Jadę do Zanzibaru!

Pałace i haremy sułtanów w Kamiennym Mieście, lochy czarnych niewolników, rejsy arabskimi łodziami, słoneczne plaże; ogrody, gdzie pieprz rośnie, kwitną goździki i cynamon, dojrzewa wanilia...

ZANZIBAR

(pow. 1651 km² ) i Pemba (pow. 984 km²), wyspy na Oceanie Indyjskim, stanowią półautonomiczną prowincję (pow. 2 643 km²) Tanzanii. Ludność (ponad milion mieszkańców na obu wyspach) wyznaje islam. W użyciu języki arabski, ki-swahili i angielski

.Zanzibar

Kiedy pojechać?

Sezony turystyczne od lipca do października i od grudnia do marca; długie i obfite deszcze padają od marca do czerwca, deszcze przejściowe od listopada do stycznia.

Potrawy, smakołyki:

samakai wa kusonga (krokiety z ryby gotowanej w przyprawach, okruchów chleba, jajek, cytryny), ugali (rosół z kurczaka i miażdżonej świeżej kukurydzy), dukling dar es salaam (poćwiartowana kaczka gotowana z curry, cebulą i pomidorami); n’dizi na kastet(rodzaj budyniu z bananami, mielonymi orzeszkami z cynamonem).

Wyjątkowe zakupy

bazary i targowiska w historycznej dzielnicy Stone Town, targ pod Wielkim Drzewem (Big Tree, Mtini).

ZanzibarOczy malarza, zakochanego w barwach, znalazłyby na owych targowiskach rozkosz prawdziwą. Co za rozmaitość kolorów! Obok brunatnych, kosmatych kokosów pełnych świeżej, słodkiej wody, objętej w śmietanowym pokrowcu, leżą potężne pęki jasnożółtych bananów; to połyskują fioletowe ciała oberżyn, tam kosze czerwonych jak korale pomidorów, nie większych od śliwek, o smaku wytwornym, kwaskowatym; dalej, na palmowej macie, cały stos złotych mandarynek, które gąbkowatą swą skórą zdają się wsiąkać światło słoneczne. Gdzie spojrzysz, wszędy coś nowego: to złoto-siwe ananasy, ogromne, niemal jak głowy, a tanie tak, że za lichego miedziaka kilka ich dostać można; to zielone, łuskowate annony, pełne we środku jakby ubitej z cukrem śmietanki; to wreszcie olbrzymie owoce, zwane małpim chlebem, w których ognistym wnętrzu siedzą czarne ziarnka jak potępieńcy w piekle. A teraz czołem przed tym owocem - to karika-papaja! W smaku podobna do manga, równie soczysta, również leciuchnym obrzaskiem terpentyny obdarzona, posiada ona przymiot, który ją czyni nieocenionym skarbem dla smakoszów. Oto zawiera tyle pepsyny, że po najobfitszym obiedzie dość zjeść jej kilka plasterków, by pozbyć się ociężałości, uczuć na nowo lekkość, swobodę i lube drgnienia budzącego się powtórnie apetytu. Nawet lekarze zwrócili już uwagę na ową szczęśliwą własność tych owoców i wyciąg z nich sprzedaje się pod nazwą "papainy" w większych aptekach. Zapewniano mnie wprawdzie, że ta apteczna papaina jest prawie zawsze fałszowana, choć nie wiem, dlaczegoby tak miało być, gdyż karika rośnie tu wszędzie, prawie jak u nas badyle. Do najlepszych owoców należą także małe, zielone banany, tak delikatne, że w ustach zmieniają się niemal w płyn dalej gojawy, jabłuszka z Cytery i liczne rodzaje orzechów. Cała dzielnica indyjska pachnie sandałem i gwoździkami, ale nad tymi targowiskami unosi się inny zapach, trudny do określenia, bo złożony z całej gamy woni, nieco do zapachu soku owocowego podobny, nieco surowy, ale orzeźwiający, przesycony atomami lotnych olejków owocowych - i zarazem wanilii. Wciąga się go z rozkoszą nie tylko nozdrzami jak perfumę, ale wyczuwa się go podniebieniem, językiem i ślinowymi gruczołami, które pod jego błogim wpływem poczynają działać pośpieszniej” (Henryk Sienkiewicz, Listy z Afryki, 1891 r.)

Zanzibar (z j. perskiego – Wybrzeże Czarnych; w języku tubylców Unguja), Pemba i niewielka Mafia od czasu, gdy Portugalczycy w XVI i XVII w. hodowali na wielkich plantacjach – rękami niewolników – goździki, pieprz, wanilię, kurkumę, imbir, szafran, chili, cynamon, gałkę muszkatołową, by sprzedawać je z ogromnym zyskiem w Europie, były znane jako Wyspy Przypraw. Przy sposobności handlowali też czarnymi niewolnikami, kupowanymi od Arabów, którzy wraz z Persami uprawiali ten proceder na Zanzibarze już od IX w. Po Persach na Pembie pozostały ruiny XIII-wiecznego ufortyfikowanego pałacu. W 1698 r. Zanzibar zagarnął sułtan Muskatu (obecny Omam), po czym w 1832 r. Said ibn Sultan przeniósł stamtąd stolicę do miasta Zanzibaru. Gdy odszedł do lepszego świata w 1856 r. , jego dwaj synowie wzięli się za czuby, z tym rezultatem, że sułtanem Zanzibaru został Madżid ibn Said. Jego następca, Bargasz ibn Said, na wszelki wypadek zamknął brata Chalifaha w niewygodnym więzieniu, i pewnie nieszczęśnik by tam siedział do końca dni swoich (lub Bargasza), gdyby ich szlachetna siostra nie wybrała się w pielgrzymkę do Mekki i nie przeklęła sułtana Bargasza w świętym mieście Proroka. Dlatego Bargasz uwolnił z kajdanów Chalifaha, któremu w końcu udało się posiedzieć na tronie dwa lata (1888–1890). Po 1890 r., gdy Brytyjczycy ustanowili protektorat nad sułtanatem, następni sułtani nie panowali długo, gdyż ci, którzy posiadali faktyczną władzę, czyli Brytyjczycy, udzielali poparcia ubiegającym się o tron rywalom według swoich kalkulacji. Podczas pobytu H. Sienkiewicza na Zanzibarze sułtanem był Ali. Brytyjskiej władzy nie zaakceptował Chalid ibn Bargasz. Otruwszy swego kuzyna Hammada, prawowitego następcę tronu, zajął jego miejsce (panował 25 – 27 sierpnia 1896 r.) i wypowiedział wojnę Wielkiej Brytanii. Wojna trwała 38 minut. Brytyjczycy, jak niegdyś Napoleona, zesłali Chalida na Wyspę Świętej Heleny, i sułtanat Zanzibaru pod ich kontrolą istniał do 1963 r.  19 grudnia 1963 r. uzyskał niepodleglość od Wielkiej Brytanii jako monarchia konstytucyjna pod władzą sułtana Dżamszida ibn Abdullacha (sułtan od 1 czerwca 1963 r.), 12 stycznia 1964 r. wybuchła rewolucja, 26 kwietnia 1964 r. Zanzibar dołączył do Tanganiki, tworząc Zjednoczoną Republikę Tanganiki i Zanzibaru (potem Tanzania).

Zanzibar

W dali, za zwierciadłem wód, szarzał wydłużony i wysoki ląd – Zanzibar!” (H. Sienkiewicz, Listy z Afryki)

Zanzibar - owoce morzaDo stolicy Zanzibaru warto przyjechać choćby tylko po to, żeby zobaczyć... drzwi w Stone Town (na liście UNESCO). Domy, zwykle trzy- lub czteropoziomowe, prostokątne, wznoszono z koralowca i malowano na biało. Budynki wyglądały jak kamienne, dlatego tę najstarszą dzielnicę Zanzibaru nazwano Kamiennym Miastem. Solidne główne drzwi od ulicy zabezpieczały rezydencje osiedlonych w Zanzibarze kupców indyjskich, arabskich, azjatyckich i europejskich, a bogata ornamentyka drewnianych lub metalowych obramowań świadczyła o ich zamożności. Hindusi stosowali zdobnictwo typowe dla sztuki Gudźaratu i Pańdziabu, częste są umocnienia z brązu, naśladujące minarety w Tadź Mahal. Arabowie rzeźbili na łukowych bramach pismem kaligraficznym cytaty z Koranu, przeplatane wzorami geometrycznymi. Widoczne są także wpływy sztuki perskiej, afrykańskiej i stylów europejskich. Uważny turysta, podziwiając zdobnictwo zanzibarskich drzwi, odgadnie, skąd pochodziło bogactwo dawnych mieszkańców Stone Town. Ówcześni biznesmeni informowali klientów, czym się zajmują, za pomocą swoistych reklam, rzeźbionych na bramach: owoce ananasa oznaczały przedsiębiorstwo składujące towary; rybie łuski – eksport ryb; kwadraty – kantor; barwne koraliki – handel złotem i kamieniami szlachetnymi; winna latorośl – handel przyprawami; łańcuchy – nietrudno się domyślić.

Handel niewolnikami, choć zabroniony pod naciskiem Brytyjczyków, utrzymywał się aż do początku XX w. Handlarze przechowywali schwytanych Murzynów na przepięknej plaży Mangapwani, gdzie teraz są eleganckie resorty wypoczynkowe. Ukrywali ich w jaskiniach, wyżłobionych w skałach koralowych, a następnie ładowali na statki.

Motywy olibanu i liści palmowych (symbole dostatku), winnej latorośli, kwiatów lotosu i stylizowanych łańcuchów zdobią odrzwia ogromnego zespołu pałacowego najbogatszego handlarza czarnym towarem, Tippu Tip (1840–1905). Na jego siedmiu plantacjach pracowało ponad 10 tys. niewolników; tych przeznaczonych na sprzedaż arabski przedsiębiorca „magazynował” w lochach budynków pałacowych. Na wyższym poziomie budynków mieszkali z rodzinami uprzywilejowani niewolnicy-tłumacze, znający arabski, ki-swahili i języki bantu, pomocni w kontaktach z pośrednikami, którzy „pozyskiwali” niewolników z murzyńskich wiosek. Tippu Tip (właśc. Hamed bin Mohammed el Marjebi, przezwisko od częstego „mrugania”, powodowanego chorobą oczu) był osobistością szanowaną; wiadomo, że z jego pomocy korzystali zasłużeni nauce badacze Afryki (Stanley, Livingstone).

Pałace Tippu Tip (obecnie remontowane) sąsiadują z zabytkowym i wciąż czynnym hotelem Afrika House, gdzie mieszkał David Livingstone. Dokonania podróżnika, który był zwolennikiem abolicjonizmu, upamiętniają sceny w oknach witrażowych katedry Chrystusa, zbudowanej w latach  1873–1880 przez brytyjską misję (istniejącą od 1862 r.) w miejscu największego w Afryce Wschodniej targu niewolników, zlikwidowanego w 1873 r. na rozkaz sułtana Bargasza. Powiązanych łańcuchami Murzynów zapędzano do ciemnych lochów wykopanych pod placem, po czym wystawiano na sprzedaż na specjalnie przygotowanych drewnianych platformach. Obok stoi ładny kolonialny budynek z 1890 r., fundamentami sięgający dawnych lochów. Mieszkali w nim nauczyciele, pielęgniarki i pracownicy misji – obecnie hostel St. Monika. Część lochów pod hostelem udostępniono do zwiedzania. W niewielkim ogrodzie koło katedry wzniesiono pomnik niewolników (w betonowym prostokącie poniżej płyty placu stoją kamienne rzeźby, przedstawiające czworo związanych łańcuchami murzyńskich niewolników i jedną postać Murzyna bez okowów).

W 1883 r. dzielnicę Stone Town uświetnił Beit-al-Ajaib (Pałac Cudów), jeden z piękniejszych spośród sześciu pałaców, wzniesionych przez sułtana Bargasza. Cudami były – pierwsze w Zanzibarze – oświetlenie elektryczne i pierwsza we Wschodniej Afryce winda (z 1913 r.). Do cudów można też zaliczyć pierwsze w Zanzibarze publiczne łaźnie, zbudowane – na wzór perskich – przez Bargasza, oraz jego „politykę pieniężną”. Ponieważ w sułtanacie nie było zanzibarskich monet, Bargasz zamówił dla skarbu państwa niewielką ich ilość w Wielkiej Brytanii, równocześnie zgromadził wszystkie, jakimi się posługiwali się kupcy w jego państwie, i kazał wybić pośrodku każdej niewielką prostokątną pieczęć z napisem „Zanzibar” w alfabecie arabskim. I tak w latach 1770–1780 były w obiegu francuskie franki, hiszpańskie reale, austriackie talary, indyjskie rupie i inne obce monety, nawet chińskie, z zanzibarskimi znakami.

Pałac sułtański jest nowy, biało lakierowany i z różnicą rozmiarów, przypomina zupełnie wille angielskie. Na dole i na pierwszym piętrze ma obszerne werendy, na których Jego Zanzibarska Mość może zażywać chłodu, a z boku most wiszący (...), przez który Jego Mość może się udać do haremu, jeśli dostojna pierś zbyt zbierze mu westchnieniami. Obok stoi wieża, na której nocą pali się światło elektryczne.” (Henryk Sienkiewicz, Listy z Afryki). Do haremu w pałacu Beit al-Hukum i Beit al-Sahem w czasach Sienkiewicza udawał się sułtan Ali ibn-Said. W Pałacu Cudów i w innych sułtańskich pałacach urządzono muzea (historii, sztuki, rzemiosła, wnętrz itp.), a zbombardowany podczas 38-minutowej wojny zanzibarsko-brytyjskiej Beit al-Hukum to obecnie malownicza ruina.

Biura turystyczne i organizują rejsy arabskimi łodziami dhaui statkami na wyspy Pemba i Mafia oraz w ramach Spice Tour zwiedzanie w Kizimbani i Kidichi plantacji egzotycznych owoców i roślin przyprawowych (z degustacją owoców i możliwością zakupu przypraw), także safari z delfinami (łodzie wypływają z wioski Kizimkazi przy plaży Kizimkazi). W Parku Narodowym Jozani wytyczono trasy spacerowe; rosną tu drzewa mahoniowe i mieszkają rude małpki gerezy; w Zanzibar Butterfly Centre (w pobliskiej wiosce Pete) fruwają bajecznie kolorowe motyle (ok. 50 gatunków). Turyści mieszkają w usytuowanych przy plażach eleganckich resortach i hotelach. Kluby i bary w Zanzibarze są tylko w strefach turystycznych (najbardziej znane: kluby Dharma Lounge, Sarehe; bar Livingstone and Merkury’s, bary w Afrika House).

Pemba

Na pachnącej goździkami i wanilią wyspie Pemba (Al-Dżarira al-Chadra, Zielona Wyspa), z ładnymi plażami i resortami hotelowymi, turyści mogą uprawiać sporty wodne (żeglarstwo, nurkowanie w rafie koralowej), zobaczyć bezkrwawe korridy, pozostałości XII-wiecznych fortyfikacji w wiosce Pujini i XV-wieczny meczet na półwyspie  Kigomasha.

Mafia

Atrakcją wyspy jest park morski w zatoce Chole (turyści mieszkają w luksusowych obozowiskach Mjini i Kinasi Lodge). Turyści nurkują, wypoczywają na plażach, żeglują, zwiedzają wonne ogrody z roślinami przyprawowymi.

Zofia Siewak-Sojka