Jadę do Argentyny! – Buenos Aires z tangiem

„A mí se me hace cuento que empezó Buenos Aires, la juzgo tan eterna como el agua y como el aire.”(„Nie wydaje mi się, żeby Buenos Aires miało jakiś początek, uważam, że jest wieczne jak woda i powietrze.”), Jorge Luis Borges

BUENOS AIRES

(Buenos Aires ok. 2,9 mln mieszkańców; aglomeracja Gran Buenos Aires, 2,8 mln mieszkańców) leży pomiędzy rzekami Río de la Plata i Riachuelo. Oficjalna nazwa stolicy Argentyny to Ciudad Autónoma de Buenos Aires (CABA), mieszkańcy mówią o niej w skrócie Baires lub z czułością La Reina del Plata (Królowa Platy), Argentyńczycy z innych regionów, zirytowani wielkością miasta, nazywają je Cabeza de Goliat (Głową Goliata), zachwyceni cudzoziemcy La París del Sur (Paryżem Południa). Oficjalna nazwa mieszkańców Buenos Aires to bonarenses, a popularna – porteños (od puerto – port).
„Siempre he sentido que hay algo en Buenos Aires que me gusta. Me gusta tanto que no me gusta que le guste a otras personas. Es un amor así, celoso”.(„Zawsze czułem, że jest w Buenos Aires coś, co lubię. Tak bardzo lubię, że nie lubię, że inni też lubią. Taka to miłość, z zazdrością.” ), Jorge Luis Borges

Kiedy jechać?

W sobotę 22 czerwca 1918 r. o godz. 15.30 wydarzyło się w Buenos Aires coś niezwykłego. Spadł śnieg! Padał cały wieczór i całą noc. Ford, którym jechał Agustín Bardi, utknął w wielkiej białej zaspie... Cóż miał począć Bardi? Skomponował tango ;Qué noche! (Co za noc!). 9 lipca 2007 r. w Buenos Aires spadł śnieg! Szczęśliwi porteñoslepili bałwany, obrzucali się białymi kulami i tonąc w zaspach, tańczyli śnieżne tango sprzed 89 lat.

Potrawy, smakołyki napoje

pizza napolitana i wino moscatel w pizzerii Guerrín, założonej przez imigranta z Włoch w 1932 r. (Avenida Corrientes 1368). Chocolate con churros (gęsta czekolada z długim ciastem smażonym na oliwie) w kawiarni Giralda (Av. Corrientes 1453), miejscu spotkań bonareńskich intelektualistów. Panqueques con dulce de leche lub con carne y verduras (smażone bułki z nadzieniem karmelowym lub mięsno-warzywnym) w tradycyjnym barze La Nueva Martona (Av. Corrientes 1489).
Bohema i socjaliści pili café negro (czarną kawę) lub con crema (ze śmietanką) w latach 60. XX w. w słynnej kawiarni La Paz (róg Corrientes i Montevideo), w latach 70., w okresie dyktatury, spotykali się w niej pisarze (jeden z nich Rodolfo Walsh został zamordowany), obecnie przychodzą tam aktorzy i reżyserzy pracujący w pobliskich teatrach.
W café tanguero (kawiarnia z tangiem) El Estaño (róg Corrientes i Talcahuano) pomocnik kelnera Aristóteles Onassis w 1924 r. podał kawę najsłynniejszemu śpiewakowi tang Carlosowi Gardelowi. Jeszcze się wtedy Aristótelesowi nie śniła ani Maria Callas, ani żona prezydenta Kennedy’ego, ani że będzie najbogatszym człowiekiem na świecie.
Las Cuartetas (Corrientes 838) – w latach 40. XX w. dokonała się rewolucja: na pizzy pojawiła się salsa blanca (biały sos) i jamón (szynka). El Palacio de la Papa Frita (Pałac Smażonych Ziemniaków; Corrientes 1612) – comida internacional (kuchnia międzynarodowa), najlepsze argentyńskie wina. Restauracja Pippo (Paraná 356) – asadas a la parilla (mięsa z rusztu), pastas caseras (domowe makarony) z rozmaitymi sosami, np. tuco (pomidory, wołowina, cebula, papryka, czerwone wino) i pesto (oliwa, nasiona pinii, parmezan, bazylia). El Vesuvio (Corrientes 1181) – pierwsza w Argentynie lodziarnia zał. w 1902 r. przez Włochów; nostalgiczne włoskie pejzaże na witrażach, ze ścian spoglądają pisarz Jorge Luis Borges, śpiewak tanga Carlos Gardel i nowator tanga, kompozytor Astor Piazzola.

Wyjątkowe zakupy:

Cukiernia Bombonella (Corrientes 1400), zał. w 1941 r. – czekoladowe dzieła sztuki (czekolada o różnych smakach i formach); w specjalnym salonie darmowe degustacje. Arcor (Corrientes 1325), dziecięcy raj, sprzedaje smakowite kolorowe galaretki o różnych smakach i kształtach; także darmowa degustacja. El Gato Negro (Czarny Kot; Corrientes 1400), zał. w 1926 r. – pachnący sklep z przyprawami z całego świata i kawiarnia z cukiernią. Abasto Shoping – największe centrum handlowe w Argentynie. Plac Dorrego w dzielnicy San Telmo – wszystko!

;Qué buenos aires son los de este suelo!

„Jakież dobre powietrze jest w tej krainie!” – zanotował w swej kronice Argentina manuscrita (Argentyna opisana) Metys Ruy Díaz de Guzmán (1558–1629), konkwistador i wnuk konkwistadora i odkrywcy D. Martíneza de Irala (pochodzącego z Kraju Basków) i Indianki Guaraní. Należał do drugiego już pokolenia hiszpańskich konkwistadorów, urodzonych w podbitych krainach z matek Indianek. Potomków hiszpańskich konkwistadorów i Indianek nazywano Kreolami (criollo – wychowanek). Od połowy XVIII w. Kreole, nawet najbogatsi właściciele hacjend, domów kupieckich czy floty handlowej, nawet ci najlepiej wykształceni prawnicy i in., nie otrzymywali eksponowanych stanowisk ani urzędów w administracji kolonialnej, ani też wyższych godności w hierarchii kościelnej. Także urodzeni w kolonii „czyści rasowo” potomkowie Hiszpanów, tracili przywileje przynależne Hiszpanom z metropolii. Aby utrzymać status swej kasty, Hiszpanie wysyłali legalne małżonki, by rodziły dzieci w metropolii, gdy tymczasem indiańskie konkubiny produkowały Kreoli-Metysów, których potomkowie później wzniecali bunty przeciwko hiszpańskiej władzy, by ostatecznie ogłosić w 1810 r. kolonię Virreinato del Río de la Plata (Wicekrólestwo Río de la Plata) niepodległym państwem.
Miasto Buenos Aires założył 3 II 1536 r. konkwistador Pedro de Mendoza, pierwszy gubernator terenów, których centrum były ziemie wokół Río de la Plata. Srebrną Rzeką nazwali – rywalizujący z Hiszpanami – konkwistadorzy portugalscy olbrzymie estuarium, połączone z sobą ujścia dwóch rzek – Paraná i Uruguay – do Atlantyku. Wyobrażali sobie, że Río de la Plata wypływa ze źródeł olbrzymiej Sierra de Plata (Srebrnej Góry), czekającej na nich gdzieś w głębi kontynentu. Ruy Díaz de Guzmán tę tak bogatą w spodziewane srebro (po łacinie argentum, hiszp. plata) krainę nazwał „Argentina”.
W połowie XIX w. rząd argentyński zatroszczył się o rozwój rolnictwa i zaludnienie pustych obszarów kraju poprzez wydanie dekretu o przyjmowaniu emigrantów na określonych zasadach (m.in. przydzielanie nowo przybyłym gruntów państwowych). Nieco później w ślad za osadnikami przybywali emigranci z całej Europy do pracy w przemyśle. Naukowcy nie muszą się głowić na temat pochodzenia Argentyńczyków. Skąd przybyli? Wiadomo – ze statków.

Hotel-Museo de los Inmigrantes

Hotel Emigrantów (Avenida Antártida Argentina 1355), w porcie Buenos Aires, powstał w 1911 r., działał do 1953 r., od 1995 r. pełni funkcję muzeum. Był ostatnim hotelem zbudowanym w Buenos Aires specjalnie dla emigrantów i właściwie hotelem „modelowym”. Turyści oglądają biuro rejestracji, szpital, kuchnie, jadalnie, piekarnię, sypialnie, łazienki z zimną i gorącą wodą, pralnie, biuro zatrudnień, nawet bibliotekę. W estetycznie wyglądającym ogromnym budynku (4 piętra) mieściło się cztery tys. osób. Przybyszom przysługiwało pięć darmowych noclegów i wyżywienie. Takie warunki oferowano w tym jedynym miejscu. Muzeum nie odzwierciedla dramatów innych emigrantów, biednych ludzi, nieraz chorych, pozostawionych bez opieki, zdanych na łaskę losu. Ale to już inna historia, czasem wyśpiewana w tangu:
„Con el codo en la mesa mugrienta y la vista clavada en el suelo
piensa el tano Domingo Polenta en el drama de su inmigración.
Y en la sucia cantina que canta la nostalgia del viejo paese...

„Z łokciem na brudnym stole i wzrokiem utkwionym w podłogę, duma italiano Domingo Polenta o swej nieszczęsnej emigracji i o brudnej kantynie, gdzie wyśpiewuje tęsknotę za starym paese”. (słowa: Nicolas Olivari, muzyka Cátulo Castillo) „Porteño, flaco y rubio, te dicen El Polaco. Tal vez fuiste morocho y el alba te peinó
con lágrimas de luna, muy niño, en aquel patio, dolor que en una orquesta de mirlos debutó. Del sótano del alma te sobreviene el canto. El ángel del asfalto florece en tu temblor”.
„Porteño, chudy i jasnowłosy, mówią do ciebie El Polaco.
Może byłeś czarny, lecz świt uczesał księżycowymi łzami
dziecko na tamtym podwórku swój ból śpiewające w orkiestrze kosów.
Z głębi duszy płynie twój śpiew. Czarny anioł drży w twoim głosie.” (El Polaco, słowa Horacio Ferrer, muzyka Leopoldo Federico; tango poświęcone śpiewakowi tanga Robertowi Goyeneche, Argentyńczykowi nazywanemu przez kolegów Polakiem).

Caminito

„Caminito que el tiempo ha borrado,
que juntos un día nos viste pasar.
He venido por última vez,
he venido a contarte mi mal.

… Una sombra ya pronto serás,
una sombra lo mismo que yo. ”
„Dróżko, co czas cię wymazał,
coś dnia tamtego razem widziała tu nas.
Przyszedłem ostatni raz,
przyszedłem wyznać ci mój żal.
…Cieniem ty będziesz już niedługo,
cieniem tak samo jak ja. ”
(1903 r., słowa Gabino Coria Peñaloza, 1926 r. muzyka Juan de Dios Filiberto, 1926 r. wyk. Carlos Gardel)


Czas nie wymazał dróżki w dzielnicy La Boca w Buenos Aires. Najsłynniejszą dróżką świata spacerują turyści, słuchając tanga Caminito, pyszniącego się w pierwszej trójce najsłynniejszych tang świata. W 1925 r. znany już kompozytor Juan Filiberto wracał do domu… znów coś zawisło w powietrzu Buenos Aires, gdyż bezwiednie skręcił w zakurzoną dróżkę biegnącą wzdłuż nieczynnych torów kolejowych. Zatrzymał się przy conventillo (od hiszp. convento – klasztor), czynszowym domu, jakich wiele budowano w dzielnicy emigrantów La Boca – i spojrzał w okno. Przed laty wyglądała przez nie ona, tamta piba – czyli „dziewczyna” w języku lunfardo, używanym przez mieszkańców Buenos Aires, nazywanych porteños. Nie wszystkich porteños, raczej tych gnieżdżących się przy wąskich uliczkach barrios (dzielnic) na arrabales (przedmieściach), gdzie się kształtował. Był to na początku sekretny żargon złodziejaszków i rzezimieszków, później się wzbogacił słownictwem (odpowiednio przeinaczonym) z języków europejskich emigrantów, m.in… Z różnych regionów Hiszpanii, Portugalii i Włoch, a także polskich (papirusa), rosyjskich i żydowskich (mishiguene – wariat). W żargonie lunfardo powstawały pierwsze tanga… Z biegiem czasu lunfardo wszedł do języka artystów i klas średnich.
Juan Filiberto westchnął parę razy pod oknem dawnej ukochanej i wracając, komponował tango. Wymruczał melodię przy stoliku cukierni przy ulicy Florida 300 w obecności poety nazwiskiem Gabino Coria Peñaloza. Gabino nabazgrał parę strof na kawałku papieru, który gdzieś zarzucił. Kompozytor przy następnym spotkaniu w kawiarni domagał się tekstu tanga. Poeta przypomniał sobie, że 23 lata wcześniej (a był już rok 1926) napisał Caminito, poema de amor (Dróżka, wiersz miłosny). Tango było więc gotowe. Szczęśliwy to był rok 1926 – Juan Filiberto wygrał swym tangiem Caminito Konkurs Piosenek organizowany przez władze miasta. Dyrygował wówczas orkiestrą złożoną z 10 skrzypiec i fisharmonii. Carlos Gardel, pierwszy śpiewak tanga światowej sławy, wykonał Caminito pod koniec 1926 r. i nagrał je trzykrotnie na płyty. W 1931 r. zaprezentowano tango Caminitow renomowanym Teatro Colón (Teatr im. Kolumba). Współcześnie śpiewali Caminito m.in… Nana Mouskouri, Ray Coniff, Julio Iglesias oraz trzej wielcy tenorzy: Plácido Domingo, Luciano Pavarotti i Josep Carreras.

Caminito w La Boca

Nie byle jaka ta dzielnica La Boca… Leży w historycznym miejscu, w ujściu (la boca) dwóch rzek: Riachuelo i Río de la Plata. Tutaj pierwszy raz, w 1536 r., założył miasto Buenos Aires konkwistador Pedro de Mendoza, również pierwszy gubernator terytorium Río de la Plata. Mniejsza o konkwistadora, choć ma tu swój pomnik – w La Boca jest stadion klubu Boca Juniors, założonego w 1905 r. przez potomków włoskich emigrantów (mogło być inaczej?), a koszulkę klubu nosił Diego Maradona.
La Boca graniczy z dzielnicami San Telmo, Barracas i Puerto Madero. Różni się od nich tą szczególną atmosferą, jaką tworzy vecindad (sąsiedztwo), przylegających do siebie conventillos, budowanych z drewna i blachy, jedne na drugich i obok siebie, malowanych na różne kolory. Pod koniec XIX w. w La Boca, oprócz Argentyńczyków, Hiszpanów i przybyszów z Europy Środkowej, mieszkało ok. 14 tys. Genueńczyków. Ci ostatni zbuntowali się przeciwko władzom miejskim i w 1882 r. ogłosili… Niepodległą Republikę La Boca, o czym lojalnie poinformowali ówczesnego króla Włoch, Humberta I. Wytyczyli granice nowego „państwa”, wybrali własny „rząd”, mianowali urzędników administracji, i oczywiście wywiesili własną flagę. Prezydent Argentyny Julio Roca, oczywiście generał, przybył z oficjalną wizytą – na czele wojska – kazał zdjąć flagę i Niepodległa Republika La Boca przestała istnieć.
Pozostała jednak tradycja, podsycająca tęsknoty separatystyczne. Oto w 1907 r. nastąpiła restauracja republiki. Elity La Boca ponownie ogłosiły niepodległość, powołując Pierwszą (choć była już drugą, ale jak się zdaje, tej najwcześniejszej z powodów polityczno-emocjonalnych nie akceptowano) Republikę La Boca, z prezydentem Robertem Hoskinsem. Godłem państwa była podkowa (symbol szczęścia) i dłoń w wymownym geście dwóch rogów (wyrażającym opinię o członkach argentyńskiego rządu; cuernos – rogi, cornudo – rogacz). Prezydent, popierany przez feministki, wydał kilka ważnych dekretów, m.in… Podatek od starokawalerstwa, a także zarządził deportację obywateli z argentyńskiego Centrum miasta Buenos Aires, którzy osiedlili się w La Boca. Hoskins sprawował władzę w oparciu o wydane przez siebie Prawo Tuby – Ley de Canuto. Sporządzony osobiście przez Prezydenta dekret prezydencki nabierał mocy prawnej, gdy został wciśnięty do Tuby, a następnie wydmuchany – przez Prezydenta – na drugą stronę. Dekret natychmiast publikowało pismo rządowe „Quiquiriquí” („Kukuryku”).
Sarkastyczno-satyryczna I Republika zniknęła w pomrokach dziejów, by ustąpić miejsca II Republice La Boca. Powołali ją do życia artyści w pamiętnym roku 1923. Inicjatorem był malarz światowej już sławy, Benito Quinquela Martín, oczywiście pochodzenia włoskiego. Prezydentem-Dyktatorem został jednogłośnie wybrany José Víctor Molina, szef kuchni restauracji „Pescadito” (Rybka). Tam też odbywały się posiedzenia rządu, którego członkami byli malarze, rzeźbiarze, muzycy, kompozytorzy, m.in… Juan de Dios Filiberto, i oczywiście poeci, pisarze i dziennikarze. Ważne funkcje pełnili przedsiębiorcy, np… Jubiler Rogelio Bianchi, którzy finansowali święta państwowe – wielkie parady przebierańców, bale karnawałowe, pochody muzyczne i taneczne, którym przewodziło tango. A najważniejsza była orkiestra ochotniczej straży pożarnej, utworzonej w 1884 r. Hymn straży El Rosedal dziwnie przypomina Marcha peronista (Marsz peronistów), którą po raz pierwszy wykonano w Casa Rosada (Różowy Dom – pałac prezydencki) w obecności prezydenta Argentyny Juana Perona i jego małżonki Ewy, byłej tancerki kabaretowej. Rząd (oczywiście rząd La Boca, a nie Juana Perona) dbał o swoich obywateli: artyści urządzali wystawy, powstawały galerie, muzycy grali w nowych salach koncertowych. Granice państwa były otwarte – cała bohema z innych dzielnic Buenos Aires, a nawet z samego Centrum, spędzała noce w kawiarniach i kabaretach La Boca. Przybywali też artyści z Nowego Jorku i Paryża.
W 1932 r. dokonał się znaczący przewrót – członkowie rządu II Republiki La Boca opuścili „Pescadito” i przenieśli się do „Rancho Banchero”, gdyż Juan Banchero, potomek genueńskiego emigranta, wymyślił nowy rodzaj placka z serem – pizza fugazza. Smaczna była z tym serem, więc Juana Banchero ogłosili cesarzem, z tytułem Emperador de la Fugazza. Imperator Banchero nie zagroził bynajmniej Prezydentowi-Dyktatorowi Molinie, gdyż prezydenci-dyktatorzy zazwyczaj pełnili ów urząd dożywotnio. Oprócz posiedzeń rządu, w pizzerii „Banchero” odbywały się wystawy artystyczne, tak że wkrótce zasłynęła jako „Casa de los Artistas” (Dom Artystów). Przychodził tu także ze swą świtą malarz Benito Qinquela Martín, podówczas już Wielki Mistrz Loży Śruba (Orden de Tornillo). Argentyńskie wyrażenie „le falta un tornillo” (tornillo – śrubka) oznacza to samo, co po polsku „brakuje mu piątej klepki”. Benito uważał, że światu brakuje tej „śruby”, założył więc w 1949 r. lożę, której zadaniem była naprawa świata poprzez wszelką działalność artystyczną. I dlatego za II Republiki La Boca los uśmiechnął się do zakurzonej niegdyś wyboistej dróżki – Caminito.
W 1959 r. fanfarami, hymnem II Republiki La Boca (w wykonaniu wspomnianej już orkiestry strażackiej z La Boca), wyciem syren fabrycznych i portowych, obwieszczono otwarcie Ulicy-Muzeum Caminito (Calle-Museo Caminito). Zanim nastąpił ten dzień, vecinos (sąsiedzi) remontowali swoje conventillos i zgodnie ze wskazówkami Benita Quinqueli malowali je na intensywne kolory, artyści tworzyli murale (malowidła ścienne), obrazy mozaikowe i płaskorzeźby, przedstawiające codzienne życie mieszkańców La Boca, fiesty, pary tańczące tango, a także sceny ilustrujące treści najsłynniejszych tang. Rzeźbiarze wykuwali pomniki słynnych twórców tanga, kompozytorów i autorów tekstów, a także charakterystycznych postaci ze sztuk granych w ludowych teatrzykach. Są tu pomniki (m.in… Popiersie kompozytora Caminito, J. Filiberta) i płaskorzeźby Luisa Perlottiego, mural Regreso de la pesca (Powrót z połowów) B. Quinquelego, reliew Guardia vieja – Tango (Stara gwardia –Tango) Israela Hoffmanna, argentyńskiego rzeźbiarza pochodzenia żydowskiego. Tworzono też galerie sztuki i sklepy rzemiosła artystycznego przy wąskim Caminito i w najbliższym otoczeniu. Wszystko to teraz oglądają turyści, zachodząc do przytulnych kawiarenek w stylu dawnej bohemy, by przy szklaneczce wybornego argentyńskiego wina posłuchać tang, czy zajrzeć do galerii i kupić rzeźbę lub obraz. Albo zatańczyć tango Caminito na bruku Caminito…
Artystyczna II Republika La Boca nie przetrwała okresu rządów junty wojskowej w latach 70. i 80. XX w. Zarówno jawni przeciwnicy dyktatury, jak i obywatele podejrzani o niesprzyjanie rządom generałów J. Videli i R. Violi byli przez funkcjonariuszy „bezpieczeństwa publicznego” porywani i mordowani (ofiary nazywano „zaginionymi bez wieści” – desaparecidos). Podejrzane wówczas było również tango, gdyż kojarzyło się z wolnością wcześniejszej epoki, i artyści, bo wiadomo, że to potencjalni buntownicy. Wielu z nich „zaginęło bez wieści”. Tango zeszło zatem do podziemia, gdzie w głębokiej konspiracji powstawała III República de La Boca. Fanfary i hymn Caminito zabrzmiały 20 września 1986 r. Święto restauracji „fikcyjnej i autentycznej” III Republiki celebrowano w Pizzerii Banchero. Rok później gmach dawnego Banco Italiano (Banku Włoskiego; ul. Lamadrid 431) przeznaczono na Museo Histórico de La Boca. Od 2012 r. budynki dawnej elektrowni (Ítalo-Argentina de Electricidad, pow. Ponad 10 tys. M² ), wzniesione w 1916 r. w stylu neorenesansu florenckiego, zajmuje ośrodek kultury Usina de las Ideas (przestrzeń wystawowa, sale kinowe i teatralne, filharmonia i in.).

Calle Florida

Wróćmy do cukierni przy ulicy Florida, gdzie siedzi w 1926 r. z Carlosem Gardelem poeta Gabino Coria Peñaloza... Wiele wydarzyło się na calle Florida. Przede wszystkim była pierwszą ulicą miasta, poprowadzoną ścieżką wydeptaną przez muły i ludzi, wiodącą znad rzeki Riachuelo. I pierwszą brukowaną ulicą w Buenos Aires, a bruk sprowadzono z urugwajskiego Montevideo (dziwnym trafem prawie wszystko, co najlepsze i argentyńskie pochodzi z Montevideo... nawet tango argentyńskie). Przy ulicy Florida, w teatrze Casa de Comedia (Dom Komedii), wykonano w 1813 r. po raz pierwszy argentyński hymn narodowy – Marcha Patriótica – skomponowany przez Blasa Parerę, który przyjechał do Buenos Aires z Montevideo. A że kompozytor był Katalończykiem, poddanym Królestwa Hiszpanii, z którym wówczas Argentyna prowadziła wojnę o niepodległość, nakazano mu, by złożył Argentynie przysięgę lojalności (czyli „morir por la independencia de Argentina” – „umrzeć za niepodległość Argentyny”). Parera, podobnie jak inni Hiszpanie, już nawet bronił Buenos Aires w 1807 r. – jako ochotnik – przed Anglikami. I być może nawet byłby gotów „morir por la independencia de Argentina”, gdyby nie fakt, że Argentyńczycy wymordowali jego towarzyszy Hiszpanów, owych bohaterów wojny z Anglikami. Przysięgi lojalności Parera nie złożył i czmychnął do Montevideo, a stamtąd do Hiszpanii.
100 lat później ulica Florida budziła zawiść innych stolic w Ameryce Południowej. Pierwszy luksusowy Hotel Plaza (1910 r.) i zarazem pierwszy wieżowiec, banki, luksusowe sklepy, domy mody z ubiorami prosto z Paryża, rezydencje w stylu neogotyckim i art noveau, wreszcie od 1913 r. pierwszy deptak z zakazem ruchu... samochodowego. A w 1936 r. wyrósł Kavanagh, pierwszy apartamentowiec z żelbetu (1936 r.), wys. 120 m, najwyższy wtedy budynek w Ameryce Południowej.
Handlowa Florida, pełna barów i kawiarń, wielkich magazynów, jak np. Galerías Pacífico i Bon Marché, wystaw sztuki argentyńskiej i międzynarodowej w Centro Cultural Borges, ulicznych tancerzy tanga, jest ulicą najczęściej odwiedzaną przez turystów (oczywiście oprócz Avenida Corrientes, która – w przeciwieństwie do Floridy – nigdy nie śpi, ale o niej w następnej części „Buenos Aires z tangiem”).
Poeta Gabino Coria Peñaloza, oprócz Caminito, napisał jeszcze kilka tekstów do tang, które wyśpiewał Carlos Gardel. W 1929 r. Gabino opuścił Buenos Aires i przeniósł się do miasta Chilecito, gdzie już pozostał na zawsze.

Caminito w Chilecito

Chilecito (w prowincji Rioja) leży w dolinie Atinaco-Los Colorados, otoczonej pasmami górskimi Valazco i Famatina. Miasteczko jest bazą wysokogórskich wypraw trekkingowych, wycieczek konnych i pieszych. Łatwy szlak spacerowy prowadzi do nieczynnej kopalni złota inny szlak wiedzie do – należącej do Uniwersytetu La Plata w Chilecito – hacjendy Samay Huasi (w j. keczua – Dom Odpoczynku), z muzeum mineralogicznym i archeologicznym i galerią sztuki. Turyści mogą tam przenocować. 10-kilometrowy szlak wiedzie dnem głębokiego wąwozu, pośród wysokich kolorowych skał, wyżłobionym przez rzekę Miranda. W okolicy wiele jest szlaków winnych, z przystankami w bodegach. Największa atrakcja czeka na turystów na stacji kolejowej Chilecito. Tam wsiada się do kolejki linowej na wysokości 1000 m n.p.m. i jedzie 35 km do kopalni La Mexicana w górach Famatina, usytuowanej na wysokości ponad 4600 m n.p.m. Kolejkę, służącą do transportu kruszców (złota, srebra, miedzi, ołowiu; 12 tys. ton miesięcznie), zbudowano w 1905 r.
W dniu swych 91. urodzin – 19 II 1971 r. – Gabino Coria Peñaloza otrzymał w prezencie od miasta tablicę pamiątkową, umieszczoną na murze ulicy, której nadano nazwę Caminito. Podczas wspaniałej uroczystości, na którą przybyły ważne osobistości i najsłynniejsi artyści, myślał zapewne o tej jedynej, prawdziwej ścieżce – Caminito w miasteczku Olta.
Caminito w Olta
„Caminito que entonces estabas
Bordado de trebol y juncos en flor... ”
Caminito cubierto de cardos,
la mano del tiempo tu huella borró.”

(„Ścieżko, coś tam wtedy była między
koniczyną i rozkwitłymi trzcinami...
Ścieżko, porośnięta ostami,
ręka czasu starła już twój ślad. ”
Wtedy, w 1903 r., 21-letni Gabino jako inspektor podatkowy wędrował od osady do osady w prowincji Rioja, przemierzając dawne drogi Inków, ścieżki wydeptane przez muły, naturalne kamieniste dróżki biegnące przez górskie zbocza lub wąwozami rzek. Dzisiejszych turystów, przemierzających wyznaczone szlaki, zachwycają te same krajobrazy, które oglądał młody poeta. Przybył do miasteczka Olta (wtedy jeszcze było większą wsią), malowniczo położonego pomiędzy zboczami niskiej Sierra de Los Llanos („góry na równinach”). Nazwa Olta znaczy w języku indiańskiego ludu Cacán „dół pomiędzy zboczami”. Właśnie wylały dwie rzeki, Río de Olta i Río Vallecito („rzeka w dolince”), zakrywając całkowicie wszystkie naturalne drogi, łączące wsie i miasteczka prowincji Rioja. Gabino pozostał w Olta, czekając, aż opadnie poziom wód. W Olta urodziła się jego matka, krewna słynnego watażki (caudillo) Ángela V. Peñaloza, nazywanego pieszczotliwie El Chacho (skrót od muchacho – chłopiec). Ów Chacho był federalistą, co znaczy, że nie uznawał rządu centralnego w Buenos Aires i dążył do utrzymania autonomii argentyńskich prowincji i utworzenia państwa federalnego. Wespół z innymi caudillos prowadził wojnę z ekspansywnym Buenos Aires. Schwytany przez unionistów, został podstępnie zamordowany (choć poddał się honorowo, oddając broń) w 1863 r. Odcięto mu głowę, wbito na pikę i wystawiono na widok publiczny przed kościołem w Olta, na placu zwanym teraz Plaza Federal, gdzie stoi jego pomnik (rząd w B.A. musiał na to pozwolić!). Z miasta prowadzi historyczny szlak, Ruta de Caudillos (Droga Wodzów), m.in. do fantazyjnej formy skalnej Chacho Peñaloza.
Kawalerowie i panny miasteczka Olta spotykali się w domu pewnej szanowanej rodziny, która posiadała najprawdziwszy fortepian, przywieziony na grzbietach mułów aż z nie tak bliskiego Chilecito. Grała na nim jedyna osoba w miasteczku, panna imieniem María, nie wiadomo jednak, czy była córką owej znamienitej rodziny, czy może nauczycielką muzyki jej córek, gdyż sprawa ta na zawsze pozostała tajemnicą. Gabino i María natychmiast się w sobie zakochali i miłość swą musieli utrzymywać w sekrecie – Gabino nie mógł oficjalnie starać się o jej rękę, ponieważ był tylko włóczykijem, szwendającym się po prowincji, bez stałego miejsca pobytu. Para spotykała się gdzieś w zakamarkach przy – zarośniętej ostem, obramowanej z obu stron sitowiem, trzciną i koniczyną – ścieżce prowadzącej z Olta do osady Loma Blanca („białe zbocze”). Pejzaż był – i jest – piękny. Caminito wiedzie obok strumienia z kamienistymi brzegami (prowadzi aż do Loma de Cruz), dyskretnie odbija od głównego placu (Plaza de Olta) i wznosi się w kierunku ulicy (obecnej Castro Barros), potem schodzi długą Cuesta Colorada (stromą kuestą z czerwonych skał) w stronę zarośniętych szuwarami brzegów rzek – Rio de Vallecito i Río de Olta – wspina się na Loma de Vaya (skąd wspaniały widok na okolicę) i kieruje do Dique de Olta, grobli na błękitnym jeziorze (cel współczesnych turystów lubiących żeglować i łowić ryby). Dziś dwukilometrowy odcinek ścieżki z tanga Caminito wyznaczają prostokątne struktury z płaskorzeźbami i malowidłami, ewokującymi słowa tanga.
Gorący romans nie trwał wieczność – opadły wody Río de Vallecito i Río de Olta i Gabino musiał pożegnać swą miłość. Obiecał, że wróci i przekona rodziców, czy opiekunów, panny. Wrócił, ale María już nie czekała na Caminito... Wywieźli ją, ukryli, nigdy się nie dowiedział, gdzie. Nigdy też nie zobaczył dziecka.

„Mi Buenos Aires querido, cuando yo te vuelva a ver... ”
„Ukochane moje Buenos Aires, kiedy znów cię zobaczę...”
(tekst Alfredo Le Pera, muzyka Carlos Gardel).
„Con permiso, soy el Ttango, yo soy el Tango que llega,
por las calles del recuerdo, donde nací ni me acuerdo,
en una esquina cualquiera, una luna arrabalera,
y un bandoneón son testigos, yo soy el Tango argentino...”

„Przepraszam, jestem Tango, ja jestem Tango, co przychodzi
ulicami wspomnienia, nie pamiętam miejsca urodzenia,
gdzieś w którymś zaułku przedmieścia, księżyc
poświadczy i bandoneón, że ja jestem argentyńskie Tango...”
(Tango, Héctor Gagliardi)

Tango

„La vida es un tango y hay que saberlo bailar.”
„Życie to tango” – powiadają Argentyńczcy – „trzeba umieć je tańczyć”. „Pensamiento triste, que se baila y baila.” – „Smutna myśl, którą się tańczy i tańczy” (Enrique S. Discépolo). „¡El tango es cosa seria, pibe!” – „Tango, to poważna sprawa, bracie!” (Ernesto Sábato).
Brazylijska samba i argentyńskie tango narodziły się w Afryce. Sprowadzeni z Angoli na plantacje w Brazylii czarni niewolnicy podczas swych świąt wykonywali taniec nazywany przez nich sembą. Grając na bębenkach, czterostrunnych instrumentach, uderzając w dzwonki drewnianymi pałeczkami, tańczyli w kole, klaszcząc i śpiewając. Tancerz znajdujący się w środku, przystawał przed tancerzem w kole i z okrzykiem „semba!” robił umbigadę, czyli wypinał pępek. Wybrana w ten sposób osoba wychodziła w tanecznym rytmie na środek koła.
Nazwa „tango” wywodzi się od zniekształconego przez Portugalczyków afrykańskiego wyrazu tangano, oznaczającego miejsce, w którym handlarze zamykali czarnych niewolników przed transportem na statki. Murzyni w oczekiwaniu na podróż w nieznane tańcem i śpiewem żegnali afrykańskich bogów. Z czasem miejsca na plantacjach, gdzie niewolnicy tańczyli podczas swych świąt, nazwano „tango”, a potem tak samo ich „dzikie tańce”, naśladujące salonowe tańce Białych. Brazylijscy hacjenderzy wybierali najzdolniejszych czarnych muzyków i tworzyli orkiestry. Murzyni grali w pałacach i na miejskich balach hiszpańskie fandango, polki, polonezy i mazury. Gdy grali dla siebie, sięgali po afrykańskie instrumenty i muzykę Białych wzbogacali własnymi rytmami. Tak powstało tango bravo – „dzikie tango”, które szybko rozpowszechniło się w Brazylii i dotarło do Urugwaju i Argentyny, gdzie pod wpływem muzyki emigrantów z Europy powoli przekształcało się w znany dziś rytm tanga.
Tango argentyńskie?
„Sin calles ni atardeceres de Buenos Aires no puede escribirse un tango.”
„Bez ulic, bez zmierzchów Buenos Aires nie można napisać tanga.” Jorge Luis Borges
Najsłynniejsze na świecie tango argentyńskie – La cumparsita – nie jest argentyńskie...
Na mocy ustawy rządowej z 1998 r. La cumparsita została zatwierdzona jako „narodowy hymn kulturalny Urugwaju”. Wcześniej, bo na Expo Sevilla 1992 r., Urugwajczycy, ku oburzeniu Argentyńczyków, zaprezentowali swoją La cumparsitę. Argentyńczycy czekali z vendettą 8 lat. W 2000 r. podczas inauguracji Olimpiady w Sidney ekipa sportowa Republiki Argentyny wkroczyła na stadion w rytm tanga La cumparsita. Na ulicach i w mediach urugwajskich zawrzało. Prezydent Urugwaju wystosował oficjalną notę protestacyjną do prezydenta Argentyny. W mediach argentyńskich i w internecie też zawrzało. Argentyńczycy mieli pozwolić odebrać sobie La cumparsitę?! Zrobiło się tak samo gorąco, jak podczas zwyczajowych wojen futbolowych Argentyna – Urugwaj. O co ten płacz? W 1916 r. student architektury Gerardo Matos Rodríguez z okazji wielkiego pochodu (comparsa) podczas święta uniwersytetu w Montevideo skomponował dla Związku Studentów Urugwaju marsz-tango, nazwany La cumparsita. W 1917 r. zachwyceni bywalcy kawiarni La Giralda w Montevideo usłyszeli La cumparsitę w wykonaniu znanej orkiestry Roberta Firpo z Buenos Aires. Potem zapadła cisza... W 1924 r. Gerardo pojechał do Paryża i tam się dowiedział, że jego La cumparsita podbiła Paryż i Europę. Nagrał ją na płytę wielki Carlos Gardel, ale już nie z tekstem Gerarda tylko tym, który napisali w 1924 r. dwaj Argentyńczycy: Pascual Contursi i Enrique Maroni (nazwiska jakby włoskie...). Tekst Argentyńczyków znany jest teraz na całym świecie. Gdyby porównać wersję urugwajską z argentyńską, to ta druga wydaje się smutniejsza. W obu on jest nieszczęśliwy, bo ona odeszła, jednak argentyńska wydaje się bardziej tragiczna, ponieważ „y aquel perrito compañero que por tu ausencia no comía, al verme solo el otro día también me dejó”(„nawet ten mój towarzysz piesek nie chciał jeść, gdy nie było ciebie, a widząc tamtego dnia, że zostałem sam, też porzucił mnie”). Wielki Gardel rozsławił tango, Buenos Aires i Argentynę, ale na nieszczęście był podobno Urugwajczykiem... Jednak był chyba Argentyńczykiem, gdyż urodził się w Buenos Aires, „mając dwa i pół roku”, jak sam twierdził, jednak mieszkał wtedy przy ulicy... Uruguay w Buenos Aires w Argentynie...

Dom-Muzeum Carlosa Gardela

„Buenos Aires, donde el tango nació… Yo quisiera poderte ofrendar todo mi alma en cantar.” – „Buenos Aires, gdzie narodziło się tango… Chciałbym w śpiewie oddać ci moją duszę całą.” (La canción de Buenos Aires, słowa Manuel Romero, muzyka Azucena Maizani i Oreste Cúfaro)
Powiadają Francuzi, że tango argentyńskie narodziło się we Francji, gdyż Carlos Gardel urodził się w Tuluzie… podobno 11 grudnia 1890 r. jako Charles Romuald Gardés. Matka Marie Berthe Gardés, ojciec nieznany, a może i znany i był nim mąż Berthy, pewien Katalończyk z Barcelony, albo nie-mąż – pewien argentyński estanciero (hacjender), który przywiózł Carlosa i Berthę do Buenos Aires i umieścił w domu przy ulicy Uruguay. Carlos przyjął obywatelstwo argentyńskie (i zmienił nazwisko na Gardel), żeby uniknąć powołania do wojska francuskiego (trwała I wojna światowa). Urugwajczycy twierdzą, że Bertha tylko wychowywała Carlosa, a on naprawdę urodził się 11 grudnia 1887 r. w urugwajskim mieście Tacuarembó jako nieślubny syn ważnego generała i uwiedzionej przez niego panny. Potem mieszkał w Buenos Aires z przybraną matką… Gardel, owszem, dobrze znał Tacuarembó – odpowiadają Argentyńczycy – ponieważ pojechał tam leczyć ranę w 1915 r. Został postrzelony – gdy wychodził z Palais Glace – przez Roberta Guevarę (wuja słynnego partyzanta-rewolucjonisty Ernesta „Che” Guevary, zamordowanego w Boliwii w 1967 r.). Kula utknęła w lewym płucu i już tam pozostała na zawsze. 24 czerwca 1935 r. Gardel zginął w wypadku samolotowym w Medellín w Kolumbii. Ostatnim tangiem, jakie zaśpiewał, było Adios muchachos (Żegnajcie, chłopaki; w polskiej wersji znane pod tytułem Marynarze). Tego tanga w Ameryce Łacińskiej się nie tańczy.
Carlos Gardel nagrał 957 płyt, wystąpił w kilkunastu filmach (amerykańskich i argentyńskich), m.in.. Las luces de Buenos Aires (Światła Buenos Aires; zrealizowany we Francji ), El tango en Broadway; koncertował w Paryżu, Madrycie, Barcelonie, Wiedniu, Londynie, Berlinie, w miastach włoskich, w Stanach Zjednoczonych i w krajach Ameryki Łacińskiej (Kuba, Meksyk, Wenezuela, Aruba, Puerto Rico, Kolumbia, Panama i in.). W 2003 r. głos Carlosa Gardela zarejestrowano w Pamięci Świata pod patronatem UNESCO.
Casa Museo Carlos Gardel, przy ul. Jean Jaurés 735 w dzielnicy Abasto, utworzono w 2003 r. w domu, który Gardel kupił dla matki w 1927 r. i tam z nią mieszkał. Przywrócono wystrój z lat 20. i 30. XX w., zebrano pamiątki po śpiewaku, płyty i filmy; zwiedzaniu towarzyszy głos Gardela, można oglądać filmy, słuchać wybranych piosenek. W muzeum odbywają się różne imprezy związane z tangiem i kolejnymi jego epokami.

Palais de Glace i dzielnica La Recoleta

„¿Te acordás, hermano, la Rubia Mireya
que quité en lo de Hansen al. Guapo Rivera?”

„Pamiętasz, bracie, Mireyę, tę blondynę,
com ją w Hansenie odebrał temu glancusiowi Riverze?”
(słowa Manuel Romero, muzyka Francisco Canaro, 1926 r.)


„Se fue a la Recoleta” znaczy po argentyńsku to samo, co u nas „poszedł w tango”, a wyrażenie „regresó de la Recoleta” (wrócił z Recolety) określa człowieka wracającego z biby, bardzo „zmęczonego” i z pustymi kieszeniami. Recoleta była dzielnicą pełną barów, spelunek, domów gry, lupanarów, placów, na których odbywały się ludowe fiesty z potańcówkami. W najsłynniejszej wtedy kawiarni Hansen (z ok. 1895 r.) gromadziła się artystyczna bohema i rozmaici compadritos (budzący podziw i lęk „odważniacy”, przybyli do Buenos Aires z argentyńskiej pampy), nie gardzili też lokalami w plebejskiej La Recoleta panowie z najlepszych rodzin mieszkających w eleganckim Centrum Buenos Aires.
Palais Glace (Lodowy Pałac, Posadas 1795) zbudowano w 1910 r. jako miejskie lodowisko; jeszcze w tym samym roku stał się salonem tańca, gdzie grały tango słynne orkiestry. Głosi fama, że od 1912 r. – gdy Baron de Marche (Włoch) zaprosił do Palais Glace towarzystwo z najwyższych klas bonareńskich na kolację z tangiem – tango uzyskało szlachectwo i weszło do arystokratycznych rezydencji. Niektórzy historycy tanga twierdzą, że stało się to po „Pierwszym Konkursie Tanga” zorganizowanym 1913 r. w Palace Theatre (Avenida Corrientes 957) również przez Barona de Marche. W Paryżu tango było znane już na przełomie XIX i XX w. Uważa się, że pierwszy zaprezentował ten taniec w domu francuskiego arystokraty argentyński pisarz Ricardo Güiraldes (autor znanej w Polsce powieści Don Segundo Sombra) w 1911 r., i wtedy tango zaakceptowały wyższe klasy we Francji i w Europie. W 1920 r. odbył się w paryskim teatrze Marigny Pierwszy Międzynarodowy Konkurs Tańca. Wygrał, pokonując 150 par, Argentyńczyk Casimiro Aín tangiem El choclo. Tango pojawiło się w kinie: w 1921 r. wielki Rudolf Valentino zatańczył tango w filmie Czterech Jeźdźców Apokalipsy – kobiety mdlały z emocji i uwielbienia. Taniec bożyszcza tłumów znawcy uznali jednak za największą parodię tanga. Do salonów tanga w Buenos Aires nie mieli wstępu mieszkańcy plebejskich arrabales (przedmieść). I tak żali się tango: „son salones con piso lustrao, y al. Tango lo ensucia cualquier caradura con cueyo, corbata y traje ajustao. Y solo bajito, cuando cae la noche en el organito mugre de arrabal, se escucha el reproche del tango que nunca lo ensució el Pigall.”– „są teraz salony z błyszczącymi parkietami, gdzie tango paskudzi każdy łajdak w kołnierzyku, pod krawatem i w ubraniu na miarę. I tylko cichutko, kiedy noc zapadnie, dobiega z nędznej harmonijki na przedmieściu protest tanga, którego nigdy nie zapaskudził Pigall” (słowa Discépolo, muzyka Ángel Villoldo).
La Recoleta jest obecnie luksusową dzielnicą rezydencji, ambasad i ośrodków kultury. Centro Cultural Recoleta obejmuje Muzeum Sztuki Hispanoamerykańskiej, Muzeum Sztuk Plastycznych, Muzeum Kina, Muzeum Sztuki Współczesnej. Palais Glace, dawny salon tańca, działa jako muzeum sztuki – Palacio Nacional del Arte. Turyści zwiedzają także cmentarz La Recoleta, gdzie spoczywają politycy i sławni Argentyńczycy, m.in.. Eva Perón – która jako pierwsza kobieta i pierwsza małżonka męża stanu przemawiała publicznie w sprawach politycznych, a w 1946 r. przeprowadziła kampanię wyborczą Juana Peróna, w 1947 r. wywalczyła prawo głosowania dla kobiet, w 1951 r. uzyskała dla kobiet prawo do pełnienia funkcji politycznych, utworzyła instytucje pomocy społecznej dla biedoty.

Nueva Pompeya – Barrio de Tango

„Barrio de tango, luna y misterio; calles lejanas, ¿dónde andarán?
Viejos amigos que hoy ni recuerdo, ¿qué se habrán hecho, dónde estarán? … Y a lo lejos, la voz del bandoneon.”
– Dzielnica tanga, księżyc i tajemnica, odległe ulice, gdzie prowadzą? Starzy przyjaciele, nie pamiętam już dziś, co z nimi, gdzie oni są? I tylko bandoneon z daleka brzmi.”
(Barrio de Tango, 1942 r.; tekst Homero Manzi, muzyka Hanibal Troilo)
W dzielnicy Nueva Pompeya, nazywanej „kolebką tanga”, turyści odwiedzają lokale z tango-show, m.in.. Historyczny Bar El Chino (przy ul. Beazley), gdzie od lat 30. XX w. tańczono tango. W El Buzón, pomiędzy ulicami Centenera i Taburé, artyści w ciągu dziesięcioleci pozostawiali malowidła przedstawiające sceny ze słynnych tang i sławiące Homera Manziego, który bywał w tym barze i tworzył. Na górze budynku zachowała się sala dawnego Colegio Lupi, gdzie artysta studiował. W pobliżu na ogromnym muralu (malowidło ścienne) widnieje tekst z utworem Homera Manziego. Dzielnicę Nueva Pompeya zdobi Most Alsina, zbudowany w 1939 r. w stylu neokolonialnym, opiewany przez poetów tanga.

Bandoneon – Pomnik Tanga

„Ése es el tango canción de Buenos Aires, nacido en el suburbio que hoy reina en todo el mundo. Y le pido a mi destino el favor de que al. Fin de mi vida oiga el llorar del bandoneón” – „To jest tango, piosenka z Buenos Aires, z przedmieścia rodem, a w świecie króluje dziś. I błagam los, bym, kiedy życia mego nadejdzie kres, usłyszał bandeonu łkający głos.” (Canción de Buenos Aires, słowa Manuel Romero, muzyka Azucena Maizani i Oreste Cúfaro)
Największy wirtuoz bandoneonu, kompozytor Astor Piazzola (1921–1992), przełożył tango na język muzyki poważnej. W 1850 r. Heinrich Band zmodyfikował koncertynę niemiecką z przeznaczeniem do kościołów protestanckich w zastępstwie zbyt drogich organów. Instrumenty budowano w zakładzie rzemieślniczym o nazwie Band Union. Pomysł z instrumentem sakralnym okazał się w Niemczech nietrafiony. Gdy w 1870 r. produkt Band Union przypłynął na statkach z emigrantami do Buenos Aires, niezadługo przygarnęło go litościwe tango, mające wszak coś z liturgii, i pozostał już z tangiem na zawsze jako bandoneon. „Bandoneon jest artystycznie dwoisty: gdy otwierasz miech, jego dźwięk jest jasny i przeźroczysty, kiedy zaś go ściskasz, dźwięczy szorstko, jest mroczny i kłótliwy” (Óskar Zucchi). W dzielnicy Puerto Madero, na placu pomiędzy ulicami Azucena Villaflor i Avenida de los Italianos, w 2007 r. pojawiła się „dusza tanga” – bandoneon. Monumento al. Tango (Pomnik Tanga), dzieło artystów Alejandra Coria y Esteli Treviño, ma formę otwartego bandoneonu.
Od 2009 r. tango znajduje się na liście Niematerialnego Kulturalnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

Avenida Corrientes

¡Corrientes, por la noche! Mientras las otras calles honestas duermen para despertarse a las seis de la mañana, Corrientes, la calle vagabunda… ”.(Roberto Arlt). „Corrientes nocą! Kiedy inne przykładne ulice zasypiają, żeby obudzić się o szóstej rano, Corrientes, ta ulica obieżyświatów…” nie śpi. Zaczyna się przy gwarnym Luna Park (wystawy artystyczne, koncerty, zawody sportowe), przecina dzielnicę San Nicolás, z zaułkami tanga, strefy handlowo-biurowe, strefy rozrywki, z teatrami, kinami i mnóstwem barów, klubów, pizzerii, kawiarń z tangiem, antykwariatów, a kończy na pogrążonej w milczeniu La Chacarita… Tablice pamiątkowe na murach, poświęcone słynnym mieszkańcom Buenos Aires, czyta się jak księgę przeszłości Argentyny. Symbolem kraju jest Obelisco (Obelisk; wys. 68 m), wzniesiony w 1936 r. z okazji 400-lecia założenia miasta Buenos Aires. Na stadionie Luna Park w kwietniu 1987 r. Jan Paweł II spotkał się z Polonią argentyńską. A najbardziej „nigdy ni śpi” – jak stwierdził w latach 50. XX w. Roberto Gil, redaktor programu radiowego „Avenida Corrientes” – San Nicolás na odcinku pomiędzy ulicami Esmeralda i Callao. Oprócz teatrów i kawiarń są tu księgarnie-kafejki otwarte do późna w nocy. W jednym z tych antykwariatów z zakurzonych wiekowych książek wyłoniło się coś, co zainspirowało Umberta Eco do napisania mistycznej powieści Imię róży. Przy Corrientes 857, przesiadywał w kawiarni Rex (obecnie Teatro Gran Rex) Witold Gombrowicz.

Abasto Shopping

„Mi linda calle Corrientes!... Vas cruzando Buenos Aires,
te acordás cuando Gardel, el Morocho del Abasto,
encontraba entre canastos, su casa de Jean Jauré. ”

„Moja cudna ulico Corrientes !... Przebiegasz całe Buenos Aires,
więc pamiętasz, jak Gardel, Brunet z Abasto,
wymijał stragany, idąc do domu przy Jean Jauré.” Héctor Gagliardi
Abasto Shopping, przy Avenida Corrientes 3247, jest największym w Argentynie centrum handlowo-rozrywkowym: 250 markowych sklepów, 12 kin, wielki salon-park rozrywki, patia z restauracjami i tangowymi kawiarniami, galerie sztuki, sklepy z rzemiosłem artystycznym i słynne interaktywne muzeum dla dzieci – Museo de los Niños de Abasto. 126 pokoi pięciogwiazdkowego hotelu Abasto Plaza ozdobiono dekoracjami nawiązującymi do tanga, niektóre z nich nazwano tytułami tang. Otoczeniu Abasto Shopping, placykom, kawiarniom, tango-butikom, zaułkom, nadano aurę ewokującą lata 20. i 30. XX w. Przy najczęściej odwiedzanym pasażu, pasaje Carlos Gardel, w 2000 r. ustawiono pomnik Morocho del Abasto (dzieło rzeźbiarza Mariana Pagésa). Brunet z Abasto w tej dzielnicy – zwanej Barrio del Abasto, ponieważ był w niej wielki plac targowy z jarzynami i owocami (abasto) – rozpoczynał swoją karierę, śpiewając w podrzędnych barach i kawiarniach. W miejscu targu zbudowano w 1934 r. wspaniały magazyn w stylu art. déco z elementami brutalizmu, zaprojektowany przez Słoweńca-Argentyńczyka Victora Sulčiča. Obecny Abasto Shopping (po rozbudowie działa od 1998 r.) to dla wielu turystów ważny powód przyjazdu do Buenos Aires. Oczywiście, ważniejsza jest Corrientes 348.

Corrientes 348

Corrientes tres, cuatro, ocho, segundo piso, ascensor.
No hay porteros ni vecinos. Adentro, cocktail y amor.
Pisito que puso Maple: piano, estera y velador,
un telefón que contesta, una victrola que llora
viejos tangos de mi flor y un gato de porcelana
pa' que no maulle al. Amor.
Y todo a media luz, que es un brujo el amor,
a media luz los besos, a media luz los dos.

(A media luz, W półmroku, 1924 r.; słowa Carlos Lenzi, muzyka Edgardo Donato)


Najsłynniejszy adres świata! Japończycy, Europejczycy, Amerykanie, Australijczycy, Azjaci, Latynosi, detektyw Pepe Carvalho (z powieści Kwintet z Buenos Aires Katalończyka Manuela V. Montalbána) przebiegają z drżącym sercem Aleję Corrientes, szukając niecierpliwie numeru 348. Jest! Jest tablica z adresem: Corrientes 348. Emocje rosną… Jeszcze tylko winda, drugie piętro… i rozczarowanie. Nie ma tego „apartamenciku, który umeblowała Maple”, najlepsza firma dekoratorska w Buenos Aires, ale za to są i sąsiedzi, i portierzy, choć tych miało przecież nie być! Co się stało z sekretnym gniazdkiem miłości, gdzie „w półmroku miłość i koktajl, w półmroku pocałunki, w półmroku nas dwoje”? Gdzie „pianino, dywanik, nocna lampka, telefon, który odpowie, patefon grający stare tanga”? I „kot z porcelany” zrobiony, „żeby nie miauczał z miłości”? A ten czarowny półmrok – „media luz” – gdzie? Ano w Montevideo w Urugwaju.
Urugwajczyk Carlos Lenzi, autor sztuk teatralnych (wystawianych w Teatro Catalunya w Montevideo), i Argentyńczyk Edgardo Donato, muzyk i kompozytor, rozmawiali w salonie Donata. Edgardo zgasił światło, mówiąc zachwycony do Carlosa: „mirá… todo está a media luz” (spójrz… wszystko w półmroku). Podszedł do pianina i skomponował tango A media luz. Carlos napisał słowa i żeby uwiarygodnić miejsce, którym zajęła się firma Maple, dodał: Corrientes 348. Ani kompozytor, ani poeta nie wiedzieli, co było pod tym adresem. Turyści znajdują bramę, a za nią… parking dla pracowników okolicznych biur. Na otarcie łez umieszczono na murze tablicę ze stylizowanym tangowym adresem i tablice pamiątkowe Carlosa Lenziego i Edgarda Donata.

Café Tortoni

„A pesar de la lluvia yo he salido a tomar un café. Estoy sentado
bajo el toldo tirante y empapado de este viejo Tortoni conocido.”

„Chociaż deszcz padał, wyszedłem na kawę. Siedzę pod
mokrą markizą tej starej kawiarni Tortoni wszystkim znanej.”
(Baldomero Fernández Moreno)
„Bohemios de antaño y que están volviendo…
Tortoni de ahora te habita aquel tiempo.
Historia que vive en tu muda pared.
Y un eco cercano de voces que fueron,v se acoda en las mesas, cordial habitué… ”

„Powraca bohema z tamtych lat…
Tortoni, wciąż tu gościsz tamten czas.
Historia odżywa w niemych ścianach twoich.
I echo, opierając łokcie o blaty stołów,
powtarza bywalców rozmowy.”
(Viejo Tortoni, słowa Héctor Negro, muzyka Eladia Blázquez)


Tortoni, najstarsza i najsłynniejsza kawiarnia w Buenos Aires – pomiędzy Avenida Corrientes i Avenida de Mayo (825/29) – istnieje i działa nieprzerwanie od 1858 r. Bywali w niej pisarz Jorge Luis Borges, Carlos Gardel, poetka Alfonsina Storni (na zdjęciu postacie w Sali Café Tortoni), filozof José Ortega y Gasset, wirtuoz Artur Rubinstein, uczony Albert Einstein, poeta Federico García Lorca, pisarz Luigi Pirandello, Witold Gombrowicz i współcześnie król Hiszpanii Juan Carlos… Tutaj odbywają się wystawy artystyczne, spotkania literackie, przedstawienia, koncerty, są salony tanga, sala kawiarniana. Wnętrze zachowało dawny wystrój i atmosferę lat 20. XX w., kiedy spotykali się członkowie Towarzystwa Ludzi Sztuki i Pióra oraz poeci, muzycy i wykonawcy tang. Turyści z całego świata tutaj muszą wypić kawę, zjeść coś smacznego z bogatego menu (np.. Krem karmelowo-czekoladowy, pieczone jabłka nadziewane masą kawową), a miłośnicy Carlosa Gardela popatrzeć na prawdziwy jego kapelusz i inne święte tangowe relikwie, obrazy na ścianach, płaskorzeźby i popiersia słynnych gości. I oczywiście wejść do sklepów z pamiątkami. Na piętrze nad kawiarnią Tortoni jest Museo Mundial del Tango (Światowe Muzeum Tanga), którym zarządza Academia Nacional del Tango de la República Argentina (Narodowa Akademia Tanga), powołana w 1990 r.

La Chacarita

„Mi linda calle Corrientes!... Vas cruzando Buenos Aires,
si tu punto terminal, es el mio, Chacarita,
donde un coro de floristas, nos cantan el funeral… ! ”

„Moja cudna ulico Corrientes!... Przebiegasz całe Buenos Aires,
by zatrzymać się, gdzie i mój kres, na Chacarita,
tam chór kwiaciarek zaśpiewa nam żałobną pieśń…!”, Héctor Gagliardi
Na cmentarzu La Chacarita spoczywają zasłużeni dla Argentyny naukowcy, politycy, poeci i pisarze (Alfonsina Storni, Julio Cortázar), dziennikarze (Fabián Poloneski), architekci (Victor Sulčič), malarze (Carlos Pellegrini), aktorzy. I twórcy tanga, poeci i muzycy. Są tam wszyscy: Carlos Gardel, Alfredo Le Pera, Homero Manzi, Roberto Goyenche El Polaco, Anibal Troilo, Astor Piazzola, Héctor Gagliardi… Dla turystów są organizowane specjalne wycieczki do grobów słynnych twórców i wykonawców tanga.

Uliczkę znam w Barcelonie

„Uliczkę znam w Barcelonie, pachnącą kwiatem jabłoni.
Bardzo lubię chodzić po niej, gdy już mnie znuży śródmieścia gwar.”
(Uliczka w Barcelonie, 1929 r.; słowa Michał Tyszkiewicz, wyk. Hanka Ordonówna)
Tango Uliczka w Barcelonie po raz pierwszy zaśpiewała Hanka Ordonówna, gwiazda kabaretu „Qui pro quo”. Tekst wręczył jej hrabia Michał Tyszkiewicz, wraz z płytą z nagraną muzyką. Tango bardzo się spodobało publiczności, a że autor tekstu nie chciał się ujawnić, nie wymieniano również nazwiska kompozytora. Nawet gdy odkryto tożsamość autora tekstu, kompozytor pozostał nieznany. Do tej pory w Polsce Uliczka w Barcelonie uważana jest za polską piosenkę. A w Barcelonie najbardziej uparty turysta nie znajdzie uliczki „pachnącej kwiatem jabłoni”. Poczuje upajający zapach kwiatu pomarańczy (azahar). Uliczka w Barcelonie to Callecita de mi barrio skomponowana w 1925 r. (muzyka Alberto Laporte i Otelo Gasparini, słowa Enrique Marconi).
„Callecita de mi barrio, para todos siempre amiga,
la luz del centro me obliga a dejarte para mi mal…
Me voy llorando de pena cortada mía, de arrabal…”

„Uliczko z mojej dzielnicy, przyjaciółko nas wszystkich,
światła centrum mnie wzywają, idę tam ku swemu nieszczęściu…
Odchodzę, płacząc z żalu, uliczko w zaułku na przedmieściu…”


Zofia Siewak-Sojka