Jadę do Meksyku! – Stolica i okolice część III

TEOTIHUACÁN

Kiedy jeszcze noc była, kiedy jeszcze dnia nie było, kiedy jeszcze nie było światła, zeszli się bogowie tam, gdzie Teotihuacán. (Primeros memoriales, Bernardino de Sahuagún. ok. 1559 r.)
Imperium ze stolicą w Teotihuacánie, usytuowanym w odległości 50 km od obecnego miasta Meksyku, kontrolowało w IV w. większość państw-miast, nawet Monte Albán Zacateków i ośrodki Majów na Jukatanie. W tym okresie liczba ludności w mieście powiększyła się do ok. 120 –130 tys. Mieszkały tam różne grupy narodowościowe, m.in. przybysze z Cuicuilco (na obrzeżach miasta Meksyku), najstarszego ośrodka religijno-ceremonialnego (1000 p.n.e. – 150 n.e.), który zniknął pod lawą po wybuchu wulkanu ok. 400 r. Kim byli założyciele Teotihuacánu (100 p.n.e. – VIII n.e.), w jakim języku mówili, nie wiadomo. Imperium rozpadało się od VII w., a jego wielki dorobek cywilizacyjny przejęli Toltekowie i następnie Aztekowie, którzy osiedlali się w dolinie Anáhuac (Dolinie Meksyku) od XII w., a w XV w. zajmowali terytorium od Zatoki Meksykańskiej po wybrzeże Oceanu Spokojnego.
Kiedy Aztekowie ujrzeli opuszczone miasto, które zapewne zbudowali giganci, nazwali je Teotihuacán – „Miejsce, gdzie rodzą się bogowie”. Długa aleja (ok. 3 km, szerokości 40 m) mogła być tylko Drogą Umarłych, a imponujące budynki po obu jej stronach grobami kapłanów i bogów. Bogów nieśmiertelnych, gdyż oni tutaj umarli, składając siebie w ofierze, żeby powstał Świat Piątego Słońca, po czym urodzili się na nowo.
Od Cytadeli, na południu Teotihuacánu, biegnie na północ Droga Umarłych (Calzada de los Muertos). Na jej południowym krańcu po stronie wschodniej stoi Piramida Słońca (Pirámide del Sol), na północy Piramida Księżyca (Pirámide de la Luna). Czworokątny dziedziniec Cytadeli, o bokach dł. 400 m, otaczają niewielkie piramidy i budynki mieszkalne. Świątynia Quetzalcóatla (ok. 200 r.), z rzeźbami Upierzonego Węża wystającymi z lica ściany, stanowiła centrum zespołu składającego się z 13 mniejszych świątyń, ustawionych na jednym tarasie, oraz budynków administracyjnych.
Piramida Słońca, trzecia z największych piramid świata, po piramidzie w Choluli i Cheopsa w Egipcie, została wzniesiona (pierwszy etap budowy 1 –150 r.) na wcześniej świątyni. Cała powierzchnia była pokryta malowidłami w kolorach Teotihuacánu (czerwony, ochra i czarny). Na szczyt prowadzi 248 wysokich stopni, a pod piramidą biegnie 7-metrowy tunel. Przedmioty znalezione w kryptach i tunelach pod świątyniami i piramidami można zobaczyć w muzeum. Siedzibę kapłanów Palacio de Tepantitla (Pałac Ścian) zdobią barwne freski, nazwane Rajem Tláloca (Paraíso de Tláloc). Centralne miejsce zajmuje bóg deszczu w ogromnym pióropuszu (penacho) na głowie, po obu jego stronach kapłani odprawiają ceremonie. Najciekawsze są sceny z życia codziennego Teotihuakańczyków: w idyllicznym krajobrazie pełnym kwiatów, zwierząt i ożywczych źródeł uprawiają oni różne sporty, tańczą, pływają z rybami. Jest też scena z rytualną grą w piłkę, zakończoną ścięciem głowy kapitana zwycięskiej drużyny, o tyle niezwykła, że w Teotihuacánie nigdy nie było boisk.
Przy Piramidzie Księżyca (początek ok. 250 r.), na końcu Drogi Umarłych, stoi Pałac Quetzala-Motyla (Palacio de Quetzalpapálotl) i Pałac Jaguarów, w tym pierwszym mieszkali arcykapłani, w drugim wysocy rangą wojownicy. Kolorowe freski i rzeźby przedstawiają symbole i sceny religijne, np. w Świątyni Upierzonych Ślimaków (II – III w.; Templo de Caracoles Emplumados) postać wyobrażająca jaguara z głową ozdobioną pióropuszem dmie w wielką konchę przed bogiem deszczu.

KALENDARZ AZTECKI

Czas, w którym żyjemy, to według Azteków Epoka Piątego Słońca – ostatnia. Kamień Słońca (Piedra del Sol), zwany także Kalendarzem Azteckim (Calendario Azteca), Aztekowie nazywali Słońcem w Ruchu (w j. náhuatl – Ollin Tonatiuh). Kamień rzeczywiście pełnił funkcję kalendarza, którego astronomiczną symbolikę, ukrytą pod religijną, znali tylko wtajemniczeni kapłani-astronomowie, ale przede wszystkim był miejscem rytualnych ofiar ku czci boga Xipe Totec (Nasz Pan Odarty ze Skóry) w święto Tlacaxipehualiztli (odzieranie ze skóry). Ów bóg zerwał z siebie skórę, by nakarmić głodujących ludzi.
Był też kamieniem pamięci ceremonii Nowego Ognia, celebrowanej przez Azteków po zakończeniu każdego cyklu trwającego 52 lata. Taki rytuał odbył się 13 dnia miesiąca Acatl (1479 r.) za panowania Axayácatla. Tę datę wyryto u góry ostatniego kręgu, pomiędzy ogonami dwóch ognistych węży. Nie wiadomo jednak, czy rzeczywiście rozpoczynała ona nowy 52-letni cykl, czy uroczystości związane z tym rytuałem odbyły się po ukończeniu wielkiego dzieła. Prace rozpoczęto w 1449 r., znane jest też imię artysty rzeźbiarza – Técpatl. Ogromny bazaltowy blok (średnica 3,60 m, grubość 122 cm, waga ponad 24 tony) 50 tysięcy Indian z okolicznych miast „wyrwało ze zbocza wielkiej góry Coyoacán” (w kronice Hernanda A. Tezozómoca).
Po zdobyciu Tenochtitlanu w 1521 r. Cortés kazał zburzyć azteckie świątynie; Piedra del Sol leżała wśród gruzów na placu, aż nadszedł święty rok i w dniach pomiędzy cyklami Aztekowie rozpoczęli przygotowania do rytuału Nowego Ognia. „Wówczas arcybiskup Meksyku, Chwalebnej Pamięci Don Alonso de Montúfar, kazał ją zakopać”, zapisał Diego Durán (misjonarz franciszkanin; twierdził, że Quetzalcóatl był wyobrażeniem św. Tomasza Apostoła; Historia de los Indios de Nueva España, 1581). Kamień Słońca odnaleziono w 1760 r. i później ozdobiono nim mur wschodniej wieży katedry. Obecnie oglądają go miliony turystów roczne w Sala Mexica (Sali Ludów Mexica) w Narodowym Muzeum Antropologicznym i Historycznym.
Glify na okręgach tarczy Kamienia Słońca przedstawiają dni, tygodnie i miesiące, symbole religijne i emblematy bóstw. Były pomalowane i barwy miały wymowę symboliczną, gdyż odnosiły się do świętych kamieni, związanych z poszczególnymi bóstwami lub ich atrybutami : zielona to barwa jadeitu, niebieska turkusu, żółta złota, biała – muszli. Kolor czerwony oznaczał życiodajne promienie słońca, a czarny był barwą noża z obsydianu, którym rozkrawano piersi ofiar, by wyrwać im serca i ofiarować Słońcu, żeby nakarmiło się tryskającą krwią. W centrum tarczy jest wizerunek bóstwa solarnego Tonatiuha, który rządzi epoką Piątego Słońca, stworzoną przez bogów w Teotihuacánie. Czarny język w kształcie noża z obsydianu symbolizuje świętą ofiarę, jaką złożyli z siebie bogowie, by mogło istnieć życie na ziemi. Piąte Słońce otaczają wizerunki bogów, którzy rządzili poprzednimi czterema epokami, także zwanymi Słońcami (przedstawione w prostokątach, w porządku okrężnym od prawej u góry nad wizerunkiem Tonatiuha, do lewej i u dołu od lewej do prawej). Pierwszym Słońcem władał Tezcatlipoca (Dymiące Zwierciadło) przestawiany w masce jaguara; Drugim Quetzalcóatl (Pierzasty Wąż) z kaczym dziobem, którym dmie, tworząc huragany; Trzecim Tláloc („nektar ziemi”), czwartym Chialchiuhtlicue („nosząca spódnicę z drogocennego jadeitu”). Nazwy epok odnoszą się kataklizmów, które spowodowały ich kres. Mit czterech epok jest wspólny dla ludów Ameryki Środkowej, choć różni się porządkiem chronologicznym. Przyczyną tych rozbieżności mogły być interesy polityczne grup dominujących w danym okresie, które usiłowały narzucić pozostałym ludom kult własnego boga. Niezmienne są epoki, zawsze jest ich cztery, przy czym mit Piątego Słońca powstał w czasach Azteków.

Cztery Słońca

„Moteneua mitoa, ka yu nautlamantli mochiu nemilistli ipan iya makuili edad” –„Powiadali i głosili, że były przedtem cztery życia, a ta epoka jest piątą” (tekst zapisany w j. náhuatl w XVI w. w Códice Chamalpopoca, przełożony na hiszpański przez Miguela Leóna Portillę). I nastała epoka Pierwszego Słońca, Słońce Jaguara – Ocelotonatiuh – pod znakiem 4-Jaguar.
Stworzyli bogowie gigantów, a oni, choć tacy wielcy, słabi byli, gdyż mieli za pożywienie owoce leśne i korzonki. I tak się pozdrawiali: „obyś nie upadł”, bo kto upadł, już się nie podniósł. O zmierzchu bowiem i w nocy jaguary pożerały gigantów, a zmierzchało często, gdyż Słońce, którym był Tezcatlipoca, nie wędrowało dobrą drogą i nawet w południe ciemność zapadała. Wyginęli zatem giganci, pożerani przez jaguary, i zginęła epoka Pierwszego Słońca, Słońca Wiatru, gdy minęło trzy razy po 52 lata. Kres epoki Pierwszego Słońca nastąpił w dniu Nahui Ocelotl – Czwartym-Jaguara.
I nastała epoka Drugiego Słońca, Słońce Wiatru – Ehecatonatiuh – pod znakiem 4-Wiatr.
Stworzyli bogowie ludzi, Słońcem był Quetzalcóatl o kaczym dziobie i dął nim, czyniąc silne huragany. Porywały te wichury ludzi, zatem bogowie w małpy przemienili tych, co jeszcze pozostali, by chronili się na drzewach. Ale rozwiał potężny huragan wszystko na ziemi i zginęła epoka Drugiego Słońca, Słońce Wiatru, gdy minęło siedem razy po 52 lata. Kres epoki Drugiego Słońca nastąpił w dniu Nahui Ehécatl – Czwartym-Wiatru. I nastała epoka Trzeciego Słońca, Słońce Ognistego Deszczu – Quiauhtonatiuh – pod znakiem 4-Deszcz.
Słońcem był Tláloc, a przywędrował z Południa, krainy ognia. Był deszczem ognistym i piorunem i błyskawicą. Wszystko płonęło na ziemi, drzewa, skały i ludzie. Bogowie w ptaki przemienili ludzi, by mając skrzydła, ulatywali w przestworza. Ale lawa ognista lunęła i zginęła epoka Trzeciego Słońca, Słońca Ognistego Deszczu, gdy minęło sześć razy po 52 lata. Kres epoki Trzeciego Słońca nastąpił w dniu Nahui-Quiahuitl – Czwartym-Deszczu. I nastała epoka Czwartego Słońca, Słońce Wody – Atltonatiuh – pod znakiem 4-Woda. Słońcem była Chialchiuhtlicue, małżonka Tláloka, pani wód. Wtedy niebo wodą uczyniła i lały się wody na ziemię, i wszystko na niej topiły, sięgały szczytów najwyższych gór. Bogowie w ryby przemienili ludzi, żeby nie utonęli. Wody wciąż spadały, aż zalały całą ziemię i zginęła epoka Trzeciego Słońca, Słońca Wody, gdy minęło trzy razy po 52 lata. Kres epoki nastąpił w dniu Nahui-Atl – Czwartym-Wody. Piąte Słońce Zawstydzili się bogowie niedoskonałości dzieł swoich. Oto ziemia zalana i ciemności nad nią. Zwołali się i przybyli wszyscy do Teotihuacánu i uradzili spełnić ofiarę i stworzyć nowe Słońce. Huehuetéotl, Stary Bóg Ognia, rozpalił stos i dwaj bogowie, nie bez wahania i lęku, skoczyli w płomienie. Kiedy się spalili, na niebie rozbłysło Słońce, Piąte Słońce naszej epoki, a potem Księżyc. A że jednakim blaskiem jaśniały, Quetzalcóatl chwycił królika i rzucił w stronę Księżyca. Odtąd stale cień królika widzimy na księżycowej tarczy. Jednakże Słońce stało w miejscu, nie rozpoczęło swej wędrówki po niebie. Wtedy Huehuetéotl znów rozniecił ognisko. I bogowie, ci najważniejsi i ci mniejsi, a było ich wiele tysięcy, rzucili się na stos. Kiedy spłonęli, urodzili się ponownie jako gwiazdy na niebie. A jeszcze Quetzalcóatl zebrał kości ludzi, nakłuł swe ciało kolcami i krwią swoją je zrosił, dając im nowe życie. „Inic macuilli tonatiuh 4 ollin in itonal mitoa ollintonatiuh ipampa molini in otlatoca auh in yuh conitotihui in huehuetque, ipan inin mochihuaz tlalloliniz mayanaloz inic tipolihuizque” – „Żyjemy w epoce Piątego Słońca, pod znakiem Nahui-Olllin – Czwartego-Ruchu. Epoka nazywa się Słońcem w Ruchu – Olintonatiuh – bo Słońce się porusza, wędruje swoją drogą po niebie. A powiadają starcy: będą trzęsienia ziemi, głód będzie, i tak zginiemy” (Códice Chamalpopoca).

TULA

W okresie II–VIII w. w dolinie rzeki Tuli osiedlały się plemiona tolteckie, tworząc niewielkie ośrodki polityczno-ekonomiczne, które w IX w. zostały podporządkowane miastu Tollan. Ten ośrodek religijno-administracyjny, liczący w X w. ok. 40 tys. mieszkańców, stał się stolicą potężnego imperium Tolteków. Głównym bogiem był pokojowy bóg-cywilizator Quetzalcóatl (Pierzasty Wąż), lecz pojawił się jego rywal – wojowniczy Tezcatlipoca (Dymiące Zwierciadło), czczony przez żołnierzy i czarowników. Według legendy, zanotowanej w azteckich kronikach, króla-kapłana Topiltzina, który sprawował kult Quetzalcóatla, pokonali wyznawcy Tezcatlipoki. Topiltzin, utożsamiany z bogiem Quetzalcóatlem, wyruszył wówczas nad Zatokę Meksykańską, pożegnał swój wierny lud, obiecując, że wróci, i pożeglował na tratwie unoszonej przez węże na wschód ku Gwieździe Porannej (Wenus), skąd onegdaj przybył. Ów Topiltzin miał czarną brodę i białą twarz...
Wojownicy tolteccy, podbijając ościenne państwa-miasta lub zawierając z nimi sojusze, umacniali i rozszerzali imperium. Jednak ok. XIII w. wskutek powtarzających się ataków Cziczimeków (lud Mexica, Aztekowie), którzy ograbili „złote pałace”, władca przeniósł stolicę do Chapultepec (obecnie dzielnica Meksyku) i Tula opustoszała. Miasto zajęli Aztekowie w 1350 r. i zachwyceni pałacami i piramidami przywrócili mu dawny splendor, równocześnie przejmując kult Quetzalcóatla. W 1519 r. do wybrzeża Zatoki Meksykańskiej przypłynęły statki z ludźmi na ogromnych bestiach, jakich nigdy dotąd nie widzieli. Ich wódz miał czarną brodę i bladą twarz... Azteccy kapłani orzekli, że wrócił Quetzalcóatl, by upomnieć się o swój tron.
Na szczycie tzw. Piramidy B (Tlahuizcalpantecuhtli – Piramida Gwiazdy Porannej) stoją czterej wojownicy, popularnie zwani Atlantami z Tuli. Ubrani są w krótkie spódniczki, podtrzymywane dyskami z symbolami słońca, na piersiach mają pektorały w kształcie motyli, z tyłu tarcze z wizerunkiem Huehuetéotla (Stary Pan), najstarszego bóstwa w kulturach meksykańskich, powiązanego z ogniem. Każdy z nich trzyma w prawej ręce átlatl (rodzaj oszczepu), w lewej cztery laski kadzidlane, naczynie i zakrzywiony nóż. Posągi wojowników, wykonane z bazaltu, mierzą 4,6 m. Podtrzymywały dach świątyni razem z bazaltowymi kolumnami ustawionymi z tyłu za mini. Na kolumnach widać rzeźbienia przedstawiające orły, jaguary i kojoty, symbolizujące formacje wojskowe, a także sceny rytualne i mitologiczne. Podobne rzeźbienia z pozostałościami farb – także miasta tolteckie były kolorowe – pokrywają ścianę północną Piramidy B. Zachowały się dwa boiska do rytualnej gry w piłkę, długa rzeźbiona ława, na której siadywali kapłani podczas ceremonii, oraz Coatepantli (Ściana Węży) z rzędem rzeźb symbolizujących Quetzalcóatla.

Pan Cholewa był pierwszy!

Konrad Niklewicz Łokoć, żołnierz w służbie cesarza Maksymiliana w latach 1864–1867, taką oto podaje informację: „Między gruzami w Tulo znaleziono czworograniastą bazaltową taflę, na której wyrzeźbiona była figura, a u spodu widniał napis hieroglificzny i łaciński, jak utrzymywano. Tymczasem, gdyśmy taflę oną obejrzeli, przekonaliśmy się, że ów niby łaciński napis brzmiał „Cholewa”, a wyryta na kamieniu figura miała na głowie futrzaną czapkę dawnych Sarmatów, a na sobie strój zupełnie podobny do stroju polskiego szlachcica z czasów Jagiełły. Tablica ta, według znawców, mogła mieć lat od 800 do 1000. A więc na cztery wieki przed zdobyciem Meksyku jacyś Polacy zbłąkali się w te strony, a któż może zaprzeczyć, że nie oni to właśnie byli tutaj pierwszymi przedstawicielami nauki Chrystusa” (Wspomnienia z Meksyku. Meksyk za panowania Maksymiliana I).
Jeśli pan Cholewa przybył do ziemi Azteków w stroju obowiązującym polskiego szlachcica w czasach Jagiełły (1386–1434), to ani chybi on pierwszy przed Kolumbem zawitał do Nowego Świata. Przed Kolumbem i przed swym rodakiem Franciszkiem Warnadowiczem, który Kolumbowi towarzyszył w jego pierwszej wyprawie w 1492 r. Rodaka pana Cholewy bardziej znano jako Francisca Fernandeza lub Hernandeza, z racji trudnej wymowy i pisowni jego rodowego nazwiska. Franciszek Warnadowicz zginął od strzały Karaiba na wyspie Guanahani, nazwanej przez Kolumba San Salvador. Z tej też przyczyny zasłynął jako pierwszy Europejczyk (i oczywiście pierwszy Polak), który poległ w walce z tubylcami w zupełnie Nowym Świecie. Cieszmy się zatem sukcesem pana Cholewy, gdyż, jak widać z obliczeń, zdążył on do Nowego Świata przed jeszcze jednym swoim rodakiem – Janem z Kolna. A Jan, choć przybył do amerykańskiej ziemi przed Kolumbem, to i tak dopiero w 1476 r. (według Joachima Lelewela, Historia geografii i odkryć, 1814). Wątpliwe, czy jeszcze wtedy jeszcze obowiązywała moda lansowana przez Jagiełłę. Tak więc pan Cholewa był pierwszy!

PUEBLA

Puebla, uważana za najpiękniejsze kolonialne miasto w Meksyku, słynie z kościołów, płytek talavera i białych stiuków zwanych alfeñique (masa z cukru i białek, rodzaj bezy) oraz kuchni. W historycznym centrum (na liście UNESCO) jest ponad 70 kościołów, klasztorów i kaplic i ponad 1000 zabytkowych budynków kolonialnych. Kopuły i fasady domów upiększano barwnymi glazurowanymi płytkami o różnych wzorach, zaczerpniętych ze sztuki zdobniczej mauretańsko-hiszpańskiej i ceramiki kultur indiańskich sprzed podboju Meksyku. Od połowy XVII w. rozwijały się zakłady ceramiczne (wytwarzano płytki i ozdobne naczynia stołowe), które zaopatrywały całe wicekrólestwo. Nazwa talavera pochodzi od hiszpańskiego miasta, głównego ośrodka produkcji płytek (azulejos), wprowadzonej przez Arabów w VIII w. Talavera poblana to obecnie nazwa zastrzeżona i chroniona prawem. Talaverę z Puebli wytwarza się z określonego rodzaju glinki i takim samym sposobem jak w epoce kolonialnej. Wzory są ręcznie malowane, przy czym obowiązuje 6 barw pochodzenia naturalnego (niebieski, jasny fiolet, czarny, zielony, pomarańczowy, żółty). Na targach pełno jest tanich podróbek (głównie z Chin).
Główny plac Puebli, założonej w 1539 r., otaczają XVI-wieczne arkady i reprezentacyjne budowle w stylach barokowym, nawiązującym do włoskiego renesansu i eklektycznym. Klasycystyczna katedra należy do największych w Ameryce Środkowej. Zbiory sztuki prekolumbijskiej i z epoki wicekrólestwa (virreinato) umieszczono w Museo Amparo, a najciekawsze wystawy rzemiosła artystycznego można zobaczyć w dawnym klasztorze Santa Rosa. To tutaj mniszki wymyśliły słynny sos czekoladowy – mole poblano. Warsztaty rzemiosła artystycznego skupiają się w Dzielnicy Artystów (Barrio de los Artistas), a najmodniejsze bary i kluby w peryferyjnej dzielnicy Puebli, Cholula, która była osobnym hiszpańskim miastem i powstała wcześniej od Puebli.

Cholula – największa piramida świata

Miasto, założone ok. V w. p.n.e. przez nieznaną cywilizację, miało w IV w. ogromną świątynię mierzącą 450 m u podstawy i wysoką na 65 m. Pod względem objętości była większa od Piramidy Słońca w Teotihuacánie i Piramidy Cheopsa w Egipcie. Składa się z 7 piramid, budowanych w określonych cyklach związanych z rytuałami religijnymi. Oprócz odrestaurowanych niższych segmentów turyści mogą zwiedzać tunele (ponad 8 km), przechodzące przez najstarsze warstwy piramidy, oglądać malowidła na ścianach.
W VI w. miasto zajęli Olmekowie-Xicallanca, a piramidę nazwali „górą uczynioną ludzką ręką”; Od IX do XII w. znajdowali w Choluli schronienie Toltekowie z państwa Tula, wciąż atakowani przez dzikich Cziczimeków. I właśnie Toltekowie nadali miastu obecną nazwę: Cholollan („miejsce kapiącej wody tych, którzy uciekli”). „Kapiąca woda” odnosi się do pana piramidy, boga deszczu. Cholula (przekształcenie hiszpańskie) stała się Świętym Miastem Tolteków, w którym zbudowano 365 świątyń, i miejscem pielgrzymek innych ludów. Gdy Hernán Cortés ujrzał w 1519 r. aż tyle pogańskich świątyń, kazał je zniszczyć i powziął ambitny plan, by w ich miejscu zbudować tyle samo kościołów. Zbudowano ich około 40, a ten największy kościół – na samym szczycie zarośniętego wzgórza, które okazało się wielką piramidą. 21 marca w strefie archeologicznej Choluli odprawiane są prehiszpańskie obrzędy powitania wiosny i odbywają się rytualne tańce.

Tonantzintla

Malarzu, co malujesz niebo do kościoła,
namaluj przy tych jasnowłosych aniołach
choć jednego ciemnego aniołeczka.
Cóż, że jest biała Panienka Najświętsza,
malarzu, namaluj ciemnego aniołeczka.
(Ángeles negros, Andrés E. Blanco)
Indiańscy artyści nie czekali, aż hiszpański malarz spełni ich prośby. W kościele Santa María de Tonantzintla (NMP Naszej Mateczki; 4 km z Puebli) sami wyrzeźbili w stiuku anioły, włosy im pomalowali na czarno i ozdobili złotymi pióropuszami…
Kościół zbudowali franciszkanie pod koniec XVI w. w miejscu kultu Tonantzintla (Nasza Mateczka), bogini urodzaju i kukurydzy. Wnętrza kościoła były zdobione do końca XIX w., a następni artyści kontynuowali prace swych poprzedników, nie zmieniając ich ikonografii, do której tamci wprowadzili atrybuty swoich bóstw i symbole rytuałów. Święci i święte, czarnowłose aniołki o indiańskich buziach wychylają się z gąszczu liści agawy, kolb kukurydzy, kwiatów dyni, owoców papai i zapote, ananasów, mango, strąków chile. Próżno by szukać kawałeczka wolnej przestrzeni w kopule i na sklepieniu. Wnętrze kościoła w Tonantzintla nazwano „Kaplicą Sykstyńską barokowej sztuki indiańskiej”.

Zofia Siewak-Sojka