątki rodzajów), popijając baskijskim winem lub baskijskim piwem, co trwa do północy, a następnie przenoszą się do klubów muzycznych i dyskotek czynnych do białego rana (na starówce i przy plaży). Bilbao, stolicę Kraju Basków, otaczają miejscowości wakacyjne z wszelkimi udogodnieniami i atrakcjami. Budynek Muzeum Guggenheima, mieszczącego wybitne dzieła sztuki współczesnej (P. Picasso, A. Warhol, E. Chillida i in.) zaprojektował w stylu „organicznym”, nawiązującym do form spotykanych w przyrodzie, słynny amerykański architekt Frank Gehry (pochodzenia polsko-żydowskiego), główny przedstawiciel dekonstruktywizmu. Budowla widziana z góry ma kształt rozwiniętego kwiatu, z dołu od strony rzeki przypomina to płynący statek, to rybę o lśniących łuskach.

Na południu od granicy z Portugalią do Cieśniny Gibraltarskiej na styku z Morzem Śródziemnym rozciąga się andaluzyjska Costa de la Luz (Świetliste Wybrzeże), pełna kurortów, kempingów i  winnic. Biura turystyczne organizują wycieczki do bodeg (zwiedzanie i degustacja) znanego z produkcji jeréz (sherry) i brandy miasta Jeréz de la Frontera. W ogromnych bodegach dojrzewają Tio Pepe, González Byass, Pedro Domecq. Połyskujące piaskiem barwy złota i srebra plaże na zachód i wschód od miasta Tarifa, z widocznym z daleka arabskim zamkiem z X w., są wietrzne, zalewane przez silne fale. To ulubione miejsce windsurfingowców. Gades (Kadyks) – nazywane przez poetów „syreną mórz” – było głównym miastem królestwa tartezyjskiego w XII w. p.n.e., portem Fenicjan, Kartagińczyków, Greków, Rzymian, Maurów; stąd też odpływały statki po bogactwa Nowego Świata. Z portu modnego obecnie kurortu Sanlúcar de la Barreda wypłynął F. Magellan w podróż dookoła Ziemi.

Wybrzeże Morza Śródziemnego

Gorące wybrzeże śródziemnomorskie, od Gibraltaru do Portbou na Costa Brava przy granicy z Francją, zapełniają hotele, resorty wakacyjne, kurorty, kempingi. Gibraltar – „Wiadomo, jak wygląda ta wspaniała Skała, wysoka na 425 metrów, spoczywająca na podstawie o szerokości 1245 i długości 4300 metrów. Jest nieco podobna do olbrzymiego śpiącego lwa, który mocząc ogon w morzu, głowę trzyma od strony Hszpanii” (Gil Braltar, Juliusz Verne). Zamorskie terytorium Wielkiej Brytanii zamieszkują Brytyjczycy, Hiszpanie i głównie Gibraltarczycy (potomkowie Hiszpanów, genueńskich Żydów, Portugalczyków, Anglików). Mają za sąsiadów małpy magoty. Kolejka linowa wozi turystów do Apes’Den (Jaskini Małp) i na The Top of the Rock (Szczyt Skały).

Costa del Sol (Słoneczne Wybrzeże)

Za Gibraltarem zaczyna się Costa del Sol z kurortami czynnymi cały rok, także w zimie. Atrakcją kurortu Nerja są tarasowe kawiarnie na skalistym cyplu Balcón de Europa (Balkon Europy) oraz kompleks jaskiń z prehistorycznymi malowidłami i najdłuższym w świecie stalaktytem (63 m). Miasto Málaga, z Muzeum Picassa i zamkami Murów, kojarzy się z czerwonym słodkim winem i przybrzeżną dzielnicą Pedregalejo, pełną dyskotek na plaży. Atutem otoczonego polami trzciny cukrowej kurortu Salobreña na Costa Tropical (Tropikalne Wybrzeże) są czarne piaski i odrestaurowany zamek Maurów. Gwarne Almuñécar, założone przez Fenicjan, szczyci się wciąż używanym rzymskim akweduktem i prawdziwie tropikalnym ogrodem botanicznym.

Costa de Almería (Wybrzeże Almeríi)

temperatura wody w zimie jest wyższa od temperatury powietrza. Turyści kąpią się tu nawet do początku grudnia, a miejscowi przez cały rok. Przetrwał opasany potrójnym pierścieniem murów z półbasztami potężny zamek Maurów w mieście Almería. Częstym jego gościem był Barbarossa, korsarz, z którego usług korzystał nawet potężny sułtan Sulejman I Wspaniały. Narażeni na pirackie ataki Almeryjczycy obwarowywali swą wspaniałą katedrę, wzniesioną w miejscu meczetu. W latach 60. i 70. XX w. w głębi lądu, wśród kaktusów, wyschniętych wąwozów, skorodowanych skał powstały westernowe miasteczka Texas Hollywood, Western Leone, Mini Hollywood, w których kręcono sceny do filmu Za garść dolarów, Lawrence z Arabii oraz do westernów włoskich i hiszpańskich, nazywanych ironicznie spaghetti-western i gazpacho-western. Mali i duzi turyści przyjeżdżają tutaj, żeby się pobawić w kowbojów.

Costa Cálida (Ciepłe Wybrzeże)

w VIII w. p.n.e. Fenicjanie utworzyli faktorię, w 228 r. p.n.e. kartagiński generał zbudował Nowe Nowe Miasto, czyli Nową Kartaginę (Kartagina znaczy „nowe miasto”), po której pozostały mury obronne. W następnych wiekach swoje budowle (teatr, wille ozdobione mozaikami, termy) wznosili Rzymianie, po nich Bizantyjczycy, Arabowie, wreszcie Kastylijczycy. Cartagena(Kartagina) jest niczym księga, którą czyta się łatwo i z zachwytem. W dniach 15–30 września odbywają się barwne widowiska, ewokujące historię miasta: przypływają wojska kartagińskie, zakładają miasto, w porcie pojawiają Rzymianie, szturmują Karaginę. Cywile wizytują obozy rzymskie i kartagińskie, bratając się z legionistami przy polowych kuchniach, gdzie warzą się zdrowe starożytne potrawy, i w składzikach z amforami pełnymi rozmaitych win.

Costa Blanca (Białe Wybrzeże)

W ośrodkach wakacyjnych w szczycie sezonu (szczególnie w sierpniu) zwykle brakuje miejsc, jedynie liczne kempingi zapewniają zakwaterowanie. Modny kurort Calpe szczyci się pamiątką po Rzymianach – Łaźniami Królowej, ciągnącymi się przy promenadzie Avenida Europa. Tak nazwano odkryte w XVIII w. rzymskie ruiny, jednakże łaźniami nigdy one nie były – śmierdziało tam jak chyba nigdzie w całym basenie Morza Śródziemnego. Taki sam smród wylatywał z otworów okiennych rzymskich kuchni w porach przygotowywania posiłków – jak notują starożytni kronikarze – aż do końca trwania rzymskiego imperium. Cuchnęło garum – był to gęsty sos robiony z rybich wnętrzności, solonych i wystawianych na działanie promieni słonecznych w usytuowanych nad morzem wielkich murowanych zbiornikach, mylnie uznanych za „łaźnie”. Garum jedli Rzymianie z rybami, mięsem, serem, popijali winem. Zastępowało deficytową w owych czasach sól. W kurorcie Benidorm koniecznie trzeba zwiedzić park Terra Mítica (Ziemia Mitów), w którym odtworzono pięć wielkich cywilizacji: Egiptu, Iberii, Wysp Morza Śródziemnego, Grecji i Rzymu. Podaje się tu egipskie piwo, greckie wino, rzymskie obiady (garum można zastąpić kechupem). Do ufortyfikowanego miasteczka Guadalest(w głębi lądu) wjeżdża się długim tunelem wykutym w skale. Czeka tam uwielbiane przez dzieci Museo de Microminiaturas (figurki w różnych scenkach: np.. Mrówki grające na skrzypcach, wielbłąd przechodzący przez ucho igielne).

Walencja (València)

Trzecie co do wielkości (po Madrycie i Barcelonie) miasto leży nad ciepłymi wodami Zatoki Walenckiej, otoczonej przez żyzne huertas, na których rosną gaje pomarańczowe, cytrynowe, plantacje palm daktylowych, ryż. W mieście byli wszyscy: Rzymianie, którzy je założyli (138 p.n.e.), Wizygoci (V w.), Maurowie (714 r.), wojska Cyda (1094 r.), wreszcie Aragończycy, ale tylko na początku XIII w., potem pozostała Walencja stolicą samodzielnego Królestwa Walencji. Wspaniała katedra, z trzema portalami w innym stylu – romańskim, gotyckim i barokowym – stoi w miejscu, gdzie wcześniej budowali swe świątynie Rzymianie, chrześcijańscy Wizygoci oraz Maurowie. Katedrę ubogacił ród Borja (wł. Borgia). Wywodzili się z niego dwaj papieże: Kalikst III i Aleksander VI, ojciec słynnego awanturnika Cesare i nieszczęsnej Lukrecji, której Victor Hugo przysporzył złej sławy, przedstawiając jako bezwzględną trucicielkę (w dramacie Lukrecja Borgia), co nie było prawdą. Kapryśną rzekę Túrię, obdarowywaną w każdym stuleciu jakimś nowym pięknym mostem, udało się „wyprowadzić z miasta”, kierując do nowego koryta. W starym utworzono Via de Cultura (Drogę Kultury), z ogrodami botanicznymi i muzeami, pałacami muzyki i kongresów, Parkiem Guliwera dla dzieci oraz futurystyczne Miasto Sztuki i Nauki. Hasłem Muzeum Nauki jest: „Zabrania się nie dotykać, nie myśleć, nie odczuwać”.  Niedobrze jest trafić do Bunyolpo godzinie 11.00 w sierpniową środę, nie sprawdziwszy w kalendarzu imprez, co to za środa. O tej godzinie rozlega się wystrzał armatni i na rynek wjeżdżają ciężarówki, po czym kierowcy zrzucają z przyczep sto ton mazi pomidorowej, część na bruk, część na głowy zgromadzonego tłumu. Ludzie chwytają w garście zgniecione pomidory i rozpoczyna się regularna bezwzględna bitwa. Gdyby trafił się pomidor cały, należy go zgnieść przed skierowaniem w wybrany żywy cel (taka obowiązuje zasada). Strzał armatni o godzinie 13.00 oznajmia koniec wojny, na placu pojawia się straż pożarna i sikawkami zmywa gęsty sos pomidorowy z turystów, miejscowych, murów kamienic, szacownych budowli użyteczności publicznej oraz licznych lokali rozrywkowych. Te ostatnie oczekują wieczorem wysuszonych już gości, a tym niecierpliwym mokrym służą ręcznikami, a nawet ubiorem z butików.

Costa de Azahár (Wybrzeże Kwiatu Pomarańczy)

na północ od Zatoki Walenckiej, to pionierka turystyki w Hiszpanii. Inżynier poprowadzonej pierwszej kolei żelaznej zbudował dom dla letników w Benicàssim, wkrótce miasteczko – od XVI w. znane z produkcji słodkiego wina typu muszkatel (moscatel) – rozwinęło się jako modny kurort. Przedsiębiorcza Doña Violante, pani na baronii Benicàssim, wydała zakaz sprzedaży tego wina… w małych ilościach – spragnieni musieli kupować całą beczkę. I tak rozwinęła handel winem. Turyści zwiedzają zamki Cyda i klasztory w dawnej baronii. Plażę na cyplu Peñíscola uatrakcyjniono złocistym piaskiem przywiezionym z Sahary. Niedostępna wysoka skała nad morzem była miejscem strategicznym dla Fenicjan, Greków, Kartagińczyków, Rzymian; Arabowie w 718 r. wznieśli alkazabę (zamek), którą pięć wieków później rozbudowali templariusze. W ich zamku mieli swoją stolicę apostolską dwaj antypapieże: Benedykt XIII (pontyfikat 1394–1423) i Klemens VIII (pont. 1423–1429). Benedykt, zwany Papa Luna (Papież Księżyc), zatrudniając „najlepszych budowniczych, rzeźbiarzy, złotników, snycerzy, alchemików i astrologów” przebudował zamek templariuszy we wspaniały pałac, istniejący do dziś. Na murach Sali Gotyckiej można zobaczyć wyrzeźbione przez templariuszy symboliczne znaki, w których zaszyfrowali oni całą swą wiedzę tajemną. Miał chyba do niej klucz Papa Luna, skoro potrafił dokonywać rzeczy niemożliwych, np.. Polecieć w nocy na pastorale do Rzymu, żeby podsłuchać, o czym tam rozprawia papież, i wrócić przed świtem do Peñíscoli. Złe rzeczy się tu działy, a jeszcze gorzej było po śmierci Papa Luny. Kardynał Carrier zanotował w pamiętniku, co widział: diabły ogoniaste skaczące po murach twierdzy, a z nimi kozła z twarzą Papa Luny. Ktoś odważny rozbił trumnę i wywlókł zwłoki antypapieża, jednak biskup Saragossy pochował je w sekretnym miejscu. Zostały znalezione na początku XVIII w. przez sługę Filipa V – król kazał odciąć piekielnikowi głowę, a pozostałą resztę wrzucić do morza. W odrestaurowanym rzymskim teatrze (I w.) w Sagunto odbywają się przedstawienia i różne imprezy młodzieżowe. Zachowało się wiele zabytków w mieście istniejącym od V w. p.n.e.: posąg byka iberyjskiego (zwierzę kultowe), wapienne megality w murze greckiej świątyni Diany, zespół budowli z różnych epok przy oddzielnych siedmiu placach za murami ogromnego castell (zamku), arabskie domy, Żydowska Dzielnica z krętymi uliczkami i ostrołukowymi portalami, kościoły romańskie, gotyckie i w stylu platereskowym.
Za Wybrzeżem Kwiatu Pomarańczy zaczyna się Costa Daurada (Złociste Wybrzeże), z głównym miastem Tarragoną, i kapryśna Costa Brava (Dzikie Wybrzeże), na którym króluje Barcelona, miasto, które nigdy nie śpi.

Zofia Siewak-Sojka