Jadę na Costa Brava

Urokliwe zatoki z plażami, ciepła woda, nadmorskie promenady z ciągiem nastrojowych kawiarenek i nocnych klubów, zachowane rzymskie miasta, kurorty pamiętające artystyczną bohemę z lat 20 i 30. XX w., muzea w teatrze i zamku wielkiego surrealisty Salvadora Dalíego – Costa Brava jest fascynująca.

COSTA BRAVA (Dzikie Wybrzeże)

i sąsiadująca z nią na południu Costa Daurada (Złociste Wybrzeże) to należąca do Katalonii część wybrzeża Morza Śródziemnego.

Kiedy pojechać?

Zwiedzanie cały rok, morskie kąpiele i plażowanie od maja do końca września.

Potrawy i smakołyki

owoce morza (małże, kraby, homary przyrządzane na różne sposoby), oliwki z beczki, escalivadas (jarzyny z grila); habas catalanas(bób pieczony z kawałkami słoniny).

Wyjątkowe zakupy

galerie i butiki w Cadaqués; sklepy w modernistycznych budynkach na Rambli w Figueres; hale targowe we wszystkich kurortach.

Katalońska Costa Daurada (Złociste Wybrzeże) z powodzeniem konkuruje z przepełnionymi kurortami na Costa Brava. Sitges było rybacką wioską, dopóki nie zostało odkryte przez artystów. Zaczęło się od skromnego atelier przedstawiciela katalońskiego modernizmu, malarza Santiago Rusinyol i Prat (1861–1931), który utworzył je w rybackim domku, obecnie muzeum Cau Ferrat. Wkrótce barcelońska bohema, przesiadująca w artystycznej kawiarni Els Quatre Gats (Cztery Koty, w Barcelonie), przeniosła się tutaj: Pablo Picasso, portrecista Ramón Casas, impresjonista Joaquim Mir i Trinxet, wiolonczelista Pau Casals, kompozytorzy I. Albéniz, E. Granados. Sławę artystów przyćmiewa najsłynniejszy w całej Katalonii ogromny Club L’Atlántida. Tarragona – „Tarraco, opus Scipionem” (Tarragona, dzieło Scypionów) – to najlepiej zachowane rzymskie miasto poza granicami Włoch. „Pomiędzy ujściem Ebro a krańcem Pirenejów Tarraco pierwszym pośród miast jest i choć portu nie ma, wznosi się ponad zatoką, gdzie miejsce dobre znajduje” (Strabon; I w. p.n.e./I w. n.e.). Mylił się rzymski historyk, gdyż ci Scypionowie zaraz po przegnaniu Kartagińczyków zbudowali wielki port, a gdyby jeszcze wiedział, jakie teraz w tym porcie są tawerny, dyskoteki, kluby... Z biegnącej nad urwistym brzegiem promenady, zwanej  Balcó de Mediterrani (Balkon Morza Śródziemnego), i pobliskiego rzymskiego amfiteatru widać Platja del Miracle – Plażę Cudu. Gdyby przywrócić oryginalne barwy kapitelom, fryzom, pomnikom pozostałym w rzymskiej Tarragonie, miłośnicy szlachetnej starożytnej architektury poczuliby się osobiście urażeni tą krzykliwą pstrokacizną. W bajecznie kolorowej Tarrasco zachowały się ślady barw. Na obrzeżach miasta znajduje się starochrześcijańska nekropola z pochówkami od III do VI w. Są tam groby pogańskich Rzymian i ok. 160 grobów chrześcijańskich Wizygotów w bazylice z V w. Warto przyjrzeć się rzeźbom na kapitelach romańsko-gotyckiej katedry, wznoszonej w XII i XIII w. Kłębią się na nich mitologiczne stwory, piekielne bestie, ludzkie postacie. Jedna ze scenek przedstawia... pogrzeb kota, w którym uczestniczą uradowane szczury.

Costa Brava (Dzikie Wybrzeże), 200-kilometrowy pas piaszczystych plaż, klifów i zalesionych zatoczek, ciągnie się od kurortu Blanes do granicy z Francją. Część Costa Brava w okolicach kurortu L’Estartit nosi groźną nazwę Costa de la Mort (Wybrzeże Śmierci; drugie wybrzeże o tej nazwie, Costa da Morte, znajduje się u brzegów Oceanu Atlantyckiego), ale już dalej wcina się w ląd łagodnym półkolem Golf de Roses (Zatoka Róż). Baza noclegowa jest bogata i zróżnicowana: resorty turystyczne, hotele, pensjonaty, kempingi, a także casas rurales (turystyczne domy wiejskie). Restauracje tapas, bary, puby, kluby rywalizują z sobą o gości.

Kurort Blanes słynie z usytuowanych przy plaży ogrodów botanicznych (7 tys. gatunków roślin z całego świata), Lloret de Mar z bogato zdobionych modernistycznych rezydencji, budowanych przez bogatych indianos (emigrantów, którzy powrócili wzbogaceni do rodzinnych miast z krajów Ameryki Łacińskiej). W stylu kapryśnej katalońskiej secesji wzniesiono kasyno La Constancia (minarety pomieszane z gotyckimi wieżycami, fantazyjne mozaiki) w San Feliu de Guixols. Dzieci przesiadujące przy grach komputerowych powinny zobaczyć, czym bawili się ich rówieśnicy w latach 1875–1975 – w Muzeum Zabawek zgromadzono ok. 3500 eksponatów.

W Museu de la Vila Vella (Muzeum Starego Miasta) zebrano obrazy katalońskich modernistów i malarzy z całej Europy, którzy przyjeżdżali do Tossa del Mar – tej „artystycznej wieży Babel”, jak nazwano modny kurort. Jest tam m.in. cudowny Niebiański skrzypek Marca Chagalla.

Do Calella de Parafrugell, nad skalistymi zatoczkami, przybywają tłumnie turyści na letni Festiwal Habanery. Kto by nie znał tej najsłynniejszej, z pierwszego aktu opery Carmen G. Bizeta... Habanery komponowali Hiszpanie I. Albéniz, M. de Falla i Francuzi C. Debussy, M. Ravel. Nazwa rytmu pochodzi od stolicy Kuby, Hawany (hiszp. La Habana). Zanim bowiem stała się habanera szlachetnym utworem koncertowym, długo musiała czekać. Najpierw nieśmiało nuciła sobie po katalońskich tawernach odwiedzanych przez marynarzy, marząc o dalekich podróżach, o koloniach, o odmianie losu... Wreszcie wzięli ją z sobą marynarze na Kubę, a tam wybiegła z portów i rozśpiewała się w salonach hacjenderów, podekscytowana afrykańskimi rytmami, dziedzictwem czarnych niewolników. Bogatsza wróciła do Europy, wpadła do kawiarń katalońskiej bohemy, dumna z wrażenia, jakie zrobiła na kompozytorach, ale też pełna tęsknych wspomnień o podróżach, o miłości. „Bo miłość to cygańskie dziecię...”.  Uczestnicząc w festiwalu, byłoby grzechem nie wypić cremat (gorący rum z ziarenkami kawy, cytryną i cynamonem), którego recepturę i sposób podania podpatrzyli kiedyś katalońscy marynarze pływający na Antyle. W pobliżu, w otoczonym ogrodami zamku na Czerwonym Cyplu, zbudowanym w 1927 r. przez rosyjskiego emigranta, białogwardzistę, odbywają się koncerty jazzowe.

Z popularnego kurortu L’Estartit na Costa de la Mort (Wybrzeże Śmierci) pływają statki ze szklanym dnem na zamieszkane przez morskie ptaki wyspy Medes. Nazwa wybrzeża wiąże się z piratami, którzy tutaj czyhali na kupieckie statki i nie oszczędzali ich właścicieli ani załogi.

L’Escala, z plażą z wulkanicznymi skałami o fantazyjnych kształtach, ciągnącą się nad Golf de Roses (Zatoką Róż), to miasto Małego Księcia. Spotkamy tu głównego bohatera utworu Antoine’a de Saint-Èxupery, Lisę, Lotnika, Różę, asteroid B614, baobab, Żmiję. Przy Passeig del Petit Princep (Alei Małego Księcia) rozmieszczone są grupy pomników, ilustrujące sceny fantazyjnej powieści. W pobliżu znajduje się stanowisko archeologiczne Empùries – pozostałości greckiego emporionu(placówka handlowa) z V w. p.n.e. i rzymskiego miasta założonego w III w. p.n.e.

Trójkąt Dalíego

Tworzą go trzy miasta, związane z katalońskim malarzem, Salvadorem Dalím: Púbol pod Gironą oraz Figueres i Portlligat koło Cadaqués. Gala – „cztery żywioły, woda, ogień, powietrze, ziemia” – była  żoną, muzą i jedyną modelką wielkiego surrealisty, zarówno w sztuce, jak i w życiu. Rosjanka Galina Iwanowna Diakonowa w 1917 r. wyszła za mąż za francuskiego poetę Paula Éluarda i zamieszkała z nim w Paryżu. Dwa lata później Paul i Gala przyjechali do modnego wówczas kurortu Cadaqués, odwiedzanego przez artystów i intelektualistów z całej Europy. Bywali tu poeta Federico García Lorca, reżyser Luis Buñuel, niemiecki pisarz Tomasz Mann, uczony Albert Einstein, malarze Max Ernst, H. Matisse, Pablo Picasso i oczywiście Salvador Dalí. Warto zobaczyć film Carlosa Saury Stół króla Salomona, w którym reżyser w surrealistycznej scenerii ukazuje ową artystowską atmosferę lat 20. i 30. XX w. Salvador ujrzał Galę i od razu się w niej zakochał, kochał ją – jak twierdził – zanim się urodziła. Państwo Éluard odwiedzili Salvadora w jego samotni w Portlligat. Wkrótce Dalí pojechał do nich do Paryża, by ukończyć portret Paula. Wówczas zaprzyjaźnił się ze swoim ziomkiem Picassem, przywódcą ruchu surrealistycznego. Pojechał powtórnie do Paryża na swoją wystawę, ale tak naprawdę z zamiarem porwania Gali, co też uczynił. Zdążyli jeszcze przed ucieczką zobaczyć wspólny film S. Dalíego i L. Buñuela Pies andaluzyjski. Zamieszkali w Portlligat, gdzie artysta spędził dzieciństwo i wczesną młodość. Salvador kupił kilka chat rybackich, przebudował je, łącząc w labirynt liczne pokoje, które wyposażył w meble i użyteczne przedmioty według własnego projektu. Przed Domem-Muzeum gapi się na tłumy turystów ogromna ryba, na dachu połyskuje w słońcu ogromne jajo. We wnętrzu jest m.in. owalny salon Gali, na piętrze basen z ogrodem pełniący funkcję salonu, w którym małżonkowie przyjmowali gości. Po wojnie Salvador kupił w swym rodzinnym mieście Figueres zniszczony budynek teatru i przebudował, znów tworząc labirynt pomieszczeń różnych kształtów i rozmiarów. Całość ozdobił ekstrawaganckimi rysunkami i rzeźbami. Z daleka widać na dachu Teatru-Muzeum ogromne białe jaja. W wielkiej sali nakrytej kopułą stworzył iluzjonistyczne malowidło, które – w zależności od kąta widzenia – ukazuje rysy twarzy Gali lub A. Lincolna, prezydenta Stanów Zjednoczonych. Są tu znane dzieła surrealisty: Miękki autoportret z pieczonym boczkiem, Atomowa Leda, Droga chleba. Na patio stoi totem zrobiony z opon samochodowych oraz konstrukcja Deszczowy cadillac (samochód z padającym wewnątrz deszczem i unoszącą się nad karoserią perską królową). Teatr-Muzeum nazwał Dalí „gigantycznym obiektem surrealistycznym”. W 1968 r. z myślą o swej muzie nabył w Púbol zrujnowany gotycko-renesansowy zamek (wiadomo, że istniał już w 1017 r.) i stworzył nową surrealistyczną fantazję. Gala rezydowała w nim w latach 1971–1980, a on odwiedzał ją „na specjalne zaproszenie”. Gdy umarła w 1982 r. w Portlligat, pochował ją w krypcie zamku w Púbol, „w głębi ziemi, w marmurze obraz zatrzymany Gali mej kochanej”, obok drugiego grobu przygotowanego dla siebie. Grobowce przedzielił ścianką z otworem; wierzył, że będzie wiedział, kiedy nadejdzie jego czas, wówczas miał położyć się w swoim grobie, wziąć Galę za rękę i umrzeć. Dlatego po śmierci Gali nie opuszczał Púbol. Tak się jednak nie stało. Po pożarze w swoim pokoju, ciężko poparzony został przeniesiony do Figueres. W noc jego konania 12 mężczyzn na polecenie burmistrza pospiesznie rozkopywało piwnice w aneksie pod Teatrem-Muzeum. Władze Figueres uznały, że to dobre dla miasta posiadać grób sławnego artysty. Turyści chodzą po posadzce, oglądając jego dzieła, i nie wiedzą, że depczą grób Salvadora Dalíego. A Gala wciąż czeka w Púbol...

Zofia Siewak-Sojka