Jadę do Argentyny!

ARGENTYNA

(República Argentina, pow. 2 766890 km², z tzw. Terytoriami spornymi 3 761274 km²; ludność ponad 40 mln), państwo w południowej części Ameryki Południowej, leży nad Oceanem Atlantyckim, graniczy na północy z Boliwią i Paragwajem, na północnym wschodzie z Brazylią, na wschodzie z Urugwajem, także na wschodzie przebiega linia brzegowa Atlantyku, na zachodzie granica z Chile. Stolicą jest Buenos Aires. Terytorium kontynentalnej Argentyny rozciąga się na długości północ – południe 3694 km, z zachodu na wschód 1423 km. Aconcagua (6960,8 m n.p.m.) w pasmie Andów jest nawyższym szczytem Ziemi (po systemie górskim Himalajów), najdłuższa rzeka to Río Salado (dł. 2355 km), dł. Wybrzeży wynosi 4665 km. Terytoria sporne: część Antarktydy, wyspa Georgia Południowa, Islas Auroras, archipelagi Sanwich Południowy, Orkady Południowe, Szetlandy Południowe, Islas Malvinas (Falklandy). Językiem urzędowym jest hiszpański, ponadto w użyciu są języki nielicznych już autochtonów (m.in.. Język mapudungan Indian Mapuche, język guaraní, keczua) oraz języki emigrantów z Europy (włoski, polski, portugalski, niemiecki) i z krajów azjatyckich. Ok. 98% stanowi ludność biała pochodzenia europejskiego, reszta to Indianie, Metysi i nowi emigranci z Azji. 80,8% mieszkańców Argentyny należy do Kościoła katolickiego, 10,5% to protestanci (głównie zielonoświątkowcy), wierni islamu stanowią 1,4%, judaizmu 1,3%.

Kiedy jechać?

Większość terytorium Argentyny leży w strefie klimatu umiarkowanego podzwrotnikowego; zimy (VI, VII, VIII) są łagodne (średnia temperatura w lipcu ok. 12°C), lata (XII, I, II) ciepłe (średnia temperatura w styczniu ok. 24°C). Buenos Aires i Region de la Plata można zwiedzać cały rok, najlepszą porą będzie wiosna (IX, X, XI). Słynne wodospady Iguazú turyści zwiedzają przez cały rok, ale najlepiej prezentują się od listopada do marca. Kąpieliska nad Oceanem Atlantyckim oblegane są od grudnia do końca lutego, zima w południowych Andach przyciąga narciarzy od czerwca do sierpnia.

Potrawy, smakołyki, napoje

medialunas (rogaliki słone lub słodkie), morcilla (wariacja polskiej kaszanki, ale bez kaszy, z nadzieniem z orzechów włoskich i rodzynków), chinchulines (flaczki), chorizo (kiełbasa), parillada lub asado (różne gatunki mięs z grilla), empanadas (pierogi z nadzieniem mięsnym lub warzywnym) al. Horno (pieczone w piekarniku) lub fritas (smażone na oliwie), bife de lomo (stek z polędwicy), matambre relleno (nadziewana wołowa rolada), carbonada (rodzaj gulaszu z wołowiny, kukurydzy, dyni, brzoskwiń i jabłek), puchero (rodzaj gulaszu z wołowiny, kurczaka, kiełbasy, boczku, kapusty, kukurydzy, dyni, pomidorów, batatów), humita (rodzaj tortilli z ziemniaków, masy z niedojrzałej kukurydzy, cebuli, pomidorów i papryki); dulce de leche (krem karmelowy), helados (lody), queso con dulce (ser z galaretką owocową); submarino I (kostki czekolady wrzucane do gorącego mleka), licuados (koktajle mleczne z owocami), jugos (soki owocowe), submarino II („łódź podwodna”, kieliszek z wódką zanurzony w szklance z piwem), piwa marki Quilmes, Bieckert), wina Orfila, La Rioja, Santa Ana, San Felipe.

Wyjątkowe zakupy

ferias (targi) podczas świąt i festiwali, sklepy z rzemiosłem artystycznym.

Polacy w Argentynie

Najwcześniej do Argentyny przybyli żołnierze Napoleona, powstania listopadowego, wielkopolskiego, styczniowego, wojny francusko-pruskiej. Jedni od razu wzięli udział w życiu politycznym, uczestnicząc w walkach narodowowyzwoleńczych lub w wojnach Argentyny z sąsiednimi krajami, inni – ludzie wykształceni – prowadzili prace badawcze i włączyli się do rozwoju cywilizacyjnego kraju. Emigracja zarobkowa rozpoczęła się w 1897 r. Agenci z Hamburga zamiast do Stanów Zjednoczonych wysłali 14 rodzin z wsi galicyjskiej do Argentyny. Władze przydzieliły im wówczas ziemie w prowincji Misiones, gdzie też utworzyły pierwszą polską kolonię w Apóstoles, a potem, sprowadziwszy z Polski kilkadziesiąt rodzin, kolonię Azara. Gubernator prowincji Misiones na początku XX wieku taki oto złożył raport o Polakach: „Są niezwykle wytrwali w pracy. Niezmordowani w walce z mrówkami. Często po trzy i cztery razy w roku ponawiali zasiewy zniszczone przez mrówki, byle doczekać się zbiorów, czego nie mógłbym powiedzieć o osadnikach włoskich, hiszpańskich lub innych narodowości. Ich inwentarz zwraca uwagę czystością utrzymania. Są oszczędni, każdy grosz obracają na powiększenie hodowli, uprawiają ziemię starannie” (w: Podróżnicy i emigranci, M. Paradowska). Przybysze z Polski wszak „stali się Polakami” dopiero po uregulowaniu kwestii prawnych z rządami krajów, w których się osiedlili. Wychodźców z trzech zaborów rejestrowano bowiem jako Niemców, Rosjan i Austriaków. Szukając chleba i uciekając przed zaborcami, spodziewali się też znaleźć wolność, której im jednak odmawiano, do czego przyczynili się koloniści niemieccy i niemieccy księża werbiści, szkodzący na wszelkie sposoby Polakom i kontynuujący wobec osiedleńców politykę germanizacyjną.
W 1902 r. przyjechali z Polski nowi emigranci. W tym też czasie do Misiones przenieśli się z Brazylii potomkowie wcześniejszych polskich wychodźców. Pierwszą nauczycielką była Adela Tarnowska, która założyła wędrowną szkołę w Misiones. Ta „siłaczka” jeździła i chodziła od domu do domu, od osady do osady i uczyła dzieci. Po latach utworzono szkoły w Apóstoles, Corpus i Azara. Powstało też pierwsze pismo „Głos Polski” (1922), istniejące do dziś.
Następna fala emigrantów napłynęła po pierwszej wojnie światowej, w 1925 i 1926 r., w okresie II wojny (m.in… W. Gombrowicz), potem w latach 1945–1947. Ta ostatnia przywiodła licznych przedstawicieli kultury i sztuki oraz żołnierzy z oddziałów AK, Strzelców Karpackich (ci utworzyli w Argentynie Związek Tobrukczyków), lotników RAF-u, marynarzy. W Argentynie jest wiele organizacji polonijnych: Związek Polaków w Argentynie, Polska Macierz Szkolna. Stowarzyszenie Techników i Inżynierów Polskich, Towarzystwo Śpiewacze im. Fryderyka Chopina, Biblioteka Polska im. Domeyki i wiele innych. Działa ZHP, są ludowe zespoły taneczne. Prasę Polską reprezentuje „Głos Polski”. Stale obecna jest Misja Katolicka.
Polonia argentyńska liczy obecnie ok. 200 tys. Osób. Najwięcej Polaków mieszka w Buenos Aires i w prowincjach Misiones i Córdoba. W 1995 r. rząd argentyński ogłosił dzień 8 czerwca świętem narodowym o nazwie Día del Colono Polaco (Dzień Polskiego Osadnika), upamiętniając przybycie pierwszych kolonistów w czerwcu 1897 r. Święto polskie z licznymi imprezami kulturalnymi trwa tydzień i jest atrakcją turystyczną.

Apóstoles

Miasto Apóstoles (niespełna 30 tys. Mieszkańców) w prowincji Misiones zostało obwołane argentyńską i międzynarodową stolicą yerba mate. W pierwszej dekadzie października odbywa się trwająca tydzień Fiesta Nacional e Internacional de la Yerba Mate (Narodowe i Międzynarodowe Święto Yerba Mate; w 2012 r. po raz 34. święto narodowe, po raz 9. międzynarodowe). Imprezom kulturalnym (koncerty, przedstawienia dla dzieci, wybór królowej mate, pikniki, tańce) towarzyszą wystawy handlowe Expo Mate. Wyróżniająca się biało-czerwonym opakowaniem najsłynniejsza marka yerba mate – „Amanda” – pochodzi z przedsiębiorstwa produkcyjno-eksportowego La Cachuera SA, zajmującego drugie miejsce wśród stu argentyńskich firm. Yerba mate, napój zawierający m.in… Kofeinę, usuwa zmęczenie, dodaje energii, gasi pragnienie i łagodzi uczucie głodu. Odpowiednio przygotowane liście ostrokrzewu paragwajskiego (oficjalna nazwa), czyli yerba, zalewa się w tykwie (mate) lub specjalnym naczyniu z metalową rurką (bombilla) wodą o temperaturze nieprzekraczającej 80°C. Niegdyś gauchos (hodowcy bydła w regionach Pampa i Entre Ríos) pili yerba mate z jednego naczynia, podawanego z rąk do rąk. Wspólne picie mate było rytuałem, manifestacją przyjaźni lub dobrych zamiarów. Zagubiony w bezkresnej pampie (argentyńska sawanna) wędrowiec poczęstowany yerba mate mógł liczyć na pomoc tych, którzy przyjęli go do swego kręgu. Dlatego yerba mate zwana jest „napojem przyjaźni”. Jeśli ktoś z kręgu zebranych złamał zasady honorowego postępowania, zostawał pominięty przy podawaniu napoju – jego sąsiad podawał bombillę „do tyłu”, czyli temu, od którego ją otrzymał. Con bombilla hacia atrás, pa’ que no volvás („Bombilla do tyłu, żebyś tu już nie przychodził”). Gauchos po ciężkiej pracy zasiadali przy ognisku, snuli opowieści, tworzyli i śpiewali pieśni (payadas) i tańczyli. Z czasem powstała specyficzna kultura muzyczna gauchos, związana z różnymi rytmami tanecznymi, np… Zamba (odmienna od samby brazylijskiej), chamarrita, chacarera, cueca (odmienna od cueki boliwijskiej i peruwiańskiej) i literatura gauchów. Osadę Apóstoles założyli jezuici w 1638 r. jako jedną ze swoich redukcji misyjnych (stąd nazwa regionu: Misiones), mając na celu ewangelizację Indian, zapewnienie im godziwych warunków życia i ochronę przed wyzyskiem hiszpańskich hacjenderów. Wspólnota Indian Guaraní już wtedy uprawiała yerba mate. Po kasacie Towarzystwa Jezusowego i wygnaniu jezuitów z krajów Ameryki Łacińskiej w 1767 r. redukcja została zniszczona. Opustoszałe tereny władze argentyńskie przydzieliły polskim osadnikom przybyłym z Galicji w 1897 r. W następnym roku Polacy zbudowali kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej (Nuestra Señora de Częstochowa). Reporter gazety „La Tribuna” tak pisał o Polakach w 1911 r.: „Jesteśmy w Polsce argentyńskiej. Co za szlachetni, pracowici i skromni są ci uczciwi polscy rolnicy na pięknych pagórkach Apóstoles i Azara. Rozsiani po szerokich polach z ozdobnymi i malowniczymi domami nad brzegiem strumyka albo w głębi wąwozu czy nad świeżą wodą, prowadzą życie pracowite, są cierpliwi, radośni, zadowoleni ze swego ogniska domowego, a największą dla nich pociechą duchową są piękne kapliczki. Jest rzeczą godną podziwu spoglądać na tych ludzi pracowitych z Północnej Europy w Północnej Argentynie. Po dziesięciu latach nie wzbogacili się z powodu tysiąca różnych przeciwności, ale pozostają zjednoczeni, zwarci, cnotliwi. Upiększyli ziemię przez rolnictwo, każda rodzina ma własny biały dom pokryty blachą z cynku albo słomą. Każdy rolnik posiada długi wóz własnej roboty, którym jeździ każdej niedzieli trzy albo cztery kilometry z całą rodziną do kościoła otoczonego placem, na którym stoi prawie sto wozów jednakowych, jak gdyby wszystkie wyszły z tego samego warsztatu”. Mieszkańcy Apóstoles przy każdej sposobności demonstrowali swoją polskość, stawiając pomniki, m.in… Marii Curie-Skłodowskiej i „Dla wolnej i niepodległej Ojczyzny” (z 1919 r.), pomnik pierwszych kolonistów z tablicą informującą o przybyciu Polaków do Apóstoles 27 VIII 1897 r. W mieście są też pomniki yerba mate (w kształcie bombilli). Drogowskaz za granicami Apóstoles kieruje do Museo Histórico Juan Szychowski (Historyczne Muzeum Jana Szychowskiego) na terenie przedsiębiorstwa La Cachuera SA – eksportującego yerba mate „Amanda” do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Meksyku, Australii, Hiszpanii, Egiptu, Libii i in. – należącego do rodziny Szychowskich. Muzeum dokumentuje dokonania Jana Szychowskiego, genialnego samouka, który od pomocnika kowala, właściciela kuźni (miał wtedy 18 lat), robotnika obserwującego działanie mechanicznej tokarki w niemieckiej fabryce został konstruktorem maszyn rolniczych i urządzeń do przetwarzania i pakowania yerba mate, czyszczenia ryżu, przetwarzania manioku. W 1919 r. skonstruował pierwszą w Argentynie metalową tokarkę z elementów wykonanych przez siebie, zbudował kierat, młyny, spiętrzył rzekę Chimiray i przekopał kanał, by do swej posiadłości La Cachuera doprowadzić wodę poruszającą turbiny, też przez niego zbudowane. Konstruował i ulepszał maszyny sortujące i pakujące yerba mate. W latach 30. XX w. został honorowym członkiem „National Geographic”, od rządu II RP otrzymał za przedsiębiorczość w kraju osiedlenia Brązowy Krzyż Zasługi. Władze Misiones przyznały rodzinie Szychowskich – już po śmierci Jana – Order Yerba Mate. Museo Histórico Juan Szychowski, odwiedzane przez Argentyńczyków i turystów zagranicznych, jest dumą rodu i prowincji Misiones. Na obrzeżach miasta działają kempingi, w centrum zapraszają restauracje, bary i dyskoteki. Ok. 60 km od Apóstoles rzeka Iguazú zadziwia wspaniałym spektaklem 275 wodospadów.

Wodospady Iguazú

Cataratas de Iguazú (w Parku Narodowym Iguazú w północnej części prowincji Misiones) w 2011 r. wpisano na Listę Siedmiu Przyrodniczych Cudów Świata (od 1984 r. na Liście Dziedzictwa Przyrodniczego Ludzkości UNESCO). Wodospady należą do najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych w Ameryce Południowej. W parku z tropikalną roślinnością (ponad 2 tys. Gatunków), moczarami i rzeką Iguazú (dł. 1230 km), żyje ponad 400 gatunków ptaków (tukany, kolibry, harpie wielkie z rodziny jastrzębiowatych), mnóstwo owadów, ssaków (m.in.… Coatí, tapiry, jaguary, mrówkojady) i gadów. Faunę i florę można podziwiać z wieży widokowej i wiszących ścieżek (pasarelas), przerzuconych pomiędzy kaskadami, a także podczas jazdy pociągiem ekologicznym. Jedną z atrakcji parku są przejażdżki łodzią pod kaskadami Iguazú. Ośrodki turystyczne organizują wycieczki po puszczy samochodami terenowymi, spływy po rwącej rzece, wyznaczone są szlaki piesze, np.… Sendero Macuco (Piękna Dróżka) wiodąca do wodospadu i szlaki rowerowe. Nazwa Iguazú w języku Indian Guaraní, zamieszkujących przed wiekami te tereny, znaczy „wielka woda”. Iguazú wypływa z źródeł w pasmie górskim Serra do Mar w Brazylii, toczy się korytem w bazaltowym płaskowyżu, który nagle kończy się urwiskiem 4-kilometrowej szerokości. Na krawędzi rzeka rozdziela się na 275 ramion i malowniczymi kaskadami spada 70 m w dół na skały z ogłuszającym hukiem. Każda z 275 rozpryskujących się kaskad ma swoją nazwę i legendę. Największy z wodospadów tworzą usytuowane blisko siebie, w formie półksiężyca, kaskady spadające z wysokości 80 m do wąskiej rozpadliny zwanej Garganta del Diablo (Diabelska Gardziel). Następnie Iguazú wypływa z Diabelskiej Gardzieli korytem dł. 19 km i wpada do rzeki Paraná. Turyści zwiedzają również trzypoziomową rzeczną wyspę San Martín, ozdobioną mniejszymi wodospadami. Na wyspie żyją najmniejsze amerykańskie kondory – urubu (sępniki) czarne. Ptaki te, wyposażone w silny węch, są w Ameryce Łacińskiej „zatrudniane” w charakterze wykrywaczy nieszczelności w rurociągach gazowych.

Puerto Wanda

Miasteczko (20 tys. Mieszkańców) leży w odległości 55 km od Cataratas de Iguazú. Założyli je 15 VIII – w dniu święta Matki Boskiej Częstochowskiej – 1936 r. polscy osadnicy. Głównym źródłem ich utrzymania była uprawa tytoniu i yerba mate. Ciekawi Argentyńczycy zastanawiali się, czy ich polscy sąsiedzi nadali nazwę swej kolonii ku czci królewny Wandy, która nie chciała za męża Niemca i skoczyła do Wisły, czy też uhonorowali córkę Józefa Piłsudskiego o tym imieniu. Koloniści nie wypowiadali się jasno w tej kwestii i problem pozostał bez rozwiązania. Wiadomo natomiast – o czym zapewniają argentyńscy autorzy folderów i przewodników – że królewna Wanda bardzo lubiła kamienie, a w szczególności ametysty, turkusy, górskie kryształy, dlatego słynną kopalnię (mina) kamieni półszlachetnych nazwano „Wanda”. Turyści zwiedzają Museo Histórico de Wanda dokumentujące polskie osadnictwo w regionie (narzędzia, sprzęty domowe, drabiniaste wozy zwane carros polacos, ubiory regionalne, pamiątkowe fotografie i in.) i Museo de las Piedras Preciosas (Muzeum Kamieni Półszlachetnych). W miasteczku działają liczne warsztaty z rzemiosłem artystycznym i sklepy jubilerskie.

Rutas del vino – Szlaki wina

„Si ven al… Vino llorar, déjenlo llorar su pena, déjenlo llorar su pena que en la lágrima morena como nunca ha de cantar.” (Jeśli ujrzycie wino płaczące, pozwólcie mu się wyżalić, pozwólcie mu się wyżalić, bo gdy uroni ciemną łzę, zaśpiewa tak jak nigdy dotąd.” Horacio Guarany W 2010 r. rząd oficjalnym dekretem ogłosił wino „narodowym napojem” Argentyńczyków i „honorowym ambasadorem Argentyny” w całym świecie. Argentyńskie wino nie żali się od dawna i jeśli roni łzy – i ciemne, i jasne – są to łzy szczęścia. Jezuici jako pierwsi eksperymentowali z licznymi szczepami winorośli przywiezionych z Hiszpanii i Francji (np.… Rodzina malbec), poszukując dla nich odpowiedniej gleby w różnych regionach Argentyny. Obecnie argentyńskie wina czerwone, różowe i białe cieszą smakoszy wszystkich kontynentów. Do głównych atrakcji należą rutas del vino w regionach słynących z produkcji wina: prowincje Mendoza, Salta (miasto Cafayete z Muzeum Wina) La Rioja, Córdoba, Río Negro, Catamarca, San Juan, Tucumán i in. Od 1936 r. w prowincji Mendoza celebrowana jest Fiesta Nacional de Vendimia (Narodowe Święto Winobrania). Poszczególne departamenty prowincji przygotowują własne imprezy (m.in.… Przedstawienia teatralne, wybory królowych winobrania, regionalne potrawy, występy folklorystyczne, zawody sportowe, targi wyrobów rzemiosła artystycznego, wystawy sztuki), a główne święto odbywa się w pierwszym tygodniu marca w mieście Mendoza. Szczególowe informacje o szlakach winnych (zwiedzanie winnic i bodeg, degustacje, imprezy towarzyszące, np.… Wycieczki w atrakcyjne miejsca okolic) podają przewodniki turystyczne.

Valle de la Luna – Księżycowa Dolina

Znana też jako Ischigualasto (w języku Indian Diagitas „miejsce bez życia”) jest główną atrakcją andyjskiej prowincji San Juan (ze stolicą San Juan) w regionie Cuyo. Park Narodowy Valle de la Luna (na Liście UNESCO) zwiedzają turyści podczas wycieczek samochodowych lub rowerowych. Warto wcześniej poznać geologiczne i paleontologiczne dzieje pustynnej doliny w Museo de Ciencias Naturales del Parque de Ischigualasto (Muzeum Nauk Przyrodniczych). Podziwiane potem fantastyczne kształty form skalnych w barwach czerwieni, różu, sepii, grafitu, popiołu, szarości oraz dziwne odciski w kamieniach nie będą stanowiły tajemnicy. Księżycowy krajobraz doliny to unikatowy kompletny trias – najstarszy okres ery mezozoicznej – z doskonale widocznym wyodrębnieniem na okresy (trias późny, środkowy i wczesny), kształtujący się ok. 230 mln lat temu. Tutaj znaleziono dobrze zachowane szkielety dinozaurów (Eoraptor, Frenguellisaurus, Herrerasaurus) i liczne skamieliny zwierząt i roślin. Ischigualasto, teraz fascynujące idealną ciszą, było gwarne i pełne życia. Biura turystyczne w mieście San Juan organizują wycieczki Szlakiem Wina (Ruta del vino) i Szlakiem Oliwy (Ruta del olivo). Inną atrakcją są zapory Ullum na rzece San Juan i Cuesta del Viento („zbocze wiatru”) w miejscu, gdzie łączą się Río Blanco („biała rzeka”) i Arroyo Iglesia („potok kościół”). Silne wiatry na Cuesta del Viento sprzyjają windsurfingowcom (odbywają się tam zawody międzynarodowe).

Difunta Correa – Nieboszczka Correa

Ponad milion pielgrzymów rocznie przybywa do sanktuarium Nieboszczki Correi w miasteczku Vallecito Caucete („dolinka”) powstałym u stóp wzgórza na suchym, kamienistym pustkowiu, ok. 40 km od miasta San Juan, stolicy prowincji San Juan. Ok. 20 dużych kaplic, wzniesionych przez wiernych z funduszy prywatnych fundatorów, łączą pątnicze dróżki oraz kamienne schody do kaplic na szczycie wzgórza. Na obrzeżach sanktuarium rozciągają się pola kempingowe, sąsiadujące ze schroniskami dla pielgrzymów i hotelami dla turystów. Działają tanie jadłodajnie, restauracje z potrawami regionalnymi, bary i liczne sklepy z dewocjonaliami i pamiątkami oraz zakłady rzemieślnicze wytwarzające rozmaite przedmioty służące jako wota ofiarowywane Nieboszczce. Kult Difunta Correa, choć potępiony przez Kościół katolicki, zyskuje coraz więcej wiernych w Argentynie i rozprzestrzenia się w sąsiednich krajach. Znajduje też miejsce w literaturze (powieść A. Péreza Pardelli La Difunta Correa, poezje Leóna Benaros, Carlosa V. Bogri), sztuce (malowidła, rzeźby), kinie (film z 1974 r. chilijskiego reżysera Hugo R. Mattara), w pieśni ludowej, a nawet muzyce pop.
W 1835 r. podczas wojny domowej pomiędzy federalistami (broniącymi autonomii argentyńskich prowincji) i unionistami (zwolennikami rządu centralnego) został przymusem wzięty do oddziału wojska federalnego mąż Marii Deolindy Correi, wówczas bardzo chory. Zrozpaczona młoda kobieta, lękając się o jego życie, poszła w ślad za wojskiem z maleńkim dzieckiem przy piersi. Po długiej wędrówce przez bezwodne pustkowie dotarła na szczyt niewielkiego wzgórza, gdzie zmarła z wyczerpania i pragnienia. Płacz dziecka zwrócił uwagę przechodzących obok sezonowych robotników rolnych. Ujrzawszy martwą kobietę, której piersi żyły i karmiły niemowlę, uznali to za cud. Z czcią pochowali Deolindę Correę, zaopiekowali się dzieckiem i rozpowiedzieli o wydarzeniu. Kilka lat później przybyli w to miejsce pasterze, od wielu dni poszukujący zaginionego stada. Zdesperowani, zatrzymali się przy grobie Correi i poprosili o pomoc. Stado natychmiast się odnalazło, wdzięczni pasterze oddali Nieboszczce swój zapas wody, by nie cierpiała pragnienia w zaświatach, i pozostawili sierść zwierząt jako dar w intencji ochrony i opieki. Ludowy przesąd, magiczne myślenie, irracjonalna wiara w cudowne odmienienie losu objęły wszystkie stany społeczne Argentyny. Kaplice wypełnione są listami do Nieboszczki Correi z najróżniejszymi prośbami: o umorzenie długów, nowy samochód, dom, wygraną na loterii, wygrany mecz, dobre wyniki w nauce, szczęśliwe małżeństwo, awans w wojsku. Gauchos, w trosce o konie i bydło, zostawiają w kaplicach włosie z końskich grzyw i podkowy, wojskowi czapki i buty, sportowcy klubowe koszulki i piłki, muzycy gitary, artyści i rzemieślnicy przedmioty związane ze swoją pracą. Są tu makiety domów, plastikowe samochody, opony, rowery, rękawice bokserskie, złote płyty suknie ślubne, zeszyty szkolne. Nieboszczka Correa posiada też dar uzdrawiania: wierni, którzy doświadczyli tego cudu, przynoszą w podzięce metalowe, drewniane lub plastikowe organy, które uzdrowiła: serca, nerki, żołądki, kończyny. Na ścianach kaplic widać fotografie dzieci, starców, młodych par, zawieszane lub przyklejane od początku XX w. W kaplicach zostawia się też butelki z wodą…
Wierni pokonują na kolanach strome stopnie, prowadzące do najważniejszej kaplicy na wzgórzu, gdzie wśród wotów leży wielki kolorowy posąg Nieboszczki Correi z dziecięciem przy piersi.

Aconcagua – Andy

Nazwa najwyższej góry w pasmie Andów i w Ameryce Południowej znaczy w języku keczua „ten, który patrzy”, w j. aimara „biały strażnik”. Aconcagua (6960,8 m n.p.m.) jest szczytem Korony Ziemi, wspinacze (ok. 7 tys. Rocznie) zdobywają go od grudnia do marca. Granitowy masyw dł. 60 km pokrywają wieczne śniegi i rozległe lodowce, częste są – niebezpieczne dla wędrowców i wspinaczy – śnieżyce, zwane tu viento blanco (biały wiatr). W 1934 r. pierwsza polska wyprawa andyjska, Ekspedycja Polska (Expedición Polaca), w składzie S. Daszyński, S. Osiecki, W. Ostrowski, prowadzona przez K. Narkiewicza-Jodkę, wytyczyła nowy szlak na szczyt Aconcagua przez lodowiec. Szlak nazwali Argentyńczycy Ruta de los Polacos (Szlak Polaków), a lodowiec (usytuowany na wyskości 6200 m n.p.m.) Glaciar de los Polacos (Lodowiec Polaków). W 1985 r. trudną południową ścianą weszła na szczyt Wanda Rutkiewicz. Doświadczeni przewodnicy prowadzą odpowiednio przygotowanych turystów na Aconcaguę łatwiejszymi szlakami (omijanymi przez wyczynowców). Wyprawa zaczyna się przy Puente del Inca na terenie Parku Narodowego Aconcagua.

Puente del Inca – Most Inki

Puente del Inca – wybryk natury – to forma skalna (dł. 48 m, szer. 28 m, grubość 8 m) w kształcie mostu, zawieszona nad rzeką Las Cuevas na wysokości 27 m od lustra wody. Ten naturalny most oczywiście stworzyli bogowie: Inti władający Słońcem i Mama Quilla – bogini Księżyca. Nie wiadomo na pewno, jak to zrobili, ale wiadomo dlaczego. Zachorował jedyny syn Inki, następca tronu potężnego imperium Tahuantinsuyu, którego stolicą było wspaniałe miasto Cuzco. Za podszeptem bogów mędrcy-kapłani oświadczyli władcy, że daleko, w południowej krainie, tryska źródło z uzdrawiającą wodą. Inca wybrał najlepszych wojowników i przygotował wyprawę. Długo wędrowali wojownicy ze swym Inką (w j. quechua „król”), dzielnie pokonując liczne przeszkody i niebezpieczeństwa, czyhające w drodze na południe. Po wielu miesiącach zmęczeni dotarli nad rzekę, nie widzieli tej rzeki, gdyż zmierzch już zapadł, rozpoznali ją po plusku płynącej wody. O świcie ujrzeli zdumieni niebosiężne góry, okryte białym ponczo, i cudowne źródło, o którym powiadali kapłani. Próżna była to wyprawa… Źródło tryskało po drugiej stronie rzeki płynącej w głębokim skalistym wąwozie. Inca patrzył z rozpaczą na niedostępne uzdrowicielskie źródło. Wówczas wojownicy rzucili się do wąwozu, tworząc most dla swego władcy. Inca z synem w ramionach przeszedł bezpiecznie po plecach wojowników, dobiegł do źródła, zaczerpnął wody, a gdy dziecko wypiło – krzywiąc się trochę, bo smaczna nie była – zanurzył je całe w parującym źródle. Synek nagle odzyskał zdrowie. Inca odwrócił się, by podziękować wiernym wojownikom, ale już ich żywych nie zobaczył, wszyscy skamienieli… Inca patrzył na kamienny most. Bylibyż bogowie tak okrutni dla swojego ludu, który czcił ich od wieków? I czy to naprawdę się wydarzyło? Bogowie zaprzeczają tej opowieści… Otóż o gdy o świcie przybysze z Cuzco stali zdesperowani nad wąwozem, bóg Inti i bogini Quilla z hukiem oderwali jedną górę od niebosiężnych Andów, zrobili z niej most i z łomotem przewiesili nad wąwozem…
Skały Mostu Inki, żółte, pomarańczowe i w barwie ochry, zdobią stalagmity różnej wielkości, a zimą dodatkowo lodowe sople. Każde z pięciu źródeł termalnych (temp. 38°C), o właściwościach leczniczych, ma inny skład wody. Po naturalnym moście, usytuowanym na wys. 2700 m n.p.m., przechodziły oddziały wojskowe w czasach historycznych, służył kupcom, karawanom i mieszkańcom okolic. Mocno eksploatowany w czasach turystycznych, doznał uszczerbku i żeby zapobiec dewastacji, władze uznały go za pomnik przyrody i zabroniły przechadzek. W pobliskiej osadzie (ok. 3 km od mostu) o takiej samej nazwie – Puente del Inca – turyści znajdą zakwaterowanie w hotelach i na kempingach oraz sklepy z wyjątkowymi pamiątkami: wyrobami rzemiosła artystycznego pokrytymi grubą warstwą siarki. Po kilkunastu dniach przedmioty zanurzone w źródłach Puente del Inca zmieniają barwę.

Los Penitentes i Vallecitos

Ośrodek Los Penitentes (w prowincji Mendoza, 4 km od góry Aconcagua) leży na wysokości 3194 m n.p.m. (różnica poziomów stoków narciarskich – 615 m), obejmuje teren narciarski o powierzchni 300 ha (8 wyciągów, 27 tras; szkółka narciarska, restauracje, bary, hotele, sklepy pamiątkarskie, śnieżny ogród dla dzieci, heli-ski na wys. 3000 m n.p.m.). Sezon trwa od połowy czerwca do końca sierpnia. Nazwa Penitentes pochodzi od form lodowych w górnym biegu Río Blanco („biała rzeka”), przypominających procesję pokutników. Ośrodek narciarski i snowbordowy Vallecitos (wys. 3350 m np..m., różnica poziomów 450 m, 7 wyciągów, 11 tras, schroniska, restauracje) organizuje wyprawy na Aconcaguę.

Zofia Siewak-Sojka