Jadę do Indii! – Bombaj

Rejs na Słoniową Wyspę, bogata świątynia dźinijska, smutne wieże milczenia, popłakać ze śmiechu pod Bramą Indii, zagrać w bollywoodzkim filmie, przetrząsnąć bazary niczym z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy, ale czy kupić cenny pierścionek razem z palcem właściciela?

Thali - zestaw dań Indie

INDIE

(pow. 3 287 590 km², ludność 1 166 080 000), państwo w Azji, leży na Półwyspie Indyjskim, nad Zatoką Bengalską, Oceanem Indyjskim i Morzem Arabskim, na północy wznoszą się pasma Karakorum i Himalajów. Do Indii należą wyspy Andamany, Nikobary, Lakkadiwy i in. Indie graniczą z Pakistanem, Afganistanem, Chinami, Nepalem, Bhutanem, Birmą, Bangladeszem i Sri Lanką. Stolicą jest Nowe Delhi, językiem urzędowym hindi i wspomagającym angielski, ponadto 23 języki ma status oficjalny (jako urzędowe i wykładowe), gazety ukazują się w 90 językach, stacje radiowo-telewizyjne nadają w 24 językach i 146 dialektach. Ludność mówi ok. 415 językami i 1600 dialektami. Religie: hinduizm (78,14%), islam (12,5%), chrześcijaństwo (3,02%, w tym katolicyzm 1,13%, prawosławie 0,02%), ponadto sikhizm, animizm, buddyzm, dźinizm, bahaizm, judaizm, zaratusztrianizm. „Dzięki hinduizmowi kocham chrześcijaństwo, islam i wiele innych religii” – Mahatma Gandhi.

Kiedy jechać?

Pora sucha trwa od listopada do lutego, monsunowa od czerwca do września, wilgotna od marca do października. Najbardziej gorąco (40°C) jest w porze wilgotnej, najchłodniej od grudnia do lutego.

Potrawy, smakołyki napoje

dhal (zupa z soczewicy), nihari (rosół na kozim mięsie), thali (zestaw wielu dań), dosa (placki z ciasta ryżowego z dodatkiem soczewicy), bombil (ryba suszona na słońcu i smażona), ćapati (pszenne placki, pieczywo), bonda (paszteciki z tłuczonych ziemniaków), gulab dźamun (smażone kulki z ciasta z syropem różanym), mattar panir (groch z serem w sosie pieczeniowym), samosa (warzywa lub mięso w cieście, smażone na głębokim tłuszczu), gusztaba (pikantne zrazy w sosie jogurtowym; kulfi (lody z szafranem, orzechami i owocami), barfi (mleczne cukierki), owoce mango (szczególnie ceniona odmiana Alphonso), lassi (słodzony jogurt), dźal dźira (napój z soku limonki, z kminkiem, miętą i solą), kurd (jogurt z bawolego mleka), tody (napój alkoholowy z mleczka palmowego).

Wyjątkowe zakupy

drogie butiki i uliczne stragany przy Shahid Bhagat Singh Marg (dawna Causeway), sklepy w słynnym hotelu Taj Mahal Palace, Zaveri Bazar (5 kondygnacji) działający od 1865 r.; Chor Bazaar (Bazar Złodziei).

MUMBAI – BOMBAJ

Licząca ponad 17 mln mieszkańców stolica stanu Maharasztra i handlowo-biznesowa stolica Indii leży wyspie Salsette na Morzu Arabskim i na wybrzeżu Konkan. Salsette powstała przez połączenie wałami ziemnymi i groblami siedmiu mniejszych wysp. Nazwa Bombaj pochodzi z portugalskiego Bom Bahia (Dobra Zatoka), Anglicy zamienili ją na Bombay. W 1995 r. postanowieniem rządu zmieniono nazwy używane w okresie Radźu („brytyjskie panowanie”, Indie Brytyjskie) na indyjskie, nawiązujące do postaci bóstw, bohaterów narodowych i chwalebnej przeszłości kraju. Nazwą Mumbai uczczono boginię Mumbę, miejscową manifestację bogini Parwati, małżonki boga Śiwy. Kosmopolityczni mieszkańcy miasta (liczne indyjskie grupy etniczne, imigranci z całego świata), nadal używają zasiedziałych angielskich nazw. Turystycznym centrum w Mumbaju jest promenada Marine Drive nazwa Netaji Subi Veer Nariman Road), biegnąca wzdłuż wybrzeża Morza Arabskiego. Obejmuje dystrykt biznesowy Nariman Point, najstarszą dzielnicę z plażami i kolonialną zabudową Chowpatty Beach oraz zabytkowe Malabar Hill. Słynna Causeway (Shahid Bhagat Singh Marg) przyciąga turystów z zachodu wyjątkową atmosferą bazarów, kawiarń i barów, podobnie Colaba, z kolonialnymi budynkami i mnóstwem klubów i eleganckich restauracji. W dawnych młynach, Phoenix Mills, urządzono galerie handlowe, restauracje i centra rozrywki. Ciekawi turyści nie ominą Chor Bazaar (Bazar Złodziei), o którym krążą mrożące krew w żyłach opowieści: podobno ktoś kiedyś kupił tam cenny pierścień razem z palcem poprzedniego właściciela. W rzeczywistości jest to targowisko z antykami i starą i nową biżuterią.

Bhakti – miłosne oddanie

Wszyscy bogowie (a w hinduizmie jest ich około 33 milionów – wraz z wcieleniami, przeobrażeniami, zstąpieniami w postaci ludzkiej, zwierzęcej, roślinnej, duchów, gór, kamieni, rzek, źródeł i zjawisk przyrody) są manifestacją emanacji wiecznego i nieskończonego Brahmana, czyli poznawalnymi aspektami tej emanacji. Bogowie w hinduskim panteonie i ich liczne wcielenia są przedstawiani – z przynależnymi im atrybutami – w formie figur i malowideł. Praktykujący ceremoniały miłosnego oddania się bogu (bhakti) składają ofiary wybranemu bóstwu na ołtarzach w domu i w świątyni (mandir). Wizerunek wyobrażający boga nie jest symbolem, lecz jego fizyczną i duchową obecnością. I z takim bóstwem, objawionym w wizerunku, wierni szukają miłosnej bliskości poprzez osobiste uczestnictwo w jego „życiu”. Wierny rano budzi boga modlitwą, kąpie, nasącza wonnymi olejkami, ubiera w kosztowne szaty, ozdabia klejnotami i podaje na ołtarzu śniadanie. Karmienie (słodycze, owoce, klarowane masło ghi) odbywa się trzy razy dziennie. Wieczorem, z zachowaniem odpowiednich rytuałów, należy ułożyć boga do snu. W ciągu dnia kładzie się kwiaty na ołtarzu, zapala kadzidełka, wypowiada mantry, śpiewa i wykonuje święty taniec (to dar dla boga).

Banganga Tank

Hinduistyczne świątynie, wzniesione w XIII w., otaczają Banganga (Źródło Gangi), w którym miejscowi i pielgrzymi dokonują ablucji, wierząc w uzdrawiającą moc wody. Rama, siódme wcielenie boga Wisznu (bohater eposu Ramajana, spisanego przez wieszcza Walmikiego), spoczął w tym miejscu w drodze na Lankę, gdzie jego ukochaną Sitę więził demon Rawana. Spragniony, poprosił swego brata Lakśmanę, by przyniósł wody. Lakśmana wypuścił strzałę z łuku Ramy, a ona powróciła i wtedy wytrysło źródło z wodą z świętej rzeki Gangi (Ganges). Kompleks świątyń znajduje się pośród wieżowców i awangardowych budowli na południowych obrzeżach Malabar Hill.

Świątynia dźinijska

„Loka samasta sukhino bhawantu. Om, śanti, śanti, śanti.” – „Niechaj światy istnieją jednako szczęśliwe. Om, pokój, pokój, pokój.” (Modlitwa o pokój dla wszystkich ludzi)
Wzniesiona w rejonie Malabar Hill, wyróżnia się bogactwem dekoracji, przedstawiających postacie dźinijskich trithankara (świętych nauczycieli), słoniogłowego Ganeśi i symbol ahimsa (ahinsa), doktryny nakazującej szacunek dla wszystkich form życia na Ziemi. Dźinijski symbol ahimsa to otwarta dłoń z rysunkiem samsary (kołowrót życia i śmierci). Wardhamana Mahawira (Wielki Bohater; ok. 540–460 p.n.e.), reformator religijny i twórca dźinizmu, nazwany przez uczniów Zwycięzcą (Dźina) nauczał, że światem rządzi prawo karmana, a wszystko, co istnieje – ludzie, zwierzęta, rośliny – ma duszę (dźiwa). Wyzwolenie (moksza) z kołowrotu życia i śmierci ludzka dusza osiągnie po pokonaniu 14 etapów, jeśli człowiek spełni warunki dobrego bytowania na ziemi. W I w. p.n.e wyznawcy dźinizmu podzielili się na dwa odłamy: śwetambarów noszących białe szaty i digambarów „odzianych w powietrze”. Śwetambarowie ślubują uczciwe życie, odrzucanie ziemskich namiętności, nieczynienie krzywdy żadnym istotom żywym. Na znak pogardy dla wartości materialnych przełożeni odłamu „odzianych w powietrze” nie noszą ubrań, poza opaskami na usta, by przypadkiem z wdychanym powietrzem nie połknąć jakiegoś żywego stworzenia. W hierarchii społecznej Indii dźiniści są sprawnymi przedsiębiorcami i ogromne fundusze przeznaczają na budowę i upiększanie świątyń.

Świątynia ognia i wieże milczenia

Wzniesiona w stylu art déco, XIX-wieczna świątynia Parsów, z wyróżniającym ją symbolem religijnym faravahar (wybór dobra), sąsiaduje z wieżą milczenia (dachma), nad którą unoszą się sępy. Kapłani zaratusztriańskiej świątyni ognia pięciokrotnie w ciągu doby dokładają drew, by nieprzerwanie płonął święty ogień. Podczas tego rytuału zakładają przepaski na usta, żeby świętego ognia swym oddechem nie skazić. W 2005 r. zakazano w Indiach produkcji diflofenaku, leku przeciwbólowego i przeciwgorączkowego, gdyż odkłada się w ciele, a spożywany niebezpośrednio przez sępy powoduje u nich niewydolność nerek. W efekcie tej choroby drastycznie zmniejszyła się populacja sępów.
Zaratusztrianizm, wywodzący się z politeistycznego mazdaizmu, państwowej religii Persów, należy do najstarszych religii świata. Reformator religijny Zaratusztra (ok. 628–551 p.n.e.) ogłosił, że bóg Ahura Mazda objawił mu tajemnice stworzenia i dał Gathy z trzema zasadami postępowania: Humata (Dobre Myśli), Huchta (Dobre Słowa) i Huarszta (Dobre Uczynki). Ahura Mazda wydzielił z siebie Świetliste Istoty (dobre emanacje) i przez nie stworzył świat doskonały, bezpostaciowy. W siódmym dniu, gdy odpoczął, stworzył ogień, nadał rzeczom postać i puścił w ruch upływ czasu. A wtedy otworzyła się droga złemu Angra Manju, który stworzył złe dewy – demony wojny, głodu, tyranii, chorób – i one skaziły dobry świat. Z ostatnim oddechem człowieka w jego martwe ciało wstępuje demon, czyniąc je skażonym. Zmarłych nie można pogrzebać w ziemi, wrzucić do wody ani spalić, gdyż skalałoby to święte żywioły. Prastarym zwyczajem zwłoki należy umieścić na dachmie (wieży milczenia), żeby sępy oczyściły je z ciała, a potem kości wrzucić do głębokiej studni wewnątrz wieży, gdzie zamienią się w proch. Koncentryczna dachma ma trzy kręgi, osobne dla mężczyzn, kobiet i dzieci. Zmarłymi zajmują się tylko nasasalar (nosiciele ciał).
Wyznawcy zaratusztrianizmu w Indiach, zwani Parsami, są potomkami uciekinierów z Persji, podbitej w VIII w. przez Arabów. Opuszczając ojczyznę, zabrali z sobą święty ogień (atasz bahram), którego przez wieki strzegli ich kapłani. Parsowie do każdej nowej świątyni wnoszą święty ogień pochodzący z tej najstarszej. Także teraz wiozą go, udając się na emigrację do Stanów Zjednoczonych, Kanady, krajów Europy (niewielkie grupy mieszkają także w Polsce). Zaratusztrianie w diasporze są zmuszeni chować swoich zmarłych w betonowych grobowcach, ci bardziej zamożni przywożą ich do Bombaju.
Najsłynniejszymi Parsami, znanymi na całym świecie, byli przedsiębiorca Jamsetji Tata, zwany ojcem indyjskiego przemysłu, i Freddie Mercury (Farrokh Bulsara).

Wyspa Elephanta

Sprzed Wrót Indii odpływają statki wycieczkowe i promy na wyspę, nazwaną przez Portugalczyków „Słoniową”, gdyż znaleźli tam wielki kamienny posąg słonia (obecnie w Jijamata Udyan, dawnym Ogrodzie Wiktorii). Wyspa (9 km z Bombaju) leży na Morzu Arabskim. Skalne świątynie, wykute w dwóch wzgórzach, znajdują się na liście Kulturalnego i Przyrodniczego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Dwie mniejsze świątynie są buddyjskie, zespół pięciu, datowanych na V – VIII w., ich twórcy poświęcili kultowi Śiwy. Główna świątynia ma kształt kwadratu (symbolizującego doskonałość) o boku dł. 43 m, strop podtrzymuje 26 masywnych kolumn. Najwspanialsze jest tu ogromne popiersie (wys. 6,3 m) trójpostaciowego Śiwy (Trimurti). Głowa skierowana w prawo to Śiwa Wamadewa (Stwórca), na wprost pośrodku Śiwa Maheśmurti (Opiekun), w lewo Śiwa Bhairadewa (Niszczyciel). Pełnoplastyczny posąg w niszy przedstawia Ardhanariśwarę – Śiwę w męsko-żeńskiej postaci, symbolizującej jedność przeciwieństw, połączenie z boską małżonką, Mahadewą (Wielką Boginią), bez której nic by się nie dokonało. Jedną z manifestacji tej bogini jest Parwati, śakti (małżonka) Śiwy, przedstawiona w innej grupie rzeźb, z Śiwą i spływającą na niego świętą rzeką Gangą. Wejść do świątyni strzegą posągi strażników (dwarapala), w niszach tańczą boscy tancerze. Śiwa jest bowiem Naradźą (Królem Tancerzy), który wykonuje Ananda Tandawa (Taniec Szczęśliwości), tańcząc w rytm wszechświata. Na dziedzińcu pośrodku umieszczony jest lingam Śiwy, wyrażający nieskończoność boga. Hindusi stanowczo zaprzeczają, jakoby był to symbol falliczny, jak twierdzą zachodni religioznawcy, powtarzający bezpodstawne sądy XIX-wiecznych angielskich autorów, którzy mieli w pogardzie kulturę podbitych Indii.

Wrota Indii

W 1863 r. londyńczyk John Watson zbudował w 1863 r. dla znamienitych gości odwiedzających Bombaj wspaniały Watson’s Hotel. Nastała epoka Radźu (brytyjskie panowanie). Królowa Wiktoria otrzymała w prezencie „perłę w Koronie” – została utytułowana w 1877 r. cesarzową Indii. Wówczas skromny jeszcze przedsiębiorca Jamshedji Tata, syn kapłana w świątyni Parsów, nazwał na cześć władczyni swą fabrykę tekstyliów „Empress” (Cesarzowa). Z biegiem lat powiększał zakres działalności... Brytyjczycy wznosili okazałe rezydencje, podziwiane teraz gmachy użyteczności publicznej w kolonialnym stylu wiktoriańskim. W 1887 r. wyruszył z Victoria Station (obecna nazwa ku czci Ćhatrapati Śiwadźego, który stworzył w XVII w. imperium Marathów) pierwszy pociąg w Indiach. Dworzec zachwyca swą architekturą: łuki przyporowe, gotyckie wieżyczki, klasycystyczne posągi na szczytach dachu, centralna kopuła zwieńczona alegorią Postępu, kolorowe witraże w oknach ośmiobocznej wieży. Jamsedji Tata wszedł któregoś dnia do Watson’s Hotel, ale nie został wpuszczony do środka: pokazano mu napis „whites-only hotel” (hotel tylko dla białych). Cóż miał począć – zbudował przy nabrzeżu Colaba w 1903 r. Taj Mahal Palace, wtedy i teraz najbardziej ekskluzywny i najdroższy hotel w mieście (gościł koronowane głowy, członków brytyjskiej rodziny królewskiej, gwiazdy filmowe i estradowe pierwszej jasności, Kennedy’ego, Jacqueline Onassis, Obamę...). W 1911 r. Indie przygotowywały się do dawno już oczekiwanej wizyty króla Jerzego V z małżonką Marią. Bombaj powitał królewską parę najbardziej teraz rozpoznawalną budowlą w mieście – Gateway of India (Wrotami Indii). Imponujący łuk tryumfalny z żółtawego bazaltu, w stylu neogotyckim, zaprojektował George Wittet, twórca gmachu Muzeum Księcia Walii. Wrota Indii otworzyły się owego pamiętnego roku 1911 przed parą królewską przy nabrzeżu Colaba, w sąsiedztwie... Taj Mahal Palace. Może dlatego, że ów symbol brytyjskiego panowania w Indiach był wtedy atrapą z kartonu (właściwą budowlę bazaltową ukończono dopiero w 1924 r.), niezadługo rozsypał się Radź i z korony Wielkiej Brytanii wypadła w 1947 r. „indyjska perła”.

Śmiech to zdrowie!

O świcie Wrotami Indii wstrząsa huragan śmiechu. Dzieci, gospodynie domowe, biznesmeni, urzędnicy, właściciele sklepów, restauracji stoją w zgodnej gromadzie i pękają ze śmiechu. Krztuszą się, łzy spływają im po policzkach i śmieją się, śmieją... Kiedy już ochrypną, odchodzą do swych codziennych zajęć. W Bombaju działa ponad 70 Klubów Śmiechu, prowadzonych przez profesjonalnych terapeutów. Lekarze ci różnymi sposobami doprowadzają dobrowolnych pacjentów do śmiechu. Śmiech jest zaraźliwy, więc terapia – mająca uwolnić od stresu i zapewnić relaks – przebiega sprawnie. Najpopularniejszym miejscem śmiesznych spotkań jest Gateway of India. Turyści także mogą się tam dobrze wyśmiać, by nabrać sił do zwiedzania.

Bollywood

Innym miejscem terapeutycznym jest sala kinowa z wyświetlanymi filmami Bollywoodu. Tutaj widzowie stają się przyjaciółmi bohaterów filmowych, przeżywają ich losy, a najczęściej identyfikują się z nimi. Podczas trwania filmu krzyczą, ostrzegają postacie filmowe przed zdradą, niebezpieczeństwem, doradzają w trudnych sprawach (np. finansowych), wygrażają nikczemnikom, płaczą, gdy wydarzy się nieszczęście tym dobrym, i radują zawsze szczęśliwym zakończeniem. Ponadto piją i jedzą podczas filmu, rozmawiają z sąsiadami, tańczą, śpiewają kinowe przeboje. Granica między rzeczywistością a ułudą zaciera się. Kina otwarte są całą dobę, tak że w każdej chwili można uciec do tego lepszego świata, gdzie rozgrywane dramaty zawsze znajdą pomyślne rozwiązania... inaczej niż w życiu. Jeśli ktoś nieznajomy podejdzie na ulicy lub w lokalu do turysty czy turystki i zaproponuje rolę w bollywoodzkim filmie, nie będzie to żart, tylko zwyczajna propozycja, poparta kontraktem i odpowiednią zapłatą. Reżyserzy wciąż poszukują statystów, aktorów do drugo- i trzeciorzędnych ról, a odmienność europejskiej urody jest mile widziana.
Nazwa największej na świecie kinematografii, Bollywood, powstała z połączenia Bombaj i Hollywood. Pracuje w niej ponad 2,5 miliona ludzi, produkuje się ponad 1000 filmów rocznie. Wielkie centrum Bollywoodu – udostępnione do zwiedzania – znajduje się w pobliżu Bombaju.

Trochę polityki...

Krytyczna powieść Biały tygrys, o rzeczywistości współczesnych Indii, została przetłumaczona na ponad 20 języków pozaindyjskich. Aravinda Adiga (ur. 1974) pochodzi z Madrasu. „Nie oglądam już hinduskich filmów z zasady, ale w czasach, kiedy je oglądałem, tuż przed pojawieniem się tytułu rozbłyskała na czarnym ekranie liczba 786 – muzułmanie uważają, że to liczba magiczna, reprezentująca ich Boga – albo pokazywał się obraz kobiety w białym sari, do której stóp spadały złote monety; była to Lakszmi, bogini hinduistów.
W moim kraju panuje stary, uświęcony tradycją zwyczaj, że opowieść zaczyna się od modlitwy do Siły Wyższej. Myślę, Ekscelencjo, że ja też powinienem zacząć od złożenia pocałunku na dupie któregoś boga.
Którego zatem? Bo jest naprawdę duży wybór.
Muzułmanie mają jednego.
Chrześcijanie trzech.
A hindusi trzydzieści sześć milionów.
W sumie mogę wiec wybierać spośród 36 000 004 boskich dup.
Ale są tacy – i nie mam na myśli tylko komunistów jak Pan, lecz myślących ludzi ze wszystkich partii politycznych – którzy uważają, że w istocie niewielu bogów istnieje, a niektórzy wręcz są zdania, że nie istnieje żaden. Nie jestem filozofem ani poetą, skąd więc mam wiedzieć, jak jest naprawdę? Owszem, wygląda na to, że wszyscy ci bogowie prawie nic nie robią – zupełnie jak nasi politycy – a i tak rok po roku są wybierani na swe złote trony w niebie. Nie mówię, że ich nie szanuję. Skądże znowu, Panie Premierze! Niech Panu czasem nie przyjdzie taka bluźniercza myśl do żółtej głowy. Mój kraj należy do tych, w których opłaca się grać na obie strony: hinduski przedsiębiorca musi być jednocześnie rzetelny i nieuczciwy, drwiący i wierzący, podstępny i szczery. Teraz zamykam oczy, składam dłonie w pełnym czci namaste i modlę się do bogów, żeby rzucili światło na moją mroczną historię.
Proszę o wyrozumiałość, Panie Jaobao. To może trochę potrwać.
Jak Pan myśli, ile czasu by Panu zabrało pocałowanie 36 000 004 dup?”

Zofia Siewak-Sojka