Jadę do Barcelony

Tylko jak wypocząć? Hoteli, pensjonatów wprawdzie jest mnóstwo, ale przecież to miasto nigdy nie śpi! Napić się wody z tej zaczarowanej fontanny czy nie? A jeśli czar zadziała i trzeba będzie na zawsze pozostać w Barcelonie... i nie spać?

BARCELONA

jest stolicą Katalonii, wspólnoty autonomicznej w Królestwie Hiszpanii. Miasto leży na wzgórzach i nad brzegami Morza Śródziemnego, od północy wznosi się pasmo górskie Sierra de Collserola.

Kiedy jechać?

Zwiedzanie i zabawa cały rok, kąpiele w morzu od maja do końca września.

Potrawy, smakołyki, napoje

rape a la marinera (diabeł morski w sosie z białego wina, migdałów, czosnku, chili, z krewetkami i granatem), llagosta i pollastre (kurczak i langusta w sosie z pomidorów, orzechów włoskich, migdałów, gorzkiej czekolady i szafranu), esqueixada (przystawka z surowego dorsza, pomidorów, cebuli, papryki i czarnych oliwek); orxata (pyszny napój migdałowy), mel i matò (deser z miodu i żółtego sera z koziego mleka), crema catalana(deser z kremu jajecznego w polewie karmelowej).

Wyjątkowe zakupy

do butików i sklepów najsłynniejszych projektantów mody przy Passeig de Gràcia i Diagonal dowozi turystów specjalny niebieski Tomb Bus; stragany w Mercat de Sant Josep, modernistycznej hali targowej.

Bar (wiadomo)

cel (cell: niebo)-ona (ona: fala) to dla wielu turystów miasto nieustającej zabawy. Każda dzielnica ma swoje „zagłębie rozrywki”, z najróżniejszymi lokalami o odmiennym charakterze: restauracje, przytulne kafejki i kawiarnie tarasowe, do których wchodzi się w przerwach zwiedzania muzeów, popołudniowe koktajlbary, wieczorne puby i nocne kluby – czynne od 1.00 lub 2.00 w nocy do późnych godzin rannych. Wtedy ci, którzy mają już trochę dość, idą do baru na pokrzepiającą gęstą gorącą czekoladę, a potem na plażę poleżeć lub potańczyć na piasku w niewielkich barach chiringuitos, poustawianych nad brzegiem morza, a ci bardziej tryskający energią wędrują do klubów after hours (after party), otwartych całą dobę. Wyczerpani zwiedzaniem muzeów i barów turyści mogą, wzorem wyczerpanych pracą barcelończyków, udać się do salonu sjesty i za odpowiednią opłatą skorzystać z wygodnego łóżka, gwarantującego odprężający zdrowy sen. Salony sjesty, faktyczne popołudniowe sypialnie, są wybawieniem dla tysięcy barcelończyków mieszkających daleko od miejsc pracy.

W Barri Gòtic (Dzielnicy Gotyckiej) przy Plaça Reial królują kluby La Macarena, Soul, Sidecar, Jamboree; modne bary urządzono w postindustrialnych wnętrzach wokół Mercat del Born oraz Passeig del Born, znanej od średniowiecza ulicy jarmarków. Chekere Jazz Club (ul. Ample 54) oferuje zniżki gościom z Polski. W dzielnicach Raval i Barceloneta z tradycyjnymi tawernami sąsiadują awangardowe lokale młodzieżowe i artystyczne kafejki. Niezliczone bary i kluby w Port Vell (Starym Porcie, z centrum handlowo-rozrywkowym Maremàgnum) i w Port Olímpic (Porcie Oimpijskim) stale obrastają nowymi atrakcjami. Równie gorąca atmosfera panuje w dzielnicy Gràcia i Poble Espanyol (Hiszpańskiej Wiosce na Montjuïc (Żydowskiej Górze). Klub Liquid z troską o rozgrzanych zainstalował wielki basen. Największe dyskoteki w mieście to Otto Zutz (ul. Lincoln 15) i Bikini (ul. Dieu).

Wielką popularnością – także wśród młodzieży – cieszą się eleganckie tradycyjne salony tańca: La Paloma (ul. Tigre 27), Sala Cibeles (ul. Còrçega). Orkiestry grają przeboje modne w okresie... przedostatniego przełomu wieków, w latach międzywojennych i późniejszych – do lat 60. i czasem 70. XX w. Turyści z ciekawością zaglądają do nostalgicznego piano-baru Blue Moon (Rambla 128), nasuwającego myśl o filmie Casablanca, i do działającej od ponad stu lat Cafè de l’Òper (Rambla 74), gdzie pewnie zostaną poinformowani o tym, że wyrzucono z niej awanturnika... Pabla Picassa. Wielki malarz miał swoją pierwszą wystawę (1901 r.) w kawiarni Els Quatre Gats (Cztery Koty; ul. Montsió 3), zaprojektował też kartę dań, reprodukowaną do dzisiaj. Cztery Koty w Barcelonie, podobnie jak Jama Michalika w Krakowie czy Czarny Prosiak w Berlinie, były miejscem spotkań artystycznej bohemy. Kawiarnia znajduje się w modernistycznym domu z 1896 r., zaprojektowanym przez Josepa Puiga.

Jak głosi legenda, z kropli krwi smoka zabitego przez św. Jerzego, wyrosła czerwona katalońska róża. Stała się symbolem katalońskiego odrodzenia narodowego i kulturalnego – reinaixença – pod koniec XIX w., gdy Katalończycy rozpoczęli długą i mozolną walkę z Kastylią o swobody polityczne i prawo używania ojczystego języka w piśmiennictwie. „Katalońszczyzna nie zaniknie, nie czyńcie sobie złudzeń. Mowa katalońska nie umarła, ona żyje, tak jak żyje mowa kastylijska”, pisał po katalońsku na początku XX w. poeta doby modernizmu Joan Margall. Inni twórcy także pisali po katalońsku, czytelnicy poszukiwali katalońskich książek... W dniu św. Jerzego (23 kwietnia), patrona Katalonii, mężczyzna otrzymywał książkę, kobieta – czerwoną różę. Zwyczaj ten jest pielęgnowany do dziś. Czerwona katalońska róża rozkwitła w barcelońskiej secesji zwanej modernizmem. Obecnie jest symbolem Ruta del Modernisme, turystycznego szlaku prowadzącego do najpiękniejszych budowli, zaprojektowanych przez najwybitniejszych architektów tego okresu (Antoni Gaudí, Josep Puig i Cadafalch, Lluís Domènech i Montaner). Palau Güell (Pałac Güell; Rambla), ukończony w 1889 r., był zwiastunem stylu Antoniego Gaudíego. Zwykle ukrywanym funkcyjnym żelaznym przyporom wewnątrz budynku Gaudí nadał rangę artystyczną, traktując jako element dekoracyjny. Fasada jest asymetryczna, zamiast dachu – taras, pokryte glazurą i szkłem kominy i wyloty wentylacyjne przypominają kolumny, trzykondygnacyjny salon przykrywa kopuła charakterystyczna dla architektury islamskiej. Mansana de la Discòrdia (kat. mansana znaczy „jabłko” i „kwartał”; discòrdia – „niezgoda”) są to trzy secesyjne budynki, stojące w rzędzie przy Passeig de Gràcia, zaprojektowane przez trzech architektów. Formy tych budynków i elementy architektoniczne „kłócą się z sobą”, są nieharmonijne, nie pasują do siebie. Wnętrze Casa Lleó de Morera (projektant Lluís Domènech i Montaner) zdobią mozaiki i malowidła przedstawiające sielankowe sceny wiejskie. Casa de Amatller (proj. Josep Puig i Cadafalch), ze schodkowym szczytem i heraldycznymi rzeźbami nad drzwiami i oknami, łączy style gotycki i mauretański. Hol ma szklany dach, witrażowe kopuły i spiralne kolumny. Na parterze pomiędzy tymi domami jest Muzeum Perfum, z pojemnikami i flaszeczkami od czasów rzymskich po obecne. Casa Batlló, dzieło A. Gaudíego, nazwano „hymnem Katalonii”, gdyż całe zdobnictwo sławi czyny św. Jerzego, patrona kraju. Żelazne balkony przypominają czaszki ofiar smoka, wykusz na piętrze – kości i ścięgna pozostałe po jego posiłku, a dach wyobraża samego potwora, którego przebija włócznia św. Jerzego – okrężna wieża. Innym balkony kojarzą się z patrzącymi złowrogo zwierzęcymi oczami, natomiast S. Dalí porównał Casa Batlló do „spokojnych wód jeziora”. Inne dzieło Dalíego, Casa Milà (przy Passeig de Gràcia), barcelończycy nazwali La Pedrera (kamieniołom, kopiec skalny). Jest to ośmiokondygnacyjny budynek bez prostych płaszczyzn, bez żadnego kąta prostego, z dwoma okrągłymi dziedzińcami, dachem ozdobionym fantazyjnymi kominami przypominającymi straszaki na czarownice na dachach pirenejskich wiosek. Pofałdowana fasada przypominała stoki góry Montserrat, a mieszkania i balkony z kutego żelaza jaskinie krasowe. Inni twierdzili, że inspiracją architekta był poprzecinany strumieniami skalisty wąwóz L’Argentaria w Pirenejach.

Parc Güell

synteza architektury i przyrody – zaprojektował A. Gaudí jako miasto-ogród; prace ukończył jego asystent J.M. Jujol. Ukośne arkady wsparte o górę, wielkie groty wśród drzew, bajkowe domki wśród figur fantastycznych stworów, smoków i salamander, tworzą niezwykły kolorowy świat z ceramiki, kamienia i żywej natury. Centrum stanowi pawilon podparty 84 doryckimi kolumnami ozdobionymi mozaiką, do których z dachu spływa woda deszczowa; dach to olbrzymi taras widokowy z najdłuższą ławką świata (152 m), wykonaną z ceramiki, przywodzącą na myśl pełzającego węża. Ale jest i ogromny wąż, Pyton z greckiej mitologii strzegący podziemnych wód…

Sagrada Família

(pełna nazwa Kościół Wotywny pw. Świętej Rodziny), najwspanialsze dzieło epoki modernizmu, wciąż pozostaje w budowie. A. Gaudí rysował plany, kierował realizacją, wykonywał elementy architektoniczne od 1891 do śmierci w 1926 r. (zmarł nierozpoznany w szpitalu po wypadku ulicznym); od 1914 r. architekt mieszkał w pracowni na terenie wznoszonego i upiększanego kościoła. Prace, z długimi przerwami, są kontynuowane od lat 50. XX w. Symboliczna budowla – „kazanie w kamieniu”, jak mawiał Gaudí – wyraża wiarę i religijne przeżycia duchowe. Trzy portale Fasady Narodzenia symbolizują Wiarę, Nadzieję i Miłość, gołębie nad fasadę – wiernych, 12 zaplanowanych iglic – 12 apostołów, ozdobiona rozetą 180-metrowa wieża na skrzyżowaniu naw – chwałę Jezusa. Poszczególne figury symbolizują bolesne i radosne tajemnice różańca. Gaudí realizował inspirowane formami w przyrodzie fantazje dekoratorskie, używając barwnej ceramiki, kolorowego szkła. Turyści mogą dostać się na szczyt okrągłej wieży i dach (z mnóstwem figur, elementów ozdobnych) windą lub 400 krętymi kamiennymi schodami (zejście z ciągłym widokiem przerażającej głębokiej studni dostarcza emocji, ale nie należy ryzykować).

Rambla

to „jedyna ulica na świecie, która – chciałbym – żeby nigdy się nie skończyła” (Federico García Lorca). Kończy się jednak obsadzona palmami wspaniała aleja – ciąg pięciu ulic – biegnąca w dawnym korycie wyschniętej rzeki. Aleja tych, którzy się spieszą, którzy spacerują, zaglądając do nastrojowych kafejek, słuchają ulicznych muzyków, podziwiają żywe pomniki, przedstawiające ważne postaci historyczne, dawnych wielkich artystów katalońskich i europejskich, zatrzymują się przy klatkach z rozśpiewanym ptactwem, kioskach z kwiatami, siadają, by pozować do portretów… Taka jest Rambla; zaczyna się przy pomniku Krzysztofa Kolumba, stojącego na 60-metrowej korynckiej kolumnie z lanego żelaza. Tutaj w Port Vell 3 kwietnia 1493 r. witali uroczyście odkrywcę, wracającego z wyprawy do Nowego Świata, Królowie Katoliccy Izabela i Ferdynand. Turyści natomiast odkrywają urodę Barcelony z tarasu widokowego pod stopami odważnego żeglarza. Na drugim krańcu Rambli, przed Plaça Katalunya (Plac Kataloński), stoi owa XIX-wieczna fontanna (Font de Canaletes), z zaczarowaną wodą – kto się jej napije, na zawsze pozostanie w Barcelonie, przynajmniej wspomnieniami, a już na pewno kiedyś do niej wróci. Do kawiarni Zurich, przy Placu Katalońskim, jak przed ponad stu laty nadal przychodzą artyści, literaci i politycy.

Barri Gòtic(Dzielnica Gotycka)

Dzieje Barri Gòtic (Dzielnica Gotycka), która dała początek miastu, najlepiej ilustruje La Seu, najwspanialsza gotycka katedra w Hiszpanii. W IV w. na fundamentach rzymskiej świątyni gmina chrześcijańska zbudowała niewielką bazylikę, w VI w. powiększono ją i ofiarowano św. Eulalii, męczennicy zgładzonej w 303 r. za wyznawanie wiary w Chrystusa (w krypcie pod głównym ołtarzem można zobaczyć alabastrowy sarkofag z relikwiami świętej). Maurowie w VIII w. zburzyli kościół i postawili meczet, w połowie XII w. rozpoczęto budowę romańskiego kościoła, który w XIV w. rozbudowano już w stylu gotyckim. W 1493 r. ochrzczono w nim sześcioro karaibskich Indian, przywiezionych przez Kolumba. Przepiękne XIV-wieczne krużganki wychodzą na śródziemnomorski ogród z gotycką studnią i obudowanym stawem, po którym pływają gęsi. Ich głośne gęganie towarzyszy czasem liturgii w katedrze. Nikt ich stamtąd nie usuwa, gęgają sobie spokojnie od ponad pięciu wieków, ponieważ, gdyby ktoś je zabrał, zapadłaby się katedra, przestałaby istnieć Barcelona, Katalonia… (taką samą funkcję pełnią ich koledzy kruki w londyńskiej Tower, nawet podcięto im skrzydła, żeby nie nawiały). Z dachu katedry najlepiej widać budynki z kamiennymi maszkaronami i gargulcami wykrzywiającymi się do imprezowiczów wędrujących po barach w krętych zaułkach i przy wąskich gotyckich ulicach. Domy przy ulicy d’Avinyò zajmowały niegdyś lupanary – w jednym z nich rezydowały owe panny, które Pablo Picasso uwiecznił na swym pierwszym kubistycznym obrazie Panny z Awiniońskiej. Do rzymskiego miasta Barcino, ukrytego pod Plaça del Àngel, schodzi się w dół wejściem w Muzeum Miasta. W głębokich podziemiach widać starożytne ulice, mozaiki podłogowe rzymskich willi, pozostałości kanalizacji i kadzie do produkcji wina.

Przy średniowiecznej ulicy Montcada, gdzie pomiędzy skromnymi domkami pysznią się XIV- i XV-wieczne pałace budowane w stylu bogatego w ozdoby gotyku katalońskiego, jest Muzeum Picassa, zajmujące pięć arystokratycznych rezydencji. Warte uwagi są też dwa muzea: Museu Barbier-Mueller ze zbiorami sztuki prekolumbijskiej i muzeum ubiorów i przedmiotów codziennego użytku z różnych epok. Pobliska kawiarnia El Xampanyet (pod nr. 22) zachwyci wystrojem w stylu art. déco.

Raval

, niegdyś dzielnica spelunek i podejrzanych interesów, wyszlachetniała dzięki wspaniałemu muzeum MACBA (Muzeum Sztuki Współczesnej), które dało impuls życiu artystycznemu; pełno tu teraz kafejek, galerii sztuki, eleganckich restauracji wśród tradycyjnych tawern. 

Camp Nou

kojarzy się ze stadionem piłkarskim klubu FC Barcelona, zwanego Barçą. Barwy klubu – błękit i czerwień – stały się symbolem Katalonii w okresie dyktatury Franco, gdy zabroniono wywieszania katalońskiej flagi. Zagorzałym kibicem i honorowym członkiem Barçy był papież Jan Paweł II.

Montjuïc (Żydowska Góra)

Na Montjuïc (Żydowską Górę) wjeżdża z Moll de Barcelona, koło pomnika Kolumba, kolejka linowa (wspaniały widok na miasto). Nazwa wzgórza (173 m n.p.m.) pochodzi od społeczności żydowskiej, która je zajęła, gdy została wypędzona z miasta, a pod koniec XV w. także ze swojej góry. Wystawa Światowa 1929 całkowicie zmieniła wygląd i charakter Montjüic – w ciągu 13 miesięcy barcelońscy architekci wyczarowali Poble Espanyol (Hiszpańska Wioska), najprawdziwsze miasto z rynkiem głównym, ulicami i budowlami reprezentującymi style architektoniczne charakterystyczne dla poszczególnych miast hiszpańskich. Są tu repliki XI-wiecznych murów i bramy miasta Ávili, renesansowy ratusz (z Valderrobres), mudejarowo-gotycka dzwonnica (Utebo), Calle Caballeros z barokowymi rezydencjami arystokracji (Soria), zaułek typowego miasta w Andaluzji miasta, platereskowe budynki (Sigüenza), romański klasztor San Miguel zbudowany z fragmentów oryginalnych klasztorów w Katalonii, XV-wieczny gotycki dom (Cáceres), XVI-wieczny herreriański budynek (Plasencia), dom miejski z balkonem na całej szerokości fasady z Kraju Basków, budynek z Palma de Mallorca (Majorka, Baleary), ponad 40 zakładów rzemiosła artystycznego z wyrobami  typowymi dla różnych regionów Hiszpanii, XVI-wiecza Casa de las Cadenas z Toledo (nazwa od łańcuchów; jeśli skazaniec zdołał przedrzeć się przez mur domu, otrzymywał tutaj prawo azylu). W zbudowanym wówczas Palau Nacional (Pałac Narodowy) mieści się obecnie MNAC (Museu Nacional d’Art. de Catalunya, Narodowe Muzeum Sztuki Katalońskiej), prezentujące sztukę od wczesnego średniowiecza do połowy XX w., m.in.. Malowidła największych europejskich artystów (m.in.. Zurbrána, Goyi, Rubensa, Cranacha). W dziale sztuki romańskiej zebrano kamienne rzeźby (z VI–X w.) i freski (XIII w.) z niszczejących kościołów w pirenejskich wioskach. Freski zostały odkute z murów, a następnie ułożone w zrekonstruowanych apsydach, łukach, niszach ołtarzowych. W następnych latach powstawały słynne teraz muzea z bogatymi zbiorami, m.in.. Muzeum Etnologiczne (sztuka i kultura Australii, Oceanii, Ameryki Łacińskiej i in.), Muzeum Archeologiczne (eksponaty greckie, kartagińskie, rzymskie). Muzeum Fundació Joan Mirò powstało z fundacji awangardowego malarza i rzeźbiarza J. Mirò, który podarował miastu swój dorobek artystyczny (m.in.. Słynne dzieła Ogień w przestrzeni i naga kobieta, litografie Barcelona). Mirò, przeciwnik dyktatury Franco, przemycał w swych pracach barwy flagi katalońskiej. W Parc de Joan Mirò stoi słynna rzeźba tego artysty Kobieta i ptak (Dona i ocell). Z okazji Wystawy Światowej 1929 powstał też Stadion Olimpijski (rozbudowany w 1990 r.), a w 1955 Pałac Sportów (obecnie Teatr Muzyczny; nazwa Pałac Sportów odnosi się do zaprojektowanego przez japońskiego architekta Izozaki ogromnego Pałacu św. Jerzego). W dawnym Pałacu Sportów w styczniu 1976 r. Lluís Llach, który właśnie wrócił z przymusowej emigracji, zaśpiewał: „A mury runą, runą, runą…”. Koncert przemienił się w manifestację polityczną –  powiewały przemycone flagi katalońskie, tłum wznosił okrzyki: „Wolność! Amnestia! Autonomia dla Katalonii!”. Pieśń katalońskiego barda L’estac (Mur) powtórzyli Polacy w 1980 r. I runęły mury w Katalonii, w Polsce, w Berlinie… i „zawaliły stary świat”. W 2000 r. –  w dwudziestolecie powstania „Solidarności” – na koncercie śpiewali wspólnie Lluís Llach i Jacek Kaczmarski, który pieśń L’Estac spopularyzował w Polsce.

W Poble Espanyol mieszkają rzemieślnicy, artyści, robotnicy, studenci, profesorowie, właściciele licznych lokali gastronomicznych i rozrywkowych. Do tej modnej „wioski” przyjeżdżają pary zawrzeć związek małżeński w kościele lub w urzędzie stanu cywilnego.

W dzielnicy Camp Nou znajduje się zachwycający gotycki zespół klasztorny i pałac; umieszczono tam cenne zbiory węgierskiego barona Thyssena Bornemiszy (dzieła Cranacha, Tintoretta, Rubensa, Zurbárana, Tycjana, Velázqueza).

Z góry Tibidabo (500 m n.p.m.) rozciąga się wspaniała panorama Barcelony, można nawet dojrzeć Pireneje i Majorkę. Według legendy, to tutaj Szatan kusił Jezusa: „Haec omnia tibi dabo, si cadens adoraberis me” („Dam ci to wszystko, jeśli padniesz i oddasz mi pokłon”). Turyści wjeżdżają windą do stóp posągu Chrystusa na wieży neogotyckiego kościoła podziwiać widoki i potem zwiedzają Park Atrakcji (karuzele, zjeżdżalnie itp.), Muzeum Automatów (mechaniczne zabawki, szafy grające), Muzeum Nauki (z salą na rozmaite eksperymenty).

Klasztor wśród głazów masywu Montserrat (1236 m n.p.m.) to ostoja katalońszczyzny w epokach prześladowań i miejsce pielgrzymek wiernych z całej Hiszpanii, którzy przybywają, by pomodlić się przed figurką Czarnulki (La Moreneta), czyli Czarnej Madonny. Powiada chrześcijańska legenda, że aniołowie złotą piłą przecięli górę (nazwa Montserrat znaczy „przepiłowana góra”), by ludzie zbudowali tam kościół dla NMP i Dzieciątka. Święty Piotr przybył tam ok. 50 r. i zostawił figurkę wyrzeźbioną przez św. Łukasza. Wiadomo, że figurka została odnaleziona w 880 r. w grocie eremity; wówczas wierni zbudowali kaplicę, a w 976 r. benedyktyni wznieśli budynki klasztorne. Do cudami słynącej La Morenety wędrowali pątnicy z odległych krain. Klasztor bogacił się, a nawet w 1409 r. uniezależnił się od Rzymu. W 1811 r. został splądrowany przez wojska napoleońskie, co ciekawe, kronikarze hiszpańscy zanotowali, że dowódcy polskich oddziałów w armii Napoleona odmówili szturmu na klasztor, a nawet starali się powstrzymać Francuzów przed grabieżą. W okresie dyktatury frankistowskiej patrioci katalońscy przechowywali w nim cenne księgi i dzieła sztuki. Tutaj też zbierali się na tajnych zebraniach katalońscy opozycjoniści. Na górę wjeżdża kolejka linowa. Do Świętej Groty, w której odnaleziono La Morenetę, prowadzi malownicza droga wśród ogromnych bloków skalnych o fantazyjnych kształtach. Według ekspertyz, figurka Czarnej Madonny z Montserrat pochodzi z XII w.

Zofia Siewak-Sojka