Jadę na Ibizę!

Plaże, słońce, ciepła woda... fenickie i rzymskie zabytki... zaczekają! Najpierw do butików romantycznej mody AdLib, gdzie króluje ta niepowtarzalna ibizeńska biel... w różnych odcieniach bieli. Oszołomić go w cudnej kreacji AdLib w tej najsłynniejszej na świecie dyskotece!  Ale co to? On też na biało... był w AdLib!

IBIZA

(po katalońsku EIVISSA, po hiszp. Ibiza; pow. 572 km², 130 tys. mieszkańców, dł. wybrzeża 210 km) wraz Formenterą i przybrzeżnymi wysepkami znajduje się w archipelagu Pitiuzów, stanowiącym przedłużenie archipelagu Wysp Balearskich (Majorka i Minorka) na Morzu Śródziemnym. Należy do wspólnoty autonomicznej o nazwie Illes Balears (hiszp. Islas Baleares) w Hiszpanii. Ludność mówi różnymi odmianami katalońskiego, który wraz z hiszpańskim (jako drugim) jest językiem urzędowym wspólnoty.

Kiedy jechać?

Zwiedzanie cały rok, szczyt sezonu i najwyższe ceny od czerwca do końca września.

Potrawy, smakołyki, napoje

„Gotują jak aniołowie, a przygotowywanie sofregit to cała strategia.” (poeta Josep Pla); sofregit (gulasz z jagnięciny, wieprzowiny, kurczaka, papryki i ziemniaków), sopa i bullit (zupa z baraniny, boczku, szpiku i ziemniaków), tonyina l’eivissenca (tuńczyk po ibizeńsku), macarrones de San Juan (makaronowe rurki gotowane w słodzonym mleku z cynamonem i sokiem cytrynowym); herbes (likiery ziołowe), palos (likiery owocowe), wina z ekologicznych winnic bodegi Can Rich de Buscastell; café caleta(w koniaku, wódce i rumie gotuje się cukier karmelowy, ziarenka kawy, skórki cytrynowe i pomarańczowe aż do uzyskania niebieskiej masy, którą dodaje się do osobno zaparzonej kawy).

Wyjątkowe zakupy

w nieśmiertelnym Las Dalias Hippy Market w Sant Carles; na wielkim targu Es Canar w Santa Euràlia des Riu; czwartkowe targi na Patio de Armas w Dalt Vila (starówka Eivissy); magazyny i butiki z modą Adlib (przy alei General Vara de Rey w Eivissie).

Ibizę i Formenterę odkryli w VIII w. p.n.e. żeglujący po Morzu Śródziemnym Grecy – ujrzawszy gęste sosnowe lasy, nazwali wyspy Pitiuzami (Sosnowymi). W 654 r. p.n.e. Fenicjanie z Kartaginy założyli na większej wyspie miasto i uczcili je imieniem swego boga Besa – Iboshim. Rzymianie, jak radził Katon Starszy („Kartagina musi być zburzona”), zburzyli miasto Kartaginę w 146 r. p.n.e. i wkrótce przepędzili Kartagińczyków także z wyspy, przekształcając jej nazwę – Ebusus. W V w. wpadli Wandalowie – i jak to oni – zabrali, co się dało, i zniknęli; wiek później po nich przybyli Bizantyjczycy, a w 707 r. Maurowie, których niepokoili Frankowie i Wikingowie, wreszcie w 1235 r. król Aragonii i Katalonii Jaume I wygnał ludność muzułmańską i sprowadził Katalończyków. Źle się powodziło katalońskim osadnikom, gdyż Pitiuzy stały się ulubionym celem piratów z Afryki Północnej. W XIV w. król Majorki Jaume III wystawił właścicielom ibizeńskich statków listy kaperskie (korsarskie; nazwa kaper pochodzi z j. holenderskiego), co oznaczało, że mogli oni grabić statki należące do muzułmanów, do krajów znajdujących się w stanie wojny z królestwami Hiszpanii, a także wszelkie statki pirackie (także hiszpańskie). Różnica pomiędzy profesją pirata a korsarza polegała na tym, że ci pierwsi nie płacili królowi podatków. Ibizeńscy korsarze stali się wkrótce postrachem bogatych portów i statków handlowych w basenie Morza Śródziemnego, a Pitiuzy dzięki nim bardzo się wzbogaciły. Mieszkańcy Ibizy wznieśli swym dzielnym korsarzom pomnik z uczciwym napisem: „Eivissa swoim korsarzom”. Jest to jedyny w świecie pomnik poświęcony rozbójnikom mórz – oczywiście istnieje niemało takich pomników, np. pomnik Francisa Drake’a i pomnik Williama Raleigha, jednakże tego pierwszego uhonorowano tytułem „Sir” przed nazwiskiem, a prawdziwy zawód tego drugiego ukryto pod mianem „podróżnika”.

Pod koniec lat 60. XX w. na Ibizie pojawili się pierwsi hipisi. Trwała amerykańska wojna w Wietnamie (1957–1975), w Europie toczyła się fala studenckich strajków (1967–1968), Hiszpania  znajdowała się pod dyktatorskimi rządami (1936–1975) generała F. Franco. Dyktatura nie sprzyjała rozwojowi masowej turystyki zagranicznej. Zacofane gospodarczo Ibiza i Formentera w latach 60. XX w. jawiły się jako dzikie wyspy, nietknięte cywilizacją. I tutaj hipisi – według swej ideologii „żyjący w drodze” – przystanęli, gdyż znaleźli swój prawdziwy „raj na ziemi”. Chodzili boso (by nie ranić Matki-Ziemi), nosili długie włosy (symbol protestu przeciwko wojnie, gdyż żołnierze mieli ostrzyżone głowy), sami tkali i szyli sobie ubrania i robili ozdoby i biżuterię (w proteście przeciwko kapitalistycznemu społeczeństwu konsumpcyjnemu), uprawiali jarzyny, wytwarzali narzędzia, instrumenty muzyczne, organizowali kameralne koncerty. Ci, którzy wytwarzali ubrania, musieli też jeść, ci uprawiający ziemię w coś się ubrać, ci grający i śpiewający potrzebowali jednego i drugiego. Hipisowscy rolnicy, rzemieślnicy i artyści dołączyli więc do ibizeńskich wieśniaczych jarmarków, organizowanych w określone dni tygodnia lub miesiąca oraz podczas świąt patronów różnych miejscowości, i tam sprzedawali swoje dobra materialne i duchowe. Z czasem hipisi się skomercjalizowali – zakładali warsztaty rzemieślnicze, restauracje, bary muzyczne, które odziedziczyli ich potomkowie, teraz już obywatele balearskiej wspólnoty autonomicznej. W ślad za pierwszymi prawdziwymi hipisami przybyli ich naśladowcy i artystyczna bohema z różnych krajów świata, sławni i bogaci z pierwszych stron gazet, potem zaciekawieni turyści, których z roku na rok przybywało, gdyż tutaj przyjeżdżały z koncertami światowej sławy zespoły rockowe na festiwale muzyczne. Plaże zapełniły się resortami hotelowymi, rosła liczba restauracji, barów, dyskotek, klubów... by pomieścić bezwzględnych współczesnych najeźdźców, żądnych zabawy. Wciąż jeszcze działają te pierwsze rynki hipisów w obecnych gwarnych miejscowościach turystycznych: w San Carles de Peralta – dzienny sobotni i nocny w niedziele, poniedziałki i wtorki Hippie Market na terenie ogrodu Las Dalias, z restauracjami i nocnymi barami, wśród których wyróżniają się nostalgiczny Bar Ana i hinduska restauracja Namasté, powstała pod koniec lat 70. XX w.; środowy Hippie Market na cyplu Arabí na plaży Es Canà, najmodniejszym kąpielisku. Do słynnych dyskotek-gigantów, wyrosłych z założonych na początku lat 70.  niewielkich – wtedy wydawały się wielkimi – barów muzycznych, dowozi Disco Bus (jeździ od północy do 6.30 rano). Pacha (w pobliżu mariny w porcie Eivissy; otwarta cały rok), założona w 1973 r., była w latach 70. i 80. XX w. miejscem spotkań światowej śmietanki towarzyskiej; obecnie jest bardziej demokratyczna, ale nie mniej wymagająca. Sesje prowadzą didżeje światowej sławy; szczególnym powodzeniem cieszą się imprezy tematyczne, np. Flower-Power, z muzyką retro od lat 60. XX w.; goście noszą ubiory z epoki. Dodatkową atrakcją są nocne hippie markets. El Divino (w porcie Eivissy) działa od 1992 r. Privilege (pomiędzy głównymi na wyspie ośrodkami turystycznymi Sant Rafel de Forca i Sant Antoni de Portmany), w latach 70. znana jako KU, mieści ponad 10 tys. osób (bilety kupuje się wcześniej) i jest uważana za największą dyskotekę świata (najsłynniejsze imprezy Mannumission). Była pierwszą dyskoteką z basenem. Pobliska Amnesia, wyodrębniona z klubu KU w latach 70., została trzykrotnie nagrodzona tytułem najlepszego klubu świata ( Best Global Club), gdy legendarny Space(Platja d’den Bossa; otwarty od 9.00 rano do 7.00 rano dnia następnego), założony w 1973 r., otrzymał to odznaczenie wielokrotnie. Space otwiera sezon clubbingu (1 czerwca) wielką imprezą niespodzianką. Bywanie w wymienionych dyskotekach – tak jak paradowanie w kreacjach AdLib – jest obowiązkowe...

AdLib

W 1971 r. Ibizę podbiła tajemnicza Smilja Mihailovitch, która kazała się tytułować „księżniczką”, i za jej sprawą Ibizę nazwano Białą Wyspą (Isla Blanca). Była Serbką urodzoną we Francji, jednakże niektórzy uwierzyli, iż pochodziła z carskiej dynastii Romanowych. Księżniczka Smilja stworzyła modę AdLib (z łac. ad libitum– dla przyjemności) z hasłem: „Ubieraj się, jak chcesz, byle stylowo”. Pierwsza część hasła nawiązywała do hipisowskiej swobody w ubiorze, zwykle inspirowanym elementami strojów ludowych, a druga narzuciła tej swobodzie artystyczną elegancję, romantyczny styl... i wszystkie możliwe odcienie bieli. Stosuje się też barwne dodatki, najczęściej wytwarzaną przez artystów biżuterię. Obowiązują materiały naturalne: jedwab i bawełna o różnych splotach, cienkie wełny. Moda AdLib (dla kobiet, mężczyzn i dzieci) nie tylko przetrwała do naszych czasów, ale jest ważnym czynnikiem w gospodarce Ibizy i Formentery. Na coroczne pokazy nowych kreacji AdLib, otwierające letni sezon wakacyjny, zjeżdża się cały modny – i bogaty – świat.

Miasto Eivissa

Bary, dyskoteki, kluby – mnóstwo ich przy ul. Barcelona i na starówce Dalt Vila oraz w dzielnicach portowych Sa Penya, Sa Marina; z tych słynniejszych po sezonie działają Casa Pou Bar, Teatro Pereira, La Tierra. Przed nocnymi szaleństwami w dyskotekach koniecznie trzeba nabrać sił w „beduińskiej oazie” o nazwie KM5 (na piątym kilometrze w drodze z Eivissy w kierunku Sant Josep de sa Talaya), wybierając którąś z malowniczych restauracji pod namiotami. Dzieje i zabytki stolicy wyspy, Eivissy, można poznać, uczestnicząc w jej świętach.

W pierwszym tygodniu sierpnia odbywają się Festes de Terra (Święta Ziemi). 6 sierpnia, dniu św. Zbawiciela, pod obeliskiem ku czci ibizeńskich korsarzy na placu Antoni Riquer Arabí w portowej dzielnicy Sa Penya trwa korsarska fiesta. Ów Arabí wsławił się trwającym zaledwie 20 minut abordażem brytyjskiego statku „Felicity” w 1806 r. Mieszkańcy, w strojach piratów, odgrywają rozmaite sceny: abordaż statku, walki pomiędzy dobrymi korsarzami z Ibizy i złymi piratami muzułmańskimi, śpiewają tradycyjne pieśni. 8 sierpnia jest świętem upamiętniającym zdobycie Ibizy przez katalońskiego króla Jaume’a I w 1235 r. Zaczyna się procesją do katedry pw. Matki Boskiej Śnieżnej w najstarszej dzielnicy Eivissy, Dalt Vila. Katedrę ufundował król wraz z biskupem Montgrí jako wotum za zwycięstwo nad Maurami. Jednonawowy kościół, z kaplicami pomiędzy grubymi przyporami, został zbudowany na wzór średniowiecznych katedr katalońskich. Usytuowano go w miejscu meczetu, który Arabowie wznieśli na fundamentach rzymskiej świątyni Merkurego. Przed Rzymianami czcili tu swoje bóstwa Fenicjanie i Kartagińczycy. Po mszy procesja zmierza ulicą Carrer Major, z pięknymi XVIII-wiecznymi rezydencjami balearskiej i hiszpańskiej szlachty, do Sant Ciriac, gdyż jest w tym kościele otwór do tajemnych podziemnych tuneli, przez który brat muzułmańskiego gubernatora przeprowadził chrześcijańskie wojska do miasta (nazywało się wtedy Yebisah). Tak zemścił się za to, że gubernator uprowadził mu żonę. Wrzucenie monety do otworu gwarantuje zdobycie bogactwa w niedalekiej przyszłości. Następnie procesja idzie pod pomnik biskupa Montgrí złożyć kwiaty; grupy folklorystyczne ball pagès tańczą i śpiewają, bawią się wszyscy mieszkańcy i turyści. Wieczorem czas na uroczystą kolację – berenada. Mieszkańcy wędrują na Puig des Molins (Wzgórze Wiatraków), wyjmują przygotowane w domach potrawy i wspólnie je spożywają. W tym czasie odbywają się rozmaite konkursy, przedstawienia, tańce, pokazy sztucznych ogni. Puig des Molins to ogromna fenicko-rzymska nekropola, z ponad 4 tys. pochówków. Za pokaźny woreczek monet z wizerunkami boga Besa mieszkańcy założonego w 645 r. p.n.e. miasta Iboshim kupowali sobie miejsce na wieczny spoczynek na tym cmentarzu. Zachowały się fenickie i kartagińskie sarkofagi z piaskowca, groby wykute w skale. Cmentarzysko było używane także przez późniejszych  zdobywców miasta – Rzymian. W Muzeum Nekropoli Puig de Molins, przy Via Romana, można zobaczyć amulety, biżuterię, naczynia, posążki bogów fenickich i rzymskich, które wierni składali swym bóstwom w ofierze, oraz słynne popiersie bogini Tanit, patronującej teraz turystycznej Ibizie.

W drugim tygodniu maja w Dalt Vila odbywa się wspaniała coroczna impreza Mercat Medieval (Średniowieczne Targowisko), urządzana z okazji uznania w 1999 r. przez UNESCO nekropoli Puig de Molins i miasta-twierdzy Dalt Vila dobrem światowego dziedzictwa ludzkości. W XVI w. arabskie mury, otaczające obecną Dalt Vila, zastąpiono nowoczesnymi fortyfikacjami z siedmioma bastionami wyposażonymi w armaty. Miały one bronić miasta przed atakami korsarzy na służbie tureckiego sułtana Sulejmana II Wspaniałego. Najsłynniejszego z nich, Chaira, którego nazywano Rudobrodym (Barbarossa), sułtan mianował admirałem swej floty. Potężna twierdza Dalt Vila stała się wzorem architektury wojskowej dla miast zakładanych w Ameryce Łacińskiej. Podczas święta dzielnica zmienia swój wygląd. Mieszkańcy i turyści w średniowiecznych ubiorach (kupionych w średniowiecznych kramach) spacerują wzdłuż wspaniale zainscenizowanej średniowiecznej trasy, podzielonej na sektory tematyczne. Dźwięczy muzyka arabska, biją dzwony średniowiecznej katedry, słychać śpiewy katalońskich wojów i religijne kantyczki. Tańczą Mauryjki i średniowieczne damy, rycerze polują z sokołami, popisują się akrobaci, czarnoksiężnicy pokazują magiczne sztuczki. W licznych teatrzykach odbywają się przedstawienia związane z historią miasta. Główną imprezą jest oczywiście bitwa Maurów z Katalończykami.

Za modną Platja d’den Bossa ciągną się Ses Salines – pola solankowe o różowawym zabarwieniu (wraz z Ses Salines na Formenterze objęte patronatem UNESCO).

Przez  Santa Eulària des Riu, z ładnymi zagospodarowanymi plażami i mnóstwem barów i klubów, przepływa jedyna na Balearach prawdziwa rzeka (reszta to strumienie). XVI-wieczny ufortyfikowany kościół na Puig de la Missa (Wzgórze Mszy) pełnił funkcje wieży strażniczej. Nieco za miastem na plaży Cala de S’Argamassa jest rzymski akwedukt (dł. 425 m) z przełomu I i II w. n.e. Należał do zespołu urządzeń służących do produkcji garum (sos z rybich wnętrzności zastępujący sól, która w imperium rzymskim była towarem deficytowym). Na zakończenie wakacyjnego sezonu 21 września  miasto organizuje wielką imprezę  Día del Turista (Dzień Turysty). Turyści zapraszani są także na święta plonów, odbywające się przy ozdobionych kwiatami pomalowanych na biało studniach.

Z Cala de Sant Vicent prowadzą znaki do jaskini Es Cuileram, gdzie od IV do III w. p.n.e. Kartagińczycy czcili boginię Tanit. Cala Portinnatx, Cala Salada i Sant Antoni de Portmany to ciąg największych ośrodków wakacyjnych na wyspie. Portmany (czyt. Portmań) jest katalońskim przekształceniem łacińskiego Portus Magnus (Wielki Port), założonego przez Rzymian. Pod koniec trwania imperium rzymskiego do podziemnej groty Santa Agnès przychodzili członkowie gminy chrześcijańskiej na wspólne modły. XIV-wieczny kościół Sant Antoni pełnił funkcje obronne. Turyści oprócz historycznych dyskotek odwiedzają Café del Mar ze słynnym tarasem widokowym. Ciekawscy turyści zapewne odwiedzą odkrytą przez... przemytników jaskinię Marçà, z pięknymi jeziorkami i wodospadem, w pobliżu Sant Miguel de Balasant. Kurort ten słynie z czwartkowych targów rzemiosła artystycznego (na placu przed XVI-wiecznym ufortyfikowanym kościołem).

Es Vedrà – tajemnicza wyspa

23 km od zachodnich wybrzeży Ibizy wyrasta z Morza Śródziemnego olbrzymia skała wysokości 385 m. Zawsze budziła grozę. Ludy prehistoryczne czciły ją jako bóstwo, w czasach Homera przepływający obok niej żeglarze słyszeli syreni śpiew. Współcześni pasażerowie statków wycieczkowych niech bez obawy podziwiają wyspę – zgubnego głosu syren już nie usłyszą, choć też nie usłyszą głosów z telefonów komórkowych. Obszar wokół Es Vedrà jest strefą ciszy, spowodowanej zakłóceniami fal radiowych. Na pocieszenie należy dodać, iż przy odrobinie szczęścia mogą dojrzeć jakiś niezidentyfikowany obiekt latający, gdyż – jak twierdzą znawcy – miejsce to upodobali sobie kosmici.

Bardziej tajemniczą od Es Vedrà jest chyba jednak wyspa Ibiza. Słynny francuski astrolog Nostradamus zanotował w swych profetycznych Centuriach, pisanych od 1555 r., że kiedy ludzkość użyje pewnej broni, znikną wszystkie kraje, wyginą ludzie, zwierzęta i rośliny. Ocaleje tylko niewielka wyspa na Morzu Śródziemnym – Ibiza.

Zofia Siewak-Sojka